Jest taka książka, w której autor stara się za wszelką cenę pokazać swoją umiejętność prowadzenia obserwacji i na wstępie zarzuca czytelników komentarzem, który nie pozostawia ani odrobiny powietrza. “Wrócę przed nocą” (Znak) to próba poznania przeszłości – próba, do której dopuszczeni zostają też odbiorcy. Potrzebni jako świadkowie, niekoniecznie jako pocieszyciele – mimo że to autor przeżywa właśnie swoją klęskę. Jerzy Szperkowicz wraca do sytuacji z dziecięcych lat. Podczas wojny jego mama pewnego dnia wybrała się do znajomej z sąsiedniej wsi, żeby odebrać od niej ubranka dla dziecka i pozostawione na przechowanie pieniądze. Z tej wyprawy nigdy nie wróciła, mimo zapowiedzi, która dała tytuł publikacji. Jerzy Szperkowicz chce się dowiedzieć, co naprawdę się wydarzyło (zwłaszcza że wkrótce potem stracił również ojca). Powraca na Białoruś, spotyka się z ludźmi, którzy mogą mu pomóc (jeśli zechcą, ale nie zawsze chcą), wypytuje o przodków i o wydarzenia. Prawda jest okrutna, a autor nawet po latach bardzo przeżywa całą sytuację. Czytelnikom proponuje opowieść mozaikową, bardzo ją szatkuje, przeskakuje do scenek z przeszłości, by za chwilę pokazać proces zbierania informacji. Dzieli się z odbiorcami bardzo silnymi emocjami, nawet esencjonalny styl nie pozwala na ukojenie czy uporządkowanie relacji.

Małgorzata Biegańska-Hendryk została kocią behawiorystką z miłości do zwierząt. Prowadziła też dom tymczasowy dla kotów. Z własnych doświadczeń oraz lektur stworzyła zestaw praktycznych porad dla wszystkich tych, którzy chcą mieć kota (lub nie wiedzą, jak najlepiej zadbać o swojego kociego przyjaciela). Unika rozbudowanych teorii, na emocjach czytelników grać może jedynie przez drobne wstawki – wyobraźniowe rozmowy z kotem, które stanowią jednoakapitowe wprowadzenia do rozdziałów. Za to zależy jej na obalaniu mitów i na wprowadzaniu szeregu przydatnych wiadomości. “Rozmowa z kotem” (Buchmann) to książka cenna dla początkujących – bo Biegańska-Hendryk zajmuje się komentowaniem każdego aspektu posiadania kota. Jednak również ludzie, którzy kotami się opiekowali od dawna, mogą tu zajrzeć, żeby sprawdzić, czy nie popełniają błędów. Autorce zależy przede wszystkim na tym, żeby nie ucierpiały zwierzęta. Opowiada i o rozmieszczeniu kuwet (i o dopasowywaniu ich do zwierzaków), i o wypuszczaniu kotów z domu, o karmieniu i leczeniu, przyzwyczajaniu do transportera czy o komforcie czworonoga. Jedyną część “teoretyczną” zapewnia dość rozbudowany wstęp dotyczący samego początku – udomowienia kotów. Dodatkiem do tej książki są przepiękne zdjęcia, które sprawiają, że każdy miłośnik kotów zachwyci się tomem.

W różnych krajach, w których żywe są tradycje piłkarskie, pojawiają się specyficzne określenia, komentarze dziennikarzy lub zjawiska, które warto utrwalić. Tom Williams zbiera je i układa w rodzaj felietonowego leksykonu. Dzieli się z czytelnikami ogromną wiedzą sportową: przedstawia i genezę poszczególnych boiskowych wydarzeń, i nazwiska największych sław (albo graczy, którzy spopularyzowali dane zagranie), omawia nazwy konkretnych zagrań i prezentuje ich techniczne aspekty. Zwraca się do kibiców, proponuje im poszerzenie informacji. Podsuwa ciekawostki, pozwala na rozwijanie hobby. Przy okazji zapewnia satysfakcjonującą i bogatą lekturę: ten przegląd jest rzeczywiście mocno rozbudowany i wypełniony konkretami. Kto lubi oglądać mecze, chętnie zagłębi się w wyjaśnienia Williamsa: “Języki futbolu” (W.A.B.) to pełna realizacja rzadko spotykanego w lekturach tematu.

Nikola Kucharska tymczasem zabiera dużych i małych odbiorców na baśniowy zamek. “Rok na zamku” (Nasza Księgarnia) to kartonowy i duży picture book wyszukiwankowy. Autorka przedstawia ilustracje – jeden kadr w kolejnych dwunastu miesiącach. Pozwala nie tylko śledzić losy wielu postaci prezentowanych na pierwszej rozkładówce – ale też zaglądać do najdalszych zakamarków zamku i odkrywać kolejne niespodzianki (często dowcipne). Są tu nie tylko ludzie, standardowi mieszkańcy i pracownicy lub służący – pojawia się także duch, smok i kilka zwierząt. Nikola Kucharska wypełnia kolejne rozkładówki wieloma szczegółami i sprawia, że chce się podążać za bohaterami. Ta pozycja zaimponuje nie tylko fanom serii, ale też dorosłym, którzy nie należą do właściwej grupy docelowej. Wszystko przez to, że Nikola Kucharska lubi bawić się stereotypami i tworzy dowcipne, ale też nacechowane emocjonalnie obrazki, które przyjemnie się odkrywa.

Izabela Mikrut