Tegoroczny wyjazd na narty bardziej przypominał atak na K2 w przypadkowym oknie pogodowym, niż plan urlopowy.

Pandemia, przerwy w lockdownie i grafik w pracy, ale udało się wyrwać na 3 dni.

Szczyrk, na to miejsce padło w tym roku. Trochę z konieczności, trochę z ciekawości, a już na pewno z sentymentu.

Pogoda oczywiście musiała spłatać figla i w dniu kiedy postanowiłem zrobić kilka zdjęć, góry spowiła gęsta mgła.

Warunki narciarskie jak widać dobre, a nawet bardzo dobre.

Kto nie wierzy może sprawdzić sam:

Skrzyczne

Mountain Resort

Biały Krzyż

Sport Arena

Jest oczywiście problem z posiłkami w restauracjach, ale na wynos wszystko działa i miejmy nadzieję sytuacja przejściowa i szybko się skończy.

Odkryłem również nowe miejsce noclegowe na mapie Szczyrku.

Przytulne i pełne rodzinnej atmosfery.

GUCIO tak się zwie.

Opowiada o nim Magdalena Kulisz Wawrzyniak, jak sama siebie określa ”człowiek od wszystkiego w GUCIU”:

Czysto, ciepło i przyjemnie.

Kuchnia zadowoli najbardziej wybrednych.

Kwaśnica z suszoną śliwką – jadłbym codziennie.