Jest taka książka, na którą niecierpliwie czekali wszyscy ci, którzy dwa lata temu śledzili doniesienia medialne o sytuacji na Nanga Parbat. Élisabeth Revol została wówczas przekonana przez najbliższych o konieczności opuszczenia Tomasza Mackiewicza: mamiona obietnicami wysłania helikopterów z ratownikami, schodziła ze szczytu samotnie – aż znaleźli ją członkowie wyprawy ratunkowej, Denis Urubko i Adam Bielecki. Po tym wydarzeniu szum medialny długo nie ustawał, pojawiały się pytania o moralny aspekt całej sprawy, a nawet oskarżenia kierowane w tę, która przeżyła zdobycie góry. Teraz Revol zabiera głos i w tomie „Przeżyć. Moja tragedia na Nanga Parbat” (Agora) naświetla z własnej perspektywy najbardziej dramatyczne chwile podczas eskapady. Samo wejście na szczyt nie zabiera zbyt wiele miejsca, ani nie podsyca emocji – autorka może dzięki temu opisowi przedstawić siebie, swoją filozofię wspinania, przybliżyć czytelnikom to, co w literaturze górskiej uwielbiają, czyli rodzaj emocji związanych z wyzwaniami alpinistów. Gdy dochodzi do momentu rozstania, zaczyna w tekście podkreślać dylematy, jakie nią kierowały, stale przypomina o swojej chęci powrotu do umierającego partnera – zrzuca na przyjaciela i męża odpowiedzialność za decyzję o schodzeniu. Nie koniec na tym, bo przecież na ratunek Revol czeka długo, w dodatku bez sprzętu i jedzenia czy wody – o dramatycznych godzinach w górach opowiada – dzięki ghostowi – w dobrym stylu, z umiejętnie rozłożonymi punktami kulminacyjnymi. W „Przeżyć” nie ma miejsca na opowiadanie o całej karierze wspinaczkowej Revol, to po prostu głos w dyskusji, próba uświadomienia odbiorcom, że nie wszystko wygląda tak, jakby im się wydawało po dziennikarskich sensacjach. To jednak również publikacja, która ładnie wpisuje się w literaturę górską.

Hanna Greń w „Wiosce kłamców” (Czwarta Strona) proponuje odbiorcom historię kryminalną, ale z silnie rozbudowanym wątkiem obyczajowym. Potrafi zaangażować za sprawą samej kreacji bohaterki: Diona jest sympatyczną kobietą, byłą policjantką, która prowadzi w Strzygomiu własne śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci biologicznego ojca. Autorka nie skupia się na mnożeniu intryg, a na umotywowaniu zachowań postaci, pozwala zyskać oddech w spokojnym – mimo że stanowiącym tło dramatu – miejscu. I nawet kolejne wypadki nie zmienią poczucia wyciszenia, Strzygom to źródło relaksu – dla czytelników.

Jeśli ktoś zastanawia się, czy warto wydać majątek na usługi różdżkarskie, kiedy buduje sobie nowy dom, albo czy warto leczyć się homeopatycznymi środkami, niech najpierw zajrzy do tomu „Światy równoległe” (Czarne). Łukasz Lamża gromadzi tutaj najbardziej popularne – i najbardziej absurdalne jednocześnie teorie, które pobudzają opinię publiczną. W krótkich esejach wyjaśnia, dlaczego konkretne przekonania są bzdurą – a rozstrzał tematyczny ma szeroki, od powiększania piersi metodą hipnozy do stanowiska płaskoziemców. Powstrzymuje się przeważnie od wygłupów i docinków, chociaż czasami wymyka mu się ironiczna uwaga. Sprawdza, skąd wzięły się określone przekonania, albo – dlaczego z punktu widzenia nauki nie mają żadnego sensu. Nieprzekonanych i tak nie przekona, ale przynajmniej dostarcza niebanalnej lektury.

Najmłodsi mogą odbyć wycieczkę bez ruszania się z domu dzięki monumentalnemu „Atlasowi cudów świata” (Nasza Księgarnia). Ten olbrzymi picture book pokazuje kilka wybranych miejsc na świecie, które warto poznać – z racji istniejących tam nowoczesnych budowli, starożytnych ruin, albo wyjątkowych krajobrazów. Krótkie informacje zatrzymane w porozrzucanych po ilustracjach akapitach łatwo zapadają w pamięć i zamieniają maluchy w obywateli świata – świadomych atrakcji, jakie dostarczyć mogą podróże. To kolejna książka w cyklu „atlasów” – bogato ilustrowany przewodnik po niezwykłościach.

Izabela Mikrut