Jest taka książka, w której kumuluje się kwestia problemu uzależnień – Katarzyna T. Nowak w „Nienasyconej” (Wydawnictwo Literackie) przedstawia studium przypadku, cofa się – w ramach narracji kolejnej swojej mikropowieści – w przeszłość, do sytuacji, która doprowadziła Agatę do ośrodka odwykowego. Tom jest relacją o kobiecie, która codziennie wypija dziesięć piw (a jeśli dzieje się coś stresującego, dawkę zwiększa, znajdując oczywiście nowe uzasadnienia), a leki uspokajające i nasenne zapija alkoholem wbrew poradom lekarzy. Agata ma problem również z kompulsywnymi zakupami: potrafi przepuścić pieniądze, które miały zostać przeznaczone na ratę kredytu, na rzeczy, których nie potrzebuje i nie użyje. „Nienasycona” to bardzo krótka opowieść, dzieje się w niej sporo – ale wszystko podporządkowane zostało nałogom. Bohaterka tej książki stara się zachowywać pozory przed bliskimi i sąsiadami: nie zachowuje się jak menel (chociaż ilość butelek po alkoholu, które wynosi na śmietnik, budzi niepokój otoczenia). Do tego znajduje wymówkę na każdą sytuację: uprzedza ewentualne ataki, a na wyrazy niepokoju reaguje agresją. Agata to postać, której życie kręci się już tylko wokół alkoholu, leków i zakupów – autorka nie ma czasu na nic innego. Zależy Katarzynie T. Nowak na tym, żeby uświadomić czytelnikom, jak kończą się pewne zachowania – i dlaczego należy reagować.

Jeśli Agata próbuje oszukać swój mózg i uzależnia się od rozmaitych używek, pacjenci psychiatry Gary’ego Smalla mają niewielki wpływ na własne wybory i decyzje. „Spod kozetki. O pewnym psychiatrze i jego najdziwniejszych przypadkach” (Marginesy) to zestaw najciekawszych doświadczeń z praktyki medycznej. Gary Small (wespół z nadającą opowieści charakter beletrystyki żoną, Gigi Vorgan) spisuje sytuacje, które wymagały interwencji psychiatrycznej (czasami też współpracy lekarzy różnych specjalizacji) i przedstawia je czytelnikom w formie zbliżonej do reportaży. Mniej zajmuje się opowiadaniem o leczeniu czy o tajnikach mózgu, bardziej – na niezwykłych zachowaniach pacjentów. Śledzi losy ludzi, którzy mieli swoje obsesje i natręctwa, tych, którym postrzeganie świata zniszczyły choroby różnych narządów, ale i tych, którzy po prostu mieli nietypowe – z punktu widzenia otoczenia – przyzwyczajenia. Układa z tego bardzo atrakcyjną dla szerokiego grona odbiorców książkę, która wpisuje się w modę na „medyczne” popularnonaukowe publikacje.

Marta Grzywacz wpada na trop tajemnicy sprzed lat i swoją książkę „Nasza pani z Ravensbrück” (W.A.B.) układa wokół pytania, co właściwie się stało. Na procesie przed Najwyższym Trybunałem Narodowym pojawiają się oprawcy z obozów koncentracyjnych – brakuje jednak jednej z najważniejszych rzekomo postaci, Johanny Langefeld. Udało jej się uciec z więzienia i ślad po niej zaginął. Według jednej z nieprawdopodobnych teorii kobiecie pomogły w ucieczce dawne więźniarki. Grzywacz sprawdza, jak wyglądała organizacja obozów i jak zachowywały się wobec ofiar strażniczki, szuka w zeznaniach i wspomnieniach motywów, które wyjaśniałyby sprawę Langefeld. To coś zwłaszcza dla czytelników, którzy cenią sobie drobiazgowość w literaturze faktu.

Tak wiele rzeczy. So many things” (Nasza Księgarnia) to książka duża, kolorowa, rysunkowa i dwujęzyczna. Posłuży maluchom jako ilustrowany słownik i będzie szansą na zaspokajanie ciekawości oraz rozwijanie słownictwa i wyobraźni maluchów. Rysunki zostały tu posegregowane tematycznie – w ramach rozkładówek znajdują się zagadnienia, które najbardziej intrygują kilkulatki. Każdy komplet obrazków jest opatrzony dwoma zdaniami (po polsku i po angielsku) oraz podpisami – nazwami kolejnych przedmiotów czy potraw. Dzieci będą tu wyszukiwać ulubione rzeczy, porównywać, sprawdzać, zapamiętywać i bawić się na różne sposoby nietypową lekturą. Picture book został oparty na znakomitym pomyśle – i może funkcjonować nie tylko jako publikacja edukacyjna.

Izabela Mikrut