Jest taka książka, która przywołuje aktorską legendę i pokazuje nie tylko biografię Gustawa Holoubka, ale przede wszystkim jego życiową kreację. Zofia Turowska proponuje bardzo obszerną książkę „Gustaw. Opowieść o Holoubku” (Marginesy) i uzupełnia nią wspomnienia Magdaleny Zawadzkiej. Bardzo rzetelnie prezentuje doświadczenia Holoubka – zarówno te sceniczne jak i… osobiste, w relacjach towarzyskich. Pokazuje aktora i dyrektora teatru, człowieka, który żyje sztuką, ale też potrafi się zrelaksować w ukochanych górach. Autorka nawiązuje tu do różnych aspektów codzienności Holoubka, między innymi zastanawia się nad jego politycznymi decyzjami i nad postrzeganiem go przez zwykłych ludzi. Odnosi się do rozmaitych opowieści z garderoby i do kwestii artystycznych. Pozwala różnym osobom przedstawiać „swojego” Holoubka, a decyduje się na takie rozwiązanie, żeby uniknąć pomnikowej narracji. Mozaikę buduje bardzo zgrabną, wypełnioną nie tylko oczywistymi historiami. I wszystko to sprawia, że „Gustaw” nadaje się także na lekturę rozrywkową. Oczywiście utrwala postać wyjątkową – także od prywatnej strony – ale daje szansę zaintrygowania nią młodszych pokoleń odbiorców.

Kolejny tom „Fistaszków zebranych” (Nasza Księgarnia), tym razem obejmujący lata 1997 i 1998 to lekka zmiana klimatów i tematów. Charles M. Schulz porzuca albo ogranicza część „serii”, niektóre wprowadza raz na rok, żeby nie przejadły się odbiorcom. Mocniej zajmuje się Rerunem i jego przedszkolną karierą (czyli rozpoczyna tym zupełnie nowy cykl), pozwala Charliemu zastanawiać się nad losami drużyny baseballowej, a Snoopy’emu – udawać żołnierza albo pisarza. Dwóch braci Snoopy’ego próbuje dotrzeć do Spike’a, po drodze przeżywając sporo przygód i rozczarowań. Sporo tu Marcie i Peppermint Patty, które czasem kłócą się o wyniki w szkole, a czasem próbują zdobyć serce Charliego Browna. Lucy może trochę mniej wybucha agresją w każdej sytuacji, ale i tak gra na nerwach Linusowi. Wielka Dynia czy obozy skautowskie – to wyczekiwane dodatki do całości. Znów Charles M. Schulz cieszy poczuciem humoru i znakomitą kreską. Jak zwykle – to lektura przede wszystkim dla dorosłych. Wprawdzie przedstawia świat dzieci i nie wychodzi poza „bezpieczne” tematy, jednak filozoficzne spostrzeżenia sprawiają, że chce się odkrywać przesłania i bawić się nimi dla przyjemności oswajania codziennych trosk.

Kto szuka ciepłej i pozbawionej wielkich wstrząsów obyczajówki, może sięgnąć do książki „Mała zielarnia w Paryżu” (W.A.B.). Donatella Rizzati stworzyła tu przestrzeń, która jest azylem dla bohaterki. Kobieta, która straciła ukochanego, próbuje znaleźć sobie miejsce na rozpoczęcie nowego życia. Kieruje się ku dawnym marzeniom i chce na poważnie zająć się naturoterapią oraz irydologią. Przekonuje wszystkich wokół, że to ważne metody dbania o zdrowie (chociaż jednocześnie dodaje, że nie wolno rezygnować z medycyny klasycznej – ale to ostrzeżenie to zbyt mało dla fanów teorii spiskowych i antyszczepionkowców). Przygotowuje mieszanki, które mają pomóc trafiającym do zielarni klientom – ale przy okazji pomaga też sama sobie. Uczy się również swobody w kontaktach międzyludzkich – na horyzoncie majaczy romans. Do powieści, która toczy się niespiesznie, dołączone są przepisy na rozmaite produkty – kosmetyki naturalne lub herbatki, recepty na otwarcie czakr i na poprawienie nastroju. Nie wszystkich przekonają, ale fanki slow-life znajdą tu sporo dla siebie. Jedyne, co budzi wątpliwości, to próba obrony naturoterapii. Bohaterka za każdym razem stara się prezentować wiedzę i pewność siebie – w efekcie podbija znaczenie irydologii bardziej niż to konieczne dla fabuły. Być może Donatella Rizzati w tym upatruje szansy na zaistnienie na rynku – ale już sama oś fabularna pozwala na relaks i rozrywkę, nie trzeba do niej dokładać wywodów na temat medycyny alternatywnej.

Na rynku literatury dla dzieci ukazuje się znakomita powieść Tomasza Samojlika, znanego już małym czytelnikom z różnych zwierzęcych historii. „Tarmosia” (Agora) to przygoda małej borsuczki. Bohaterka zaprasza do swojej nory ciężarną lisicę oraz żonę jenota (również spodziewającą się potomstwa), ale ponieważ czyni to w sekrecie przed malkontenckim ojcem – wpada w tarapaty. Wszystkie zwierzęta uciekają przed wilkami, a wkrótce też rodzina borsuków będzie musiała poszukać sobie nowego schronienia. Jest tu dobrze obmyślona fabuła, trochę wiadomości zgrabnie wtopionych w narrację, tak, żeby dzieci nie zorientowały się nawet, że przyswajają sobie wiedzę, jest też sporo poczucia humoru (sztuki walki i pojedynki na śmierć i życie w wykonaniu borsuków to coś, co przekona do lektury wszystkich).

Izabela Mikrut