Jest taka książka, która stworzona została mimo ważnych ostrzeżeń i lęków dotyczących natury zła. Christopher Berry-Dee poświęcił sporą część życia na rozszyfrowywanie psychopatów. „Rozmowy z seryjnymi mordercami” (Czarna Owca) to efekt jego studiów nad istotą uwarunkowań psychicznych prowadzących do wynaturzeń. Wbrew tytułowi, tom nie przynosi wywiadów – chociaż autor spotyka się z przebywającymi w więzieniach i przeważnie skazanymi na dożywocie (albo na karę śmierci) przestępcami na przestrzeni kilku dekad. Prosi ich z reguły o uzupełnienie zgromadzonych materiałów, podzielenie się odczuciami albo komentarz do faktów – tyle że rzadko kiedy udaje mu się uzyskać satysfakcjonującą wypowiedź. Żeby dotrzeć do morderców, musi prowadzić z nimi przez kilka lat korespondencję i zostać zaakceptowany – co i tak nie uchroni go przed kolejnymi obostrzeniami. Jednak kiedy już pokona wszelkie przeszkody, słyszy wyzwiska albo kompletnie nieszczere wyjaśnienia, które nijak się mają do zdobytych wiadomości. To mogłoby zniechęcić – tyle tylko, że Christopher Berry-Dee wcale nie potrzebuje opowieści psychopatów, sięga po nie od czasu do czasu, żeby ubarwić relacje – ale sam potrafi przedstawiać historię największych zbrodni w formie reportaży. Na tym się koncentruje. Przygląda się historiom wielu seryjnych morderców, opisuje specyfikę popełnianych przez nich zbrodni, rejestruje nastroje społeczne, nakreśla też linię obrony i losy kolejnych psychopatów. Podsuwa czytelnikom sensacyjne historie zastępujące kryminały. Wie, że wywrze odpowiednie wrażenie – w końcu odwołuje się nie do fikcji literackiej, a do okrutnej rzeczywistości.

Zupełnie inaczej rzeczywistość postrzega – paręset lat wcześniej – Kenkō, który w tomie „Zapiski dla zabicia czasu” (Karakter) koncentruje się na tym, co zapewnia relaks i skłania do refleksji. Tom, który przedstawia to, co najlepsze w kontemplacyjnej literaturze Japonii, doskonale wpisuje się w modę na slow-life. Składa się z wielu drobnych akapitów będących efektem przemyśleń autora – i dotyczy rozważań na przeróżne tematy, zwykle uniwersalne: od miłości i śmierci po drobne anegdoty wykazujące prawdy o człowieku. Tę pozycję warto czytać po małym kawałku, dawkowanie jej umożliwi wydobywanie z obserwacji autora jak najwięcej dla siebie. To książka wzbogacająca, przynosi lekcję o życiu.

Karolina Baca-Pogorzelska oraz Michał Potocki prowadzą dziennikarskie śledztwo na wielką skalę: w tomie „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (Czarne) skupiają się raz na decyzjach politycznych i walkach o wpływy (więc i o wielkie pieniądze), raz na rujnowaniu regionu, raz – na samych ludziach, którzy pracują w kopalniach z narażeniem życia i za niewielkie wynagrodzenie (lub zupełnie bez wypłat). Docierają do tematów przerażających – i do kwestii, które od dawna kojarzą się z kopalniami, zwłaszcza jeśli chodzi o przestrzeganie zasad bezpieczeństwa. Wytyczają szlaki do poznawania, stają w obronie człowieka – i sprawdzają, kto cierpi, a kto zyskuje na nieuczciwych praktykach wywożenia antracytu z Donbasu.

Dla najmłodszych na rynku pojawia się legenda o Złotej Kaczce w nowej – zaktualizowanej wersji. To Rafał Kosik rozwija cykl o Amelii i Kubie o kolejną pozycję, tym razem mocno osadzoną w ludowym przekazie – ale na potrzeby maluchów uwspółcześnioną także o motywy pandemii. Dzieci spotykają wredną i brzydką kaczkę palącą cygara – otrzymują od niej kartę. Wszystkie pieniądze mają wydać na siebie, a jeśli im się to nie uda, będą zwracać dług (który z każdym dniem się podwaja). „Złota karta” (Powergraph) to próba uświadomienia najmłodszym, jaka jest wartość pieniądza i dlaczego marzenia o wielkich skarbach nie mają większych szans na ziszczenie w żadnym świecie.

Izabela Mikrut