Czekałem trzy dni… Tyle czekałem, żeby opadły ze mnie emocje i żebym mógł spokojnie napisać o tym, co się stało. Guzik prawda. Jako dziennikarz powinienem być bezstronny i trochę nawet wredny. Czasem jednak nie potrafię. Do sedna!!

Jako drużyna Rekiny najzwyczajniej dały d… tyłu. I nie mam ochoty słuchać tłumaczeń, że słabszy dzień, że tor, że silniki. Z dnia na dzień nikt nie zapomina jak się jeździ, a i sprawy sprzętowe są chyba ogarnięte. Jeśli ROW zamierza wygrać ligę i wbić się na poziom wyżej, to powinien wygrywać, nie przymierzając jak Unia Leszno w zeszłym sezonie.  Z drugiej strony, każdy koń czempion bez słabszego wyścigu padnie na pysk. I teraz moje pytanie. Czy to jest ten moment, żeby delikatnie odpuścić? Czy też może rzeczywiście coś niedobrego się dzieje?? Nie mam pojęcia i dywagować na ten temat nie zamierzam. Od tego jest Trener i Zarząd.

Chciałem tylko zauważyć, dwóch seniorów – Holta (ROW Rybnik) i Walasek (Arged Malesa Ostrów) pojechało zawody z „grubej rury”. Ja wiem, w speedwayu różnie się układa. Tylko, dlaczego młodzi nie słuchają, ze zrozumieniem, co ma do powiedzenia senior?? Być może nie zębatka a zapłon i dysza?? Nie wiem. Jedno jest pewne. Trener Cieślak zapewne potrząśnie składem, a Prezes dołoży cegiełkę. Nie może być tak, że na własnym torze błądzi się jak Falubaz we mgle…..  Taka odrobina złośliwości…. I tu i tam twardo i twarda d… gospodarzy.

W końcu, jeśli Rekiny mają awansować (czego im życzę), to trzeba spiąć poślady.

Fakt jest taki, tego meczu nie oglądałem z przyjemnością. Zresztą nie tylko ja. Wszyscy na stadionie jak i cała „Loża Szyderców” była podenerwowana.  Tak, tak, Jest coś takiego na stadionie.  I bardzo mnie cieszy, że należy do niej coraz młodsze grono kibiców.

 

Przy okazji, serdecznie chciałbym pozdrowić kibiców sektora V.

Bez was oglądanie żużla nie było by takie samo.

Krzysztof “Waluś” Walkowiak