Górnik Zabrze, klub grający w Ekstraklasie, czyli najwyższej klasie rozgrywek piłkarskich w naszym kraju, w czasie najbardziej gorącym, jeśli chodzi o decyzje strategiczne przed nowym sezonem, od kilku dni nie ma prezesa.

I to nie, dlatego, że został w trybie nagłym odwołany, podał się do dymisji, czy po prostu rzucił całą tę robotę „w diabły”.

Nie. Skończyła się kadencja i prezesa „nima”.

Zastanawiam się (i nie tylko ja) jak to możliwe, że Górnik w takim momencie pozostaje bez sternika. I czy oznacza, że Bartosz Sarnowski prezesem już nie będzie.

Cała sytuację opisuje Rafał Musioł w Dzienniku Zachodnim.

Zrozumiałbym brak prezesa gdyby Bartosz Sarnowski został pilnie odwołany.

Jednak gdyby miał pozostać to, dlaczego dopiero teraz ma przygotować plan na dalsze działanie, dlaczego spotkanie w UM w przyszłym tygodniu i brak daty posiedzenia Rady Nadzorczej.

A może po prostu funkcja prezesa zabrzańskiego klubu jest fikcją, bo wszystkie decyzje i tak zapadają gdzie indziej.