Było już wszędzie, że ROW dostał lanie. Było już, że beniaminek odstaje, że degrengolada, że Woryna na twardym torze nie istnieje (te dwa ostatnie to redaktor Ostafiński). W sumie było wszystko… no może jednego jednak nie było… Rekiny nie są do zjedzenia na sucho.

W ostatnim meczu w Grudziądzu widać było, że coś drgnęło w drużynie. Pytanie tylko: czy w dobrą stronę? Drużyna wyglądała na zmotywowaną, tylko dlaczego każdy ciągnął kołderkę w swoją stronę? Minęło bardzo mało czasu, jaki do dyspozycji miał z drużyną trener Kędziora. Brak treningów przed spotkaniem w Grudziądzu. Zamieszanie w formacji młodzieżowej i jak mi się wydaje, pewien brak jednomyślności Trenera i Menadżera w parku maszyn. Ale o tym wszystkim już było i nikt nie zamierza rozpamiętywać tej porażki na nowo.

Natomiast to co działo się na spotkaniu Zarządu klubu z kibicami, to dopiero była walka. Zupełnie inna niż na torze. Mało tu było fair play. Padały grube słowa z trybun, kibice tracili nerwy. Krzyki w stronę przedstawicieli klubu. Atmosfera jak na arabskim targowisku. Nie dziwi mnie to zbytnio, ponieważ dwie ligowe porażki, poważna kontuzja Andrzeja Lebiediewa i anulowany konkurs na promocję Rybnika przez sport, to chyba za dużo na kibicowskie nerwy. Na domiar złego podprowadzające pożegnały się z klubem w nie najlepszej atmosferze, a młodzieżowiec Kacper Kłosok z powodów osobistych zrezygnował z dalszego uprawiania żużla.

Prezes Krzysztof Mrozek przyznał, że sytuacja z formacją młodzieżową to jego osobista porażka. Wyjściem z kryzysu ma być działająca od 1 lipca szkółka juniorów prowadzona przez Antoniego Skupienia i Andrzeja Wyględę, których wspierał będzie Kacper Woryna. I wszystko pięknie, ale czy nie można było zapobiec tej sytuacji wcześniej? Czy taki to był zły pomysł, by pod swoje skrzydła wziąć młodzieżowców jeżdżących w Śląsku Świętochłowice? Kadra byłaby pewnie szersza. A może warto byłoby wypożyczyć młody narybek Rekinów do niższych lig, gdzie zyskaliby więcej objeżdżenia?

Była również mowa o „odmrożeniu” stadionu. I tu wypadałoby zacytować oficjalną stronę klubu. „Starcie w niedzielę będzie pierwszym, na którym po złagodzeniu reżimu sanitarnego, będą mogli pojawić się kibice. Zgodnie z rozporządzeniem prezesa Rady Ministrów możemy zapełnić 25 procent stadionu (dotyczy to wyłącznie miejsc siedzących). W przypadku stadionu w Rybniku (doliczając sektor zajmowany zazwyczaj przez kibiców gości) oznacza to, że z wysokości trybun mecz będzie mogło zobaczyć 2608 widzów. Przed sezonem sprzedaliśmy wprawdzie nieco więcej karnetów, ale część z nich została zwrócona, przez co możemy sobie pozwolić na wpuszczenie wszystkich osób, które swoim zakupem wsparły klub już kilka miesięcy temu. Co ważne, ze względu na ściśle limitowaną ilość osób na stadionie, obowiązek posiadania karnetu dotyczy także dzieci w każdym wieku”.

I tu od zachowania kibiców będzie zależało, czy wpuszczą nas na kolejny mecz, czy też w imię reżimu sanitarnego zabronią kibicować na żywo. Osobiście życzę dużej dozy rozsądku i gorącego kibicowania sobie i Wam drodzy kibice.

Krzysztof „Waluś” Walkowiak