Słowa „edukacja seksualna” budzą w ostatnim czasie wiele emocji. Odnoszą się do zajęć, które ewentualnie mogły by być prowadzone z młodymi ludźmi w celu poszerzenia wiedzy na temat własnego ciała i seksualności. Takie zajęcia nie są nowością w naszym kraju, pierwsze zostały przeprowadzone w Warszawie w 1904 roku, przez nauczyciela biologii. Czy są potrzebne, oto jest pytanie? Jedni uważają że edukacja seksualna powinna być dostępna w pełnym zakresie, inni, że nauka o rozwoju seksualnym człowieka to prosta i bezpośrednia droga do seksualizacji i uprzedmiotowiania seksualności młodych ludzi.

A przecież rozwój seksualny jest integralną częścią każdego z nas, a jakość życia seksualnego wpływa bezpośrednio na spostrzegane siebie samego, także umiejętnego budowania relacji, miłości i okazywania wzajemnych uczuć.

Pierwszymi osobami, które pomagają nam zrozumieć istotę seksualności są rodzice. To oni uczą nas naszej cielesności, nazw części ciała, intymności. To ich postępowanie obserwują najmłodsi, po to, aby później naśladować zachowania dorosłych podczas przekazywania czułości, namiętności i obdarzania miłością innych. Później, w miarę dorastania, młodzi ludzie czerpią wiedzę o seksualności od rówieśników, z mediów oraz stron pornograficznych. Edukacja seksualna będzie trwała i odbywała się stale, także bez naszego, dorosłych, pozytywnego w tym procesie udziału. Naiwnością jest myślenie, że młodzi ludzi nie będą się interesować erotyką tylko dlatego, że nie będziemy o niej mówić. Jestem przekonana, że im bardziej będziemy od tych tematów stronić, tym częściej będą się one pojawiać w rówieśniczych dialogach i czynach. Zatem my, dorośli powinniśmy zadać sobie pytanie, czy chcemy, aby nasze dzieci otrzymywały rzetelną wiedzę, opartą o medyczne standardy, czy wolimy, aby budowały obraz seksualności na informacjach zdobytych pokątnie i nierzadko nieprawdziwych i poniżających godność człowieka?

Edukacja seksualna jest potrzebna z wielu powodów, powinna być dostosowana do wieku rozwojowego i być może prowadzona przy aktywnej obecności rodziców dziecka. Realizując takie zajęcia, moglibyśmy nauczyć nastolatka umiejętności rozmowy na temat uczuć, dbania o dobre relacje społeczne, zrozumienia zmian zachodzących podczas okresu dojrzewania, chronienia przed niechcianą ciążą i chorobami przenoszonymi drogami płciowymi. Mielibyśmy także wpływ na uruchomienie mechanizmów chroniących przed treściami pornograficznymi i nadużyciami seksualnymi.

Edukacja seksualna mogła by wnieść wiele dobrego do rozwoju młodych ludzi, pozwalając na pełniejsze zrozumienie własnego ciała i siebie samego.

Urszula Koszutska, psycholog, psychoterapeuta, żona i matka.