Jest taka książka, która pokazuje, jak ważny w powieściach rozrywkowych jest humor. Marta Matyszczak zresztą przyzwyczaiła swoich odbiorców do tego, że jej bohaterowie są spontaniczni i nie do okiełznania. W ósmym tomie cyklu Kryminał pod psem „Las i ciemność” (Dolnośląskie) autorka wysyła Szymona Solańskiego i Różę Kwiatkowską do Puszczy Augustowskiej. Tam, w leśnej głuszy, która Szymonowi kojarzy się bardzo przyjemnie, a Róży wręcz przeciwnie – dziennikarka i detektyw mają wziąć ślub. Zanim jednak to nastąpi, Matyszczak zafunduje im szereg wstrząsów, wśród których znalezienie zwłok w Kanale Augustowskim wcale nie będzie największą komplikacją. Do lasu i ośrodka, który lata świetności ma dawno za sobą, zjeżdżają się kolejni goście młodej pary – z Barańskim i Potomek-Chojarską na czele. Silne charaktery, wielkie zamieszanie i zbrodnia w tle – to szansa na niebanalną historię. Jeśli dołożyć do tego wyostrzony dowcip Gucia, który – jako ironista – bez sentymentów podsumowuje działania swoich państwa, można się spodziewać naprawdę dobrej zabawy. Jak zwykle Marta Matyszczak relacjonuje przygody Róży i Szymona dowcipnie, dokłada do nich zestaw portretów psychologicznych zbliżanych do karykatury, a wciąż przekonujących. Każdy, kto zetknął się z przedstawicielami Agencji Detektywistycznej Solan, wie, że lektura nie będzie się dłużyć.

Ciekawą pozycję z dziedziny popularnonaukowej – ale zakotwiczoną w jednym z trudniejszych obszarów tematycznych, bo w neurologii – proponuje Leinard Mlodinow, kolejny raz zajmując się sprawami mózgu. „Nieświadomy mózg” (Prószyński i S-ka) to książka, w której liczy się sposób kreowania rzeczywistości za pomocą zmysłów, umysłu oraz… instynktu. Autor koncentruje się na rozmaitych badaniach oraz eksperymentach, podpowiada, kiedy nieświadomość ma największe szanse dojścia do głosu, pozwala też odbiorcom w kilku zadaniach sprawdzić rejony „oszukującego” umysłu. Wie doskonale, jak przekuwać wiadomości i dokonania badaczy na język przyswajalny przez dużą grupę odbiorców. Ta pozycja pozwala na odkrywanie tajemnic poznawczych – ale równie zajmujące jak wyniki doświadczeń stają się same pomysły uczonych na to, jak dotrzeć do sedna działania „nieświadomego mózgu”. W tym ujęciu nie ma skomplikowanych medycznych wyjaśnień, autor koncentruje się raczej na sferze psychologicznej, na odkrywaniu nieświadomości przez czytanie zachowań ludzkich.

Mira Marcinów podsuwa czytelnikom niezwykle dramatyczną – a przejmującą za sprawą prawdziwości i uniwersalności przeżyć – opowieść o rozstaniu z matką. „Bezmatek” (Czarne) to zapiski z niekończącej się żałoby dorosłej kobiety, która przez większość życia opiekowała się niezaradną życiowo i wpadającą w nałogi rodzicielką, a po jej śmierci – w wyniku choroby – porządkuje doznania i wspomnienia. Ta książka składa się z migawek, czasami przedstawianych rzeczowo i szczegółowo, innym razem zamienianych w strzępki zdań – co wywołuje efekt poetycki. Studium utraty jest tym bardziej przerażające, że autorka odwołuje się do zjawisk znanych pokoleniom, sytuacji ponadczasowych, nawet jeśli silnie zakorzenionych w określonym czasie i przestrzeni. To proza hipnotyczna, drażniąca, ale przez szczerość i trafność – urzekająca. Autorka tworzy swojej matce literacki pomnik, który na długo w literaturze pozostanie – jako obraz uczuć dziecka (nieważne, że dorosłego). Mira Marcinów dzieli się z czytelnikami bezradnością w obliczu utraty kogoś najbliższego, upamiętnia matkę, a do tego – popisuje się znakomitą literaturą.

Mathilda Masters odrobiła starannie lekcję dotyczącą zachęcania maluchów do sięgania po książki. „101 obrzydliwych faktów” (Nasza Księgarnia) to coś, obok czego dzieci nie przejdą obojętnie. Autorka wybiera informacje dotyczące ciała, wydzielin, nieprzyjemnych woni i rozmaitych tematów, które u dorosłych wywołują jednoznacznie obrzydzenie, a dzieci fascynują. Przygotowuje je i przedstawia w krótkich tekstach, tak, żeby zaintrygować kilkulatki i przekonać, że książki mogą być naprawdę atrakcyjne. Zwłaszcza – za sprawą „zakazanych” motywów. Zaspokaja ciekawość najmłodszych, sporo ich nauczy (i przekona, że warto szukać wiadomości, bo nie ma głupich pytań). Nawet jeśli rodzice nie będą chcieli się zagłębiać w zestaw obrzydliwości, docenią z pewnością fakt, że dzieci do tej pozycji zachęcać nie będzie trzeba.

Izabela Mikrut