Jest taka książka, od której nie oderwą się odbiorcy z różnych pokoleń. Ci starsi – trochę z sentymentu, trochę z możliwości odkrywania wielu płaszczyzn filozoficznego dowcipu, ci młodsi – z uwagi na środowisko bohaterów. „Fistaszki zebrane z lat 1989–1990” (wydawnictwo Nasza Księgarnia) to kolejny tom w imponującej serii. Fakt, że przekłada legendarne już stripy Michał Rusinek oznacza, że czytelnicy otrzymają najlepsze możliwe tłumaczenie, mnóstwo zabaw słownych i inteligentny humor, doskonale uwypuklany. Tym razem u Charliego Browna ogromne sercowe zmiany. Linus czasami powraca do swojego kocyka bezpieczeństwa, Sally nadal nie znosi chodzić do szkoły, a Lucy zrzędzi. Snoopy dowodzi drużyną ptaszków-skautów, a w wolnych chwilach pisze opowiadania odrzucane przez wydawców. Świat Fistaszków jest arcyzabawny – ale pod płaszczykiem żartów skrywa się głębsza refleksja nad społeczeństwem. W wyostrzonych charakterach można się przeglądać, a bohaterowie w rozmowach wiele razy docierają do ważnych prawd. „Fistaszki” mają to do siebie, że można je czytać wciąż na nowo – i wciąż na nowo odkrywać. W ten świat bardzo łatwo wpaść – i zostać w nim na długo. Bo chociaż poszczególne historyjki zamykają się w czterech kadrach (tylko weekendowe są dłuższe), nie nadaje się tom do błyskawicznej lektury: tu można się rozsmakować w pomysłach (również graficznych!) i stopniowo przetrawiać kolejne sytuacje. Charles M. Schulz jawi się nie tylko jako znakomity obserwator – przede wszystkim jest filozofem z poczuciem humoru.

O ile w świecie Fistaszków nie dziwi obecność psa, który na marginesie wyraża swoje opinie, o tyle w kryminałach dla dorosłych narracja psa wydaje się zabiegiem zbyt infantylnym, żeby mógł się sprawdzić. A jednak – w szóstym tomie serii Kryminał pod psem Gucio, kundelek należący do głównego bohatera cyklu, detektywa Szymona Solańskiego, prowadzi kolejne śledztwo, rywalizując w odkryciach ze swoją ludziną. Chorzowianka Marta Matyszczak zabiera czytelników nad Bałtyk (to kolejna okazja do satyrycznych popisów), a momentami też – do lat siedemdziesiątych. „Trup w sanatorium” (wydawnictwo Dolnośląskie) to narracyjnie gęsta – jak zwykle u tej autorki – komedia kryminalna z wyrazistymi charakterami. Solański i Róża Kwiatkowska zajmują się kwestią kobiety utopionej w kąpieli solankowej, Gucio przedstawia z ironią własne spostrzeżenia (a przy okazji wyraża tęsknotę za kiełbasą śląską). Mnóstwo śmiechu, ciekawa intryga – w sam raz na wakacyjny wypoczynek.

Ukrywa się trochę przed szerokim gronem odbiorców Milena Wójtowicz, bo powieść „Vice versa” (wydawnictwo Jaguar) wprowadza na rynek przez wydawcę specjalizującego się w powieściach młodzieżowych. Tymczasem ta autorka pokazuje, na co ją stać w dziedzinie komediowej fantastyki. Zanurza się w świecie „nienormatywnych”: przedstawia strzygi, dziady borowe i inne stwory z wierzeń ludowych oraz wyobraźni – funkcjonujące w przestrzeni doskonale znanej odbiorcom. Dość wspomnieć, że jedna z głównych bohaterek, strzyga Sabina, jest specjalistką od BHP, a praktykantki stawiane są przed wyzwaniami w rodzaju przewożenia złotego cusia albo neutralizowania nielegalnych wysypisk magicznych odpadów. Śmiech na każdej stronie i oderwanie od schematów fabularnych – taka fantastyka spodoba się nawet tym odbiorcom, którzy od gatunku stronią.

Jeśli ktoś jednak nie chce się za bardzo odrywać od życia i realizmu – może zafundować sobie wyprawę w wysokie góry i skoncentrować na walce o przetrwanie. Po znakomicie przyjętej biografii Wandy Rutkiewicz Anna Kamińska proponuje czytelnikom opowieść o życiu Haliny Krüger-Syrokomskiej. „Halina” (wydawnictwo Literackie) to nie tylko precyzyjna charakterystyka himalaistki, ale również spojrzenie na polskie wyprawy kobiece, fragment historii wspinaczki oraz… obyczajowość i zasady panujące w górskich schroniskach i obok nich. Swoboda seksualna, przeklinanie i ogromna miłość do gór – to składa się na obszerny i dobrze napisany tom nie tylko dla fanów literatury górskiej, bo autorka oddala się od charakterystycznych dla gatunku chwytów. Nie analizuje kolejnych etapów drogi na szczyt, nie zajmuje się odnotowywaniem osiągnięć – proponuje za to ciekawy portret kobiety, która podążała za marzeniami.

Izabela Mikrut