Jest taka książka, która ukazuje się w wydawnictwie z nazwy dla seniorów, ale może skusić wszystkich, którzy potrzebują ciekawego czytadła. Hanna Bilińska-Stecyszyn w tomie „Wbrew pozorom” (Silver) skupia się na prezentowaniu dwóch historii obyczajowych pokazujących konsekwencje ludzkich wyborów. W pierwszej Kasia i Marek próbują przewalczyć problem despotycznej teściowej. Matka Marka rządzi rodziną, wymusza na młodym małżeństwie posłuszeństwo i spełnianie swoich coraz bardziej wygórowanych żądań. Stosuje szantaże emocjonalne i złośliwości, świadomie psuje nie tylko relację Kasi i Marka, ale również więzi z częścią rodziny kobiety. Uniemożliwia normalne funkcjonowanie i chociaż przez długi czas bohaterowie znoszą kolejne fochy, w końcu sytuacja nabrzmiewa do rozwiązania. I nie obejdzie się bez radykalnych działań. W drugiej historii cofa się autorka o pokolenie, żeby zaprezentować losy Adama. Nieszczęśliwie zakochany w przyjaciółce, rezygnuje z wielkiej młodzieńczej miłości na rzecz przyjaciela. Poznaje osobę, w której zakochany nie jest, ale którą jest w stanie poślubić – a później przychodzi mu zrozumieć, dlaczego takich błędów nie powinno się popełniać. Bilińska-Stecyszyn pisze bez manieryzmu i chociaż prowadzi prostą narrację, będzie w stanie zaangażować w nią odbiorczynie w różnym wieku.

Maria Ulatowska i Jacek Skowroński do Moczarowisk powracają pod naciskiem czytelników. „Dziedziczka z Moczarowisk” (Prószyński i S-ka) to jeszcze jedna historia z literackiego azylu, w którym czas się zatrzymał. Nika jest teraz dorosła, prowadzi pensjonat i mierzy się z intrygami Władka – wydziedziczonego mężczyzny, który zamierza odzyskać intratne miejsce dla siebie. Zyskuje nowych sprzymierzeńców, ale pozwala też na powrót do pensjonatu starych znajomych, którzy obecnie robią kariery w wielkim świecie. Rozwiązuje się tu część zagadek, pojawiają się długofalowe plany na (wspólną) przyszłość. Bywa romantycznie, ale równie często też zabawnie i zaskakująco. Może i kontynuacja opowieści nie wypadła tak olśniewająco jak pierwsza część, ale zaspokaja ciekawość i pozwala odbiorcom przenieść się do innej przestrzeni ponownie. Liczą się tu zagadki niemal kryminalne, relacje międzyludzkie i dowcip (między innymi w postaci ducha dawnego kamerdynera).

O psach w życiu człowieka napisano już mnóstwo, ale Alexandra Horowitz nie zamierza tego powtarzać. Przygląda się psim towarzyszom ludzi z perspektywy nieco bardziej filozoficznej. Zastanawia się nad tym, dlaczego łatwo zdecydować się na wykastrowanie psa albo na eutanazję, jak ludzie traktują czworonogi, jak zaspokajają własne potrzeby przez tworzenie ras, które później odbijają się na zdrowiu psów. Nakreśla też sceny z mówieniem do swoich pupili, przegląda wybierane przez właścicieli imiona. Tworzy zestaw esejów na tematy psie – nieoczywiste i ciekawe dla każdego psiarza. „Psy i my. Historia niezwykłej więzi” (Czarna Owca) to nie poradnik czy przegląd czasów, nie ma tu sławnych psów, nie ma znanych stereotypów. Liczy się podejście osobiste i poszukiwanie ciekawostek. Psie historie splatają się tu z ludzkimi działaniami – a wszystko razem zamienia się w lekturę obowiązkową dla psiarzy. Alexandra Horowitz kocha zwierzęta i chce dla nich jak najlepiej, a w tak poprowadzonej narracji jest w stanie przekonać czytelników, że czworonogi zasługują na godne życie.

Ukazała się też na rynku książka bez słów (jedynie z onomatopeicznymi zawołaniami). „Wielka podróż dziadka Eustachego” (Dwie Siostry) Aleksandry i Daniela Mizielińskich to propozycja komiksowa dla dzieci, które nie czytają samodzielnie, ale też dla starszych pociech, które – na przykład – muszą poćwiczyć sztukę opowiadania. Bohater pewnego dnia przygotowuje się do podróży, po czym na rowerze rusza w świat z misją, na razie odbiorcom nieznaną. Po drodze trafia do rozmaitych stworzeń, czasami sam potrzebuje pomocy, czasami to on jej udziela – porozumiewa się zawsze obrazkami, a kolejne kadry tej bajki przenoszą dzieci w piękny świat wyobraźni. Liczy się tu nastawienie na prostotę i wyrazistość, ale historia nie jest jednotorowa. Trzeba uważnie oglądać kolejne rysunki, żeby nie pominąć żadnego szczegółu i nie zgubić się w akcji. Bardzo udany pomysł na picture book łączy się tutaj ze świetną realizacją – taka książka na pewno zapadnie w pamięć dzieciom.