Przed meczem pisałem, że mój prywatny balonik emocji jest napompowany do granic możliwości. Pisałem też, że ten mecz pokaże siłę rybnickiej drużyny, która walczyła z nie byle chłopakami do bicia, na dodatek na ich terenie. Wspominałem też o tym, że będą leciały iskry. Żużel to sport prawdziwych twardzieli, Unia Tarnów postawiła twarde warunki, ale trener Piotr Żyto i jego drużyna byli po prostu lepsi.

Do tego meczu podchodziłem z pokorą, podejrzewam, że tak jak drużyna PGG ROW Rybnik. Przez ponad dwa tygodnie wysłuchiwałem różnych opinii ekspertów, że Unia wybrała sobie ROW, bo słabsi, bo domowy tor, bo 17 lat Rybnik nie wygrał na tym owalu… Myślałem, no cóż, zobaczymy. Wiedziałem, że drużyna rybnickich Rekinów jest zmotywowana jak nigdy dotąd, ale to, co zrobili Piotr Żyto i Prezes Krzysztof Mrozek przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ten pierwszy doskonale potrafi pracować z tymi „szaleńcami” skrętu w lewo, a ten drugi jak nikt inny potrafi zmrozić rozpalone głowy.

To, co PGG ROW Rybnik pokazał w Tarnowie, to determinacja, jazda drużynowa, silna druga linia i młodzieżowcy. I niech sobie piszą eksperci, co chcą, ja się do nich nie zaliczam. Ale postawa powracającego po kontuzji Sergieja Łogaczowa i przebudzenie się w końcówce Dana Bewleya napawa optymizmem. Swoje, jak zwykle, zrobił kapitan drużyny Kacper Woryna. Widocznie pszczeli jad (przed zawodami ukąsiła go pszczoła) wyzwolił w nim wręcz szerszeni szał, bo kąsał przeciwników koncertowo.  Nie wolno oczywiście zapomnieć o Troyu, który stanął na wysokości zadania i przywiózł, jakże ważne 11 punktów.

Cóż, mógłbym tak dalej i dalej wychwalać drużynę z Górnego Śląska, jednak nie był bym sobą gdybym nie dorzucił odrobiny dziegciu.  Postawa kibiców Unii Tarnów to po prostu nieporozumienie. Co prawda nie rzucali kamieniami jak siedemnaście lat wcześniej, kiedy to Rybnik za sprawą braci Karlssonów wygrał 46:44.
Ale gwizdy i inwektywy dobiegające po każdym zwycięstwie Kacpra to raczej słaba próbka kultury.

Kibicom PGG ROW Rybnik gratuluję postawy i zachowania, mało tego, jestem pewien, że na stadionie przy Gliwickiej 72 w Rybniku przywitają drużynę przeciwną brawami i udowodnią, że zaliczają się do kibicowskiej elity.

Pełen optymizmu będę czekał w Loży Szyderców na G72 na mecz rewanżowy.

Krzysztof „Waluś” Walkowiak