Jest taka książka, która przyciągnie uwagę wszystkich zastanawiających się nad specyfiką spotkań z psychoterapeutami. „Czy chcesz o tym porozmawiać?” (Prószyński i S-ka) autorstwa Lori Gottlieb to próba uchwyceniazasad rządzących tą relacją. Autorka nie zajmuje się wyjaśnianiem, kto może korzystać z usług psychoterapeutów, za to przedstawia równolegle kilka bardzo trudnych przypadków – i rejestruje również własne wizyty jako pacjentki u lekarza, którego nazywa Wendellem. Bohaterka na początku książki znajduje się w przełomowym momencie życia: właśnie Partner, z którym wiązała wielkie nadzieje na przyszłość, oznajmił, że nie może z nią być, bo nie chce mieć dzieci i nie umie zaakceptować kilkuletniego syna Lori. Psychoterapeutka traci grunt pod nogami i chociaż zna mechanizmy psychiki – nie umie poradzić sobie z tym, co się dzieje. Szuka zatem psychoterapeuty dla siebie. Jednocześnie prowadzi praktykę lekarską i przedstawia czytelnikom osoby, którym sama pomaga: jest wśród nich zamknięty w sobie mężczyzna, który wszystkich ma za idiotów, jest też kobieta, która niedługo umrze – nie da już rady walczyć z rakiem i próbuje przygotować siebie i bliskich na rozstanie. Migawki z gabinetu – opowieści o tym, co dzieje się za drzwiami i do czego odbiorcy nie mieliby wstępu – przeplata z retrospekcjami ze swojego życia, opowiada, jak to się stało, że znalazła się w określonym punkcie egzystencji – jakie decyzje podjęła i jak kierowała własną karierą. Jest to książka, w którą bardzo łatwo się zaangażować: do czytania dla przyjemności, a jednocześnie w pewnym stopniu popularyzująca wiedzę na temat psychologii i opieki psychologicznej.

Refleksję nad specyfiką czasów i wywoływanym przez media wszechobecnym voyeuryzmem wykorzystuje w swojej książce Vigdis Hjorth. „Song nauczycielki” (Literackie) to powieść z dziedziny literatury pięknej – ale przefiltrowana przez świadomość tego, jak dzisiaj działają mechanizmy społeczne. Wszystko zaczyna się od pozornie niewinnego projektu pewien student chce nagrywać codzienność wybranych wykładowców. Zamierza – za ich zgodą – towarzyszyć im podczas wykładów, ale też i w życiu prywatnym, rejestrować wydarzenia rutynowe i relacje z różnymi ludźmi. Z tego materiału chce stworzyć film. Wydaje się, że pułapki w tym nie ma, dlatego Lotte zgadza się na udział w eksperymencie. Dość szybko łapie się na tym, że obecność pozornie przezroczystej kamery dużo zmienia nie tyle w jej zachowaniach, co w przemyśleniach – nagle Lotte staje się boleśnie świadoma zwyczajnych drobnych kłamstw i nie tylko. Dodatkowo nie ma wpływu na to, w jaki sposób uchwyci ją kamera, nawet jeśli powtarza jakieś sceny na życzenie studenta – nie wie też, jaki efekt wywoła sam film. Autorka prowadzi relację, zatrzymując się nad rozterkami Lotte – eksponuje to, czego kamera uchwycić nie może.

Joanna Jodełka proponuje czytelnikom pierwszą część zapowiadanej bardzo obiecującej serii, po lekturze tomu „Córka nieboszczyka” (Rebis) nie można mieć wątpliwości, że zapowiada się bestsellerowa fala lekkich kryminałów. Oto umiera mężczyzna, który zajmował się sekretami masonów. Na jego pogrzebie Tycjana, trzydziestoparoletnia konserwator dzieł sztuki, przekonuje się, że nie była jedynym dzieckiem: ma jeszcze siostrę. Angelina różni się od niej nie tylko kolorem włosów czy wiekiem, ale i charakterem. Obie kobiety angażują się w niezwykłe śledztwo dotyczące ojca. Schemat stary, ale autorka nadrabia poczuciem humoru zwłaszcza w wykorzystywanych kreacjach bohaterów – funduje czytelnikom cały wachlarz komicznych i przerysowanych osobowości i bardzo udaną narrację.

Wszyscy się liczą” (Dwie Siostry) to niby wyszukiwanka dla dzieci, ale dorośli, gdyby do niej zajrzeli, byliby momentami wstrząśnięci filozoficznymi prawdami, jakie niesie tom. Kristin Roskifte proponuje maluchom scenki wyjęte z życia (niekoniecznie – z cukierkowego świata bajek, na przykład: obrazek z pogrzebu), barwami wydobywa z tłumu postacie, o których opowiada, z każdą stroną dokłada sylwetek i zmusza do coraz uważniejszego sprawdzania, o kogo może chodzić. A do tego przypomina czytelnikom, że każdy ma swoje sprawy, każdy jest na swój sposób ważny i interesujący. Ta książka robi wrażenie nie tylko ze względu na sposób dopracowania i coraz bardziej rosnącą liczbę uczestników opowieści – ale i na mnogość potencjalnych odczytań.

Izabela Mikrut