Jest taka książka, która pozwoli odbiorcom chcącym przyglądać się swoim zachowaniom popracować nad sobą i ewentualnie nad zmianami najgorszych reakcji. Robert L. Leahy przekonuje, że można zapanować nad emocjami: oczywiście to wersja utopijna, a autor trafi przede wszystkim do tych odbiorców, którzy chcą poświęcić sporo energii na wykształcenie sobie innych niż najbardziej typowe odruchów. Proponuje im tom “Nie wierz we wszystko, co czujesz” (Rebis) – typowy poradnik połączony z zeszytem ćwiczeń dla wsłuchujących się w siebie. Wyjaśnia konkretne postawy oraz reakcje charakterystyczne w pewnych okolicznościach. Tłumaczy, kiedy ludzie zachowują się inaczej niż chcą – i skąd się to bierze. Sprawia, że odbiorcy będą mogli łatwiej zrozumieć własne reakcje i pochylić się nad nimi. Chociaż zmiana przyzwyczajeń i odruchów nie należy do prostych (i tego autor nie mówi), jeśli ktoś jest zdeterminowany, by coś w sobie poprawić, zyska tu zestaw podpowiedzi i fachowych wskazówek. W sam raz, żeby się nie znudzić i nie zmęczyć – ale zrozumieć, że można mieć większy wpływ na kształtowanie swojego obrazu w oczach innych. Faktycznie impulsywni odbiorcy, którzy nie widzą mankamentów własnych reakcji (często – reakcji przesadzonych i utrudniających relacje z otoczeniem) raczej nie przekonają się do takiej lektury albo nie będą chcieli wypełniać kolejnych ćwiczeń, inni znajdą tu metody działania dla siebie.

Panie, które lubią lektury niespieszne, obyczajowe powieści modyfikujące odrobinę trendy na rynku, mogą sięgnąć po “Dwór rusałek” (Znak) Doroty Gąsiorowskiej. Ta powieść przedstawia historię Olgi – młodej kobiety prowadzącej księgarnię w Wilnie. Pewnego dnia Olga dowiaduje się, że straci ukochane miejsce – i nie ma jak go uratować ani przenieść. Równocześnie psuje się też jej relacja z ukochanym. Olga przenosi się na Podlasie – przez przypadek poznaje tu ojca wychowującego samotnie niepełnosprawną córkę. Zostaje zatrudniona jako opiekunka dziewczyny – ale zawodowe perypetie tracą na znaczeniu przy dwóch wielkich motywach. Po pierwsze – Olga ma tu szansę na nową miłość. Po drugie – znacznie ważniejsze – znad pobliskiego jeziora słychać głosy. Kobieta kilka razy jest wabiona przez rusałki, o mało co nie traci życia w wodzie. Autorka tak buduje narrację, żeby wprowadzić jeszcze tajemnicę z przeszłości (chociaż sugeruje czytelniczkom, że otrzymują pamiętniki nastolatki sprzed wieku, nie decyduje się na pierwszoosobową relację ani stylizowanie). Potrzebuje tego dla ukazania odbiorcom, skąd wzięły się tu rusałki, czy też – dlaczego istoty z zaświatów wtrącają się w egzystencję Olgi. Bardzo ładnie napisana i krzepiąca obyczajówka spodoba się czytelniczkom poszukującym dłuższej lektury.

Milena Wójtowicz w tomie “Zaplanuj sobie śmierć” (W.A.B.) mocno wpatruje się w “zakładowe” powieści Joanny Chmielewskiej z najlepszych czasów. Skupia się na sytuacji w miejscu pracy: ginie jeden z pracowników, a morderca najprawdopodobniej był jego kolegą. W poniedziałek cała produkcja się zatrzymuje: przyjeżdżają śledczy, a pracownicy prześcigają się w domysłach, co się naprawdę stało. Autorka jednak nie przedstawia czytelnikom całego procesu śledztwa. Zajmuje się sferą obyczajowo-satyryczną, rozśmiesza celnie puentowanymi dialogami, skupia się na nakreślaniu relacji między postaciami. Operuje śmiechem, ale ukrywa część gromadzenia informacji, w efekcie nie może wybrać konwencji powieści detektywistycznej. To raczej nikomu nie będzie przeszkadzać – kryminał w takiej wersji ucieszy miłośników obyczajówek oraz absurdu. Jest to książka ciekawa, ze zgrabnie poprowadzoną narracją – i przełamująca konwencje gatunkowe.

Joyce Lapin w tomie “Kosmiczne urodziny. Lecimy na Księżyc!” (Harperkids) zabiera dzieci w kosmos. Przenosi charakterystyczne i znane małym odbiorcom zabawy z przyjęcia urodzinowego w warunki kosmiczne – dzięki temu może wprowadzać kolejne pojęcia albo zasady obowiązujące w przestrzeni kosmicznej, rozbudza ciekawość przez opowiadanie o różnicach między działaniami na Ziemi i tymi samymi atrakcjami na Księżycu albo w zmierzającej nań rakiecie. Tu odbiorcy zamieniają się w gospodarzy wielkiego przyjęcia – sami będą dobrze się bawić. Książka jest pięknym picture bookiem, obrazki w niej robią spore wrażenie – zachęcają do śledzenia opowieści i do zadawania dalszych pytań. Są świetnym przygotowaniem do zapamiętywania wiadomości, całość funkcjonuje zatem nie tylko jako źródło rozrywki, ale i nauki.

Izabela Mikrut