Jest taka książka, która zabierze czytelników w podróż po kilku krajach, w których egzotyka miesza się z wpływami starożytnych cywilizacji i wszystko razem składa się na kulturowy misz-masz. Odczytywany przez dociekliwego literata, nawet po dekadach od dawnej wyprawy nie będzie nikogo męczyć. Sándor Márai w tomie “Śladami bogów” (Czytelnik) proponuje odbiorcom piękną relację z własnych doświadczeń oraz zgromadzonych informacji. Zamienia się w uważnego obserwatora, który każde wydarzenie potrafi obudować filozoficznym komentarzem. Zwraca uwagę  odbiorców na detale i na wiadomości, które normalnie mogłyby umknąć podczas zwiedzania kolejnych krajów. Staje się kronikarzem, kiedy rejestruje powstawanie państwa izraelskiego. Szuka sposobów na utrwalenie tego, co dla niego – przybysza z innej rzeczywistości kulturowej – niecodzienne. Imponuje sposobem prowadzenia komentarzy, zapewnia nie tylko dziennik podróży, ale i fantastyczną lekturę, do dzisiaj aktualną. Jest w tym tomie wszystko, czego potrzebują odbiorcy spragnieni ambitnej lektury. Kolejne teksty ujawniają wrażliwość pisarza i pozwalają na przeżywanie zróżnicowanych odkryć. To nie tylko poznawanie turystycznych szlaków, ale przenikanie w głąb tradycji, kultur i zwyczajów.

Zupełnie inny sposób podróżowania (i przy okazji kompletnie inny rodzaj narracji, bazujący na estetyce pop) proponuje Justyna Dżbik-Kluge, która w książce “Polacy last minute” (W.A.B.) wyłapuje koszmary z zachowań rodaków na wakacjach zagranicznych. Rozmówcami autorki są tu przewodnicy, piloci wycieczek i rezydenci – a każdy dzieli się własnymi horrorami. Trudno czasami uwierzyć w to, że dorośli ludzie mogą do tego stopnia tracić nad sobą kontrolę i psuć wszystkim urlopy. Książka wypełniona jest komentarzami, które dzisiaj mogą funkcjonować jako anegdoty lub przestrogi, ale nie trafi niestety do tych, którzy odpowiadają za wakacyjne katastrofy. Autorka sięga po proste formy, decyduje się na fragmenty wywiadów, mozaiki z wypowiedzi albo drobne opisy, skupia się jedynie na godnych potępienia zachowaniach urlopowiczów i próbuje dowiedzieć się, z czego biorą się podobne postawy. Dzięki tej lekturze – nie do końca rozrywkowej – odbiorcy mogą zrozumieć, z jakimi problemami borykają się przedstawiciele “wakacyjnych” zawodów i jakich typów turystów nie mogą znieść.

Andrzej G. Kruszewicz i Agnieszka Czujkowska w “Sekretnym życiu kotów” (Rebis) przedstawiają kolejne gatunki wielkich drapieżników i przybliżają odbiorcom ciekawostki na temat różnych zwierząt. Decydują się nie tylko na zestawy informacji, ale również na prywatne opowieści, zaznaczane zawsze na marginesie. Można się sporo z tej książki dowiedzieć (a nawet poznać niekojarzone dotąd gatunki zwierząt; w tym wypadku szkoda, że książka jest tylko ilustrowana grafikami, a nie zdjęciami). Pozycja obowiązkowa dla kociarzy łączy się z całkiem sporą dawką śmiechu – jak zawsze u tego autora anegdoty są bardzo dobrze puentowane i pozwalają na rozrywkę. Starannie przygotowany tom przynosi wiele wiadomości i atrakcji.

Ta książka może zbulwersować konserwatywnych odbiorców – i wspaniale, że pojawia się na rynku. “Dziewczyńskie sprawy. Przewodnik po dojrzewaniu” (Czarna Owca) to ogromny poradnik dla dziewczynek wkraczających w wiek dojrzewania. Ale poza standardowymi informacjami choćby o menstruacji czy o zmianach zachodzących w ciele, autorki – dwie lekarki, Nina Brochmann i Ellen Stokken Dahl – odnoszą się tutaj do spraw do tej pory tabuizowanych w lekturach dla młodych odbiorczyń. Dziewczynki będą mogły dowiedzieć się czegoś o masturbacji i o wyciskaniu pryszczy, o depilacji (albo rezygnowaniu z niej), o emocjach i nagich fotkach. Autorki nie zamierzają ukrywać przed nimi tematów związanych z seksem, chociaż wyrażają nadzieję, że odbiorczynie na zgłębianie tego zagadnienia mają jeszcze kilka lat. Przygotowują jednak na wszystko, z czym zetkną się jako nastolatki. Ta książka jest ważna i bardzo potrzebna. A żeby całkowicie odrzucić tabu panujące do tej pory w poradnikach i lekturach kierowanych do młodych odbiorczyń, w warstwie graficznej pojawiają się zakazane do niedawna kwestie: bielizna pobrudzona krwią, różne kształty sromu, wygląd hymenu, ale też twarze dziewczyn podczas nadciągającego orgazmu. I to wszystko, co sprawia, że niektórzy książkę najchętniej spaliliby na stosie, jest odbiorczyniom potrzebne, dlatego “Dziewczyńskie sprawy” powinny jak najszybciej zawojować rynek.

 

Izabela Mikrut