Jest taka książka, która przyciągnie fanów dobrej literatury i pokaże im, że dyskusje na temat tworzenia są ponadczasowe i przełamują granice kultur czy krajów. Gabriel Garcia Marquez i Mario Vargas Llosa, którzy spotkali się jako młodzi geniusze literatury, przeprowadzili ze sobą rozmowę, która do dzisiaj może funkcjonować jako przypis do ich powieści – i jako wyznacznik twórczych poszukiwań. “Dwie samotności. Dialog mistrzów” (Muza SA) to publikacja, w której wykorzystany został zapis tej uniwersalnej dyskusji. Autorzy przerzucają się informacjami warsztatowymi, wypytują o źródła inspiracji i interpretują swoje dzieła, pokazując czytelnikom, w jakich kierunkach można prowadzić lekturę. Przy okazji też jednak zestawiają ze sobą uwagi na temat pisania i pisarstwa. To spotkanie wywarło wielkie wrażenie na odbiorcach, czego dowodem są dołożone do rozmowy artykuły prasowe i komentarze. Te wprawdzie niewiele wnoszą do lektury, jednak mogą być świadectwem znaczenia dyskusji dla jej świadków. Cała książka stanowi ciekawy dodatek do arcydzieł literatury, można ją czytać jako przypis i opinie autorów – zafascynuje z pewnością literaturoznawców, jednak zwykli odbiorcy i fani Marqueza i Llosy będą usatysfakcjonowani zawartością tomu.

Rzadko zdarza się w obrębie literatury psychologicznej i obyczajowej debiut, który przyciągnie uwagę i zachęci do śledzenia literackich pomysłów twórcy. Natascha Lusenti po dość monotonnym początku w powieści “Wszystkie barwy marzeń” (Wydawnictwo Literackie) ucieka w nietypowe relacje i odchodzi od przewidywalnych rozwiązań. Proponuje niezwykłą przyjaźń rodzącą się między samotną zagubioną dziewczyną, Emilią – a kilkuletnim chłopcem, który nie umie porozumieć się z własnym tatą. Emilia tworzy: pisze drobne historyjki, które zostawia na tablicy ogłoszeń, zmuszając tym samym sąsiadów do refleksji i reakcji. Boi się wyjść do ludzi, ale z czasem zrozumie, że każdy ma swoją wartość i nabierze pewności siebie – zwłaszcza że dla dziecka jest jedynym wsparciem w trudnych chwilach. Autorka zrezygnowała ze scenariuszy, które narzucałyby się same, a książka bardzo na tym zyskała. W niespiesznej narracji udało się Lusenti zawrzeć także kilka kwestii autotematycznych – chociaż Emilia

autorytetem w dziedzinie literatury raczej być nie może, jej działania przynoszą wymierne efekty i pozwalają porozumieć się z sąsiadami. To sposób na przekonanie czytelników, że każdy może wziąć sprawy w swoje ręce i zmienić własny los.

U Marty Obuch wszystko po staremu. Kto zna książki tej autorki, ten wie, że pisze ona według charakterystycznego szablonu. On i ona spotykają się (w różnych okolicznościach), by rozwiązać jakąś kryminalną zagadkę, rodzi się między nimi uczucie, ale wolne od łzawych doświadczeń – oparte na niezobowiązującym flircie i pikanterii. Kryminał rozgrywa się w tle, na pierwszym planie pojawia się para, której się kibicuje. Jest zawsze dużo śmiechu i podpowiedzi oraz wskazówek dla czytelniczek, które też chciałyby przeżyć romantyczną przygodę, a nie wiedzą, jak do niej doprowadzić. “Dama ciężkich obyczajów” (Filia) to kolejna komedia kryminalna, w której wszystko rozgrywa się zgodnie z planem autorki – i nikomu nie będzie to przeszkadzać. Po prostu – kto szuka lekkiego i zabawnego czytadła z wątkiem damsko-męskim, ten może wybrać taką historię. Niby wszystko już było, a jednak przyjemnie relaksuje.

Stuart Gibbs z kolei idzie za ciosem i w tomie “Szkoła szpiegów na wakacjach” (Agora) proponuje dzieciom kolejną powieść sensacyjną o przygodach Benjamina Ripleya. Tym razem również organizacja terrorystyczna Pająk śledzi Benjamina i najwyraźniej chce go zwerbować w swoje szeregi (co jest tym bardziej dziwne, że bohater nie odnalazł jeszcze żadnej specjalnej umiejętności, która tłumaczyłaby zainteresowanie szpiegów). Benjamin ma znaleźć się na obozie szkolnym, jednak zagrożenie sprawia, że nie może cieszyć się wakacjami. Razem z Eriką, najbardziej utalentowaną w dziedzinie szpiegostwa (i przy okazji bardzo atrakcyjną) koleżanką rozwiązuje kryminalną zagadkę. Musi uratować bożyszcze szkoły, ojca Eriki. Zdany wyłącznie na siebie, będzie uruchamiać wyobraźnię i ukryte do tej pory umiejętności, żeby przetrwać. Dużo śmiechu, dużo emocji i dużo akcji – to coś, czym Gibbs chce przyciągnąć dzieci.

Izabela Mikrut