Jest taka książka, która przyciągnie fanów literatury kryminalnej i obyczajowej. „Rączka rączkę myje” (Prószyński i S-ka) Olgi Rudnickiej to powrót do lubianej przez szerokie grono odbiorców postaci, byłej bibliotekarki, która postanowiła rzucić swój zawód i rozpocząć pracę w roli prywatnego detektywa. Teraz Matylda pracuje dla chimerycznej Salomei Gwint i znosi kolejne histerie chlebodawczyni, ale robi coś, co kocha – i czuje się spełniona. Tu zaczyna pracę od tajemniczych wykopków na działkach: dziarscy emeryci planują nawet samodzielne schwytanie przestępcy. Szybko okazuje się jednak, że Matylda jest potrzebna do odkręcenia problemu, jaki stworzył Mareczek, kolega z pracy – ze swoim brakiem umiejętności odnajdowania się w społeczeństwie. Dzielna pani detektyw zna się na kobiecych metamorfozach, jest w stanie wywieść w pole nawet największych specjalistów w fachu tropienia innych, co skrzętnie wykorzystuje w niewygodnych dla siebie sytuacjach. Do tego wie, jak rozmawiać z ludźmi – na każdego znajdzie inny sposób. Olga Rudnicka w tej powieści – a jednocześnie zapowiedzi kolejnej części – proponuje odbiorcom sporo śmiechu, ale też ciekawie poprowadzoną intrygę. Nade wszystko zajmuje się jednak dopracowywaniem charakterów oraz rozmów postaci (wykorzystuje również monologi, a raczej dialogi wewnętrzne Matyldy, która wyjątkowo rozwinęła umiejętności autoironiczne).

Tym, którzy interesują się literaturą górską – a w ostatnich latach przybywa zwolenników tego rodzaju lektur – wciąż mało historii. Po serii biografii i autobiografii, jakie pojawiły się na rynku w ostatnich latach, przychodzi czas na odczarowanie przeszłości. Anna Król przypomina czytelnikom o pierwszych kobietach w polskich Tatrach. Zwraca uwagę na fakt, że dzisiaj każdy zajmuje się raczej Himalajami niż Tatrami, tymczasem przechodzenie dróg, które pokonywały pionierki rodzimej wspinaczki bywa nawet obecnie wyjątkowo trudne. Anna Król nie tylko przytacza ciekawostki z biografii kolejnych kobiet – sama wyrusza ich szlakiem. Przemierza trasy wyznaczane przez górskie legendy (chociaż ze znacznie lepszym wyposażeniem i zupełnie inną techniką), a kiedy znajduje się w miejscach śmierci taterniczek, przechodzi w tony refleksyjno-literackie. W ogóle Anna Król w tomie „Kamienny sufit. Opowieść o pierwszych taterniczkach” (Znak) próbuje nie tylko dzielić się przeżyciami z gór i lekturowymi odkryciami, ale również nawiązywać do historii literatury górskiej: daje się tu zauważyć wpływy Długosza.

Owen Beattie i John Geiger sięgnęli do wyprawy, która rozpalała opinię publiczną. Przedstawili wydarzenia z połowy XIX wieku oraz skutki po przeszło wieku. Zajęli się prezentowaniem historii ekspedycji Johna Franklina na Arktykę: to podróż, w której wszyscy uczestnicy zginęli, a niektórzy przed śmiercią dopuszczali się aktów kanibalizmu. Wstrząsający reportaż podzielony na dwie części wyjaśnia przyczyny katastrofy oraz chorób prowadzących do kryzysu (z perspektywy czasu), a także – pokazuje ekshumację trzech członków wyprawy (pokazuje dosłownie, bo także na zdjęciach). Z pewnością jest to publikacja dla osób o mocnych nerwach. Wzbudzi jednak ciekawość i pozwoli przyjrzeć się problemom dawnych ekspedycji – stanowi kontrapunkt dla dzisiejszych wypadów w celach rozrywkowych czy prowadzących do bicia rekordów.”Na zawsze w lodzie. Śladami tragicznej wyprawy Johna Franklina” (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, bo.wiem) to książka dla ambitnych.

Katarzyna Bajerowicz teoretycznie z publikacją „Od początku, czyli powstanie i rozwój życia na Ziemi” (Nasza Księgarnia) kieruje się do najmłodszych. Teoretycznie, bo ten ogromny picture book pokazujący, co działo się na Ziemi od jej powstania do pierwszych ludzi to przede wszystkim malarski popis. Autorka uruchamia wyobraźnię, gra refleksami światła, roztacza przed czytelnikami wizje z rozmachem – a przy okazji tłumaczy bardzo skrótowo, co działo się w poszczególnych momentach prehistorii. Jest to książka edukacyjna, ale też przepiękny album do oglądania i wyszukiwania coraz to nowych informacji. Katarzyna Bajerowicz ucieka tu w stronę realizmu i malarskości, a jej książka spodoba się dorosłym i dzieciom – tym pierwszym może nawet bardziej.