Jest taka książka, która pozwoli weganom zainteresować się pomysłami z włoskiej kuchni. Alicja Rokicka, którą część odbiorców zna z przestrzeni internetowej, postanowiła zabrać swoich fanów w kulinarną podróż po włoskich smakach. „Italia dla zielonych” (Marginesy) to wielka i albumowa publikacja, która z pewnością przyda się nie tylko jako ozdoba kuchennych półek. Autorka postanowiła udowodnić, że w potrawach kojarzonych przeważnie z mięsem i serami da się znaleźć miejsce na wersje wegańskie – zdrowsze, bardziej modne, a równie smaczne. Przytacza kolejne przepisy na dania obiadowe i deserowe, poucza, jak wprowadzać zmiany do jadłospisu i staje się przewodniczką dla tych wszystkich, którzy zamierzają spróbować nowej diety. Jednak nie jest to standardowa książka kulinarna. Owszem, pojawiają się tu przepisy wzbogacone zdjęciami artystycznymi gotowych potraw. Ważniejsze stają się natomiast wprowadzenia do poszczególnych części tomu. Alicja Rokicka dzieli się tu bowiem swoimi wrażeniami z podróży i próbowania dań, opowiada o tradycjach kuchni włoskiej i przygotowuje czytelników na kolejne rodzaje przepisów. Od czasu do czasu wprowadza wskazówki dotyczące eksperymentów i modyfikacji – zachęca do tego odbiorców, wiedząc, że najlepiej gotuje się sercem. Przez autobiograficzne wywody zamienia tę publikację w książkę do czytania.

Małgorzata Czyńska zaprasza do zwierzeń Leona Tarasewicza. „Nie opuszczam rąk” (Czarne) to publikacja autobiograficzna w formie wywiadu-rzeki. Co ciekawe, rozmówcy dość szybko dochodzą do wniosku, że nie da się rozmawiać z malarzem o malarstwie – dlatego też przez długi czas na tapecie znajdują się przede wszystkim sprawy z życia prywatnego artysty. Leon Tarasewicz opowiada między innymi o swoim dzieciństwie i dzieli się wspomnieniami z dawnych lat. Przywołuje ludzi przewijających się przez jego rodzinny dom, opowiada o prostych sprawach. Nie wdaje się w filozoficzne dywagacje, nie chce też zanudzać, stawia na anegdoty i na opowieści bardzo osobiste. Do tego dołącza kwestię białoruską, przedstawia refleksje na temat życia między dwoma miejscami i opowiada co nieco o tożsamości. Do tego dochodzą – jednak – zagadnienia związane ze sztuką. Autorka prowadzi rozmowę chronologicznie, najpierw – długie wspomnienia z dzieciństwa Tarasewicza, później motyw studiów – i tu wkraczają też pierwsze poważne zainteresowania plastyczne, co daje przyzwolenie na poruszanie tego zagadnienia w dalszej części tomu. Nie jest to rozmowa długa, za to pozwala spojrzeć na artystę z innej perspektywy i uzupełnia jego biografię.

Kolejna bestsellerowa książka Katarzyny Miller i Suzan Giżyńskiej to „Znaleźć faceta i nie zwariować” (Rebis). Tym razem dwie autorki zastanawiają się nad najczęstszymi błędami popełnianymi przez kobiety i niepozwalającymi na życie w satysfakcjonującym związku. Nie jest to poradnik, jak zdobyć faceta – raczej książka podpowiadająca płci pięknej, dlaczego warto zająć się sobą i dopiero przy pełnej samoakceptacji postawić na rozwój związku. Mnóstwo cennych i praktycznych porad łączy się tutaj z osobistymi wyznaniami autorek. Zdarzają się także wymowne scenki i sytuacje niby z życia wzięte – tak, żeby autorki na konkretnych przykładach mogły pokazywać postawy pań. Całość może się przydać, jeśli ktoś chce pracować nad sobą i nie popełniać wciąż tych samych błędów w procesie poznawania drugiej osoby.

Marta Guzowska zabiera dzieci w wielką archeologiczną podróż. W monumentalnym tomie „Archeologia. Mumie, złoto i stare skorupy” (Nasza Księgarnia) tłumaczy, na czym polega praca archeologów. Pokazuje dzieciom odkrycia, które zmieniły myślenie o historii i wyjaśnia, co jeszcze zostało do rozszyfrowania. Obala mity rodzące się w wyobraźni scenarzystów filmowych, jednak jest w stanie udowodnić najmłodszym, że archeologia jest ciekawsza, niż mogłoby się wydawać. Wybiera najczęściej system pytań i odpowiedzi – lub wyliczeń ciekawostek, tak, żeby zbyt długim i zbyt trudnym tekstem nie zniechęcić nikogo do lektury. Książka jest w dodatku bogato ilustrowana i przyciągnie uwagę maluchów. Rozbudza wyobraźnię, a do tego przygotowuje do mniej znanego zawodu. Autorka wykorzystuje okazję do namawiania dzieci do nauki (przypomina, w czym trzeba być dobrym, żeby zostać archeologiem) i zapewnia także rozrywkę.

Izabela Mikrut