Jest taka książka, która ucieszy bywalców biblioteki i same bibliotekarki borykające się z czytelnikami nieoddającymi tomów w terminie. Olga Rudnicka bowiem sięga po arenę kompletnie nieprzystającą do porachunków gangsterskich i akcję „Oddaj albo giń” (Prószyński i S-ka) umieszcza… w bibliotece. To tu pracuje Matylda, kobieta, która chciałaby zająć się profesjonalnie śledztwami. Kiedy więc odkrywa w swoim miejscu pracy trupa (oraz zemdlonego dyrektora), nie waha się ani chwili, tylko przyłącza do działania. Zresztą – musi naprawić swój błąd i odebrać paprykarzowemu dresiarzowi zakładki z formułą „Oddaj albo giń”, które wydrukowała i włożyła do jego książek. Tyle tylko, że paprykarzowy dresiarz po godzinach dorabia sobie w nocnym klubie, a jego prawdziwe zajęcie mocno bohaterkę zaskoczy. Tym razem Olga Rudnicka przejmuje się przede wszystkim kreacjami postaci, proponuje czytelnikom zabawę charakterami. Rozśmiesza dzięki wątkom obyczajowym (mąż Matyldy Roman to oaza spokoju i całkowite przeciwieństwo bohaterki. Za to dziesięcioletnia córka imponuje bystrością i przedsiębiorczością – kompletnie nie pasuje do zwykłych obrazków dzieci w dorosłej literaturze). Matyldzie nie wolno się angażować w sprawę, którą prowadzi część funkcjonariuszy – może za to zająć się zakładkami i pytaniem, dlaczego ktokolwiek zginął w bibliotece. Takie ograniczenie nie przeszkadza w zabawie, Olga Rudnicka rozbawi swoich odbiorców i przyciągnie do siebie kolejnych. Zbrodnia jako taka nie wysuwa się tu na pierwszy plan, a od śledztwa ważniejsze są relacje interpersonalne.

Na rynek po latach powraca książka Mariusza Urbanka „Zły Tyrmand” (Iskry). Teraz, gdy autor ma już ugruntowaną pozycję jako twórca anegdotycznych i gawędziarskich biografii, może zwrócić uwagę czytelników na barwną postać w ujęciu znajomych, przyjaciół i kolegów po piórze. Urbanek, żeby stworzyć tę książkę, przeprowadził kilkadziesiąt wywiadów – na bazie rozmów układał kolejne rozdziały. Każdy portretuje „swojego” Tyrmanda, skupia się na rozmaitych nieistotnych scenkach, przywołuje puenty i dowcipne riposty, opowiada o tym, jak postrzegał pisarza. „Zły Tyrmand” zamienia się zatem w uzupełnienie życiorysu, zestaw anegdot – znakomity dodatek do lektur. Szczególnie dla tych, którzy nie kolekcjonują faktów, ale lubią komentarze charakterologiczne.

Tomasz Jastrun w „Opiłkach i okruszkach” (Czarna Owca) prezentuje strzępki wspomnień układające się w życie człowieka – zmuszonego do mierzenia się z wielką historią i do weryfikowania swoich planów z uwagi na losy oraz innych ludzi. Każdy rozdział w tej książce – to mikrorozdział obrazujący jedną drobną scenkę, dialog, drgnienie czasu. Nic od tych zanotowanych chwil nie zależy – poza życiem człowieka. To fragmenty, które nie trafią do szkolnych podręczników ani do notek encyklopedycznych, fragmenty, które są powtarzalne, a przecież budują wizerunek jednostki. Nie ma w tym czasu na autokreację ani roztrząsania kolejnych doświadczeń, jest popis literacki. To, co zwyczajne, staje się poezją, w codzienności nie ma innej twórczości, inna twórczość nie ma sensu.

Jarosław Kaczmarek chwali się tym, że jest opowiadaczem sportowych historii – i udowadnia tę umiejętność książką „Wielki wyścig. Legendy motosportu” (Egmont). Przedstawia tu młodym czytelnikom kilka sylwetek kierowców Formuły 1 – biograficzne opowieści pozwalają na wyjaśnianie ciekawostek związanych z konstrukcjami bolidów, szczegółami wyścigów czy wypadków na trasach. Następnie przechodzi do rajdów – i tutaj prezentuje ważne z perspektywy kibica fakty czy różnice między rodzajami wyścigów. Ta książka to dopracowana i ciekawa, pełna ilustracji i zdjęć propozycja dla najmłodszych pasjonujących się sportami samochodowymi.

Izabela Mikrut