Jest taka książka, która pozwoli czytelnikom odbyć prawdziwą literacką podróż bez wychodzenia z domu. „Czerwony śnieg na Etnie” (Czarne) Jarosława Mikołajewskiego i Pawła Smoleńskiego to tom łączący w sobie cechy reportażu i dziennika podróży. Autorzy – w dwóch różnych poetykach (przynajmniej do czasu) – portretują Sycylię. Smoleński skupia się na reportażowych wiadomościach: stara się dogłębnie poznać temat i przedstawić go w szerszym kontekście społeczno-kulturowym. Mikołajewski znacznie chętniej wybiera migawki, rejestruje ulotne chwile i pozwala sobie na karmienie czytelników literackimi aspektami podróży. Przeprowadza rozmowy, przedstawia ciekawostki na temat lokalnej kultury albo radzenia sobie z różnymi sytuacjami. Rzadko pojawia się tutaj zbiór danych rodem z podręcznika: znacznie częściej liczy się gra na emocjach i szukanie opowieści synestezyjnych. Nie ma stereotypów ani banałów, książkę cechuje chęć jak najlepszego poznawania życia na Sycylii – i zamienianie efektów w literackie fascynacje. Jest tu całkiem sporo powodów do zachwytu. Zamiast klasycznego reportażu autorzy podsuwają sposób na odkrywanie nieoczywistego piękna Sycylii. Tom może się spodobać miłośnikom dawnych niespiesznych opowieści. Tu każdy rozdział jest niespodzianką.

Wraca na rynek bardzo szczegółowy i jeszcze rozbudowany w kolejnej edycji poradnik dotyczący idei slow sex. Marta Niedźwiecka i Hanna Rydlewska w tomie „Slow sex. Uwolnij miłość” (Agora) prowadzą rozmowę na temat tego, jak osiągnąć satysfakcję i spełnienie w relacjach seksualnych, podpowiadają, po jakie akcesoria sięgać i jak oddzielić własne poszukiwania od modnych popkulturowych pomysłów. Pomiędzy rozdziałami poświęconymi różnym aspektom seksu w stylu slow wprowadzają też wskazówki dotyczące rozbudowywania repertuaru odczuć i reakcji. Autorki analizują najczęściej popełniane błędy, udzielają też fachowych rad związanych z różnymi łóżkowymi podbojami. Podpowiadają, jak pracować nad sobą, ale też rozwiewają wątpliwości, prowadzą edukację seksualną dla dorosłych. „Slow sex” to książka, w której niespieszna narracja ma – czasami nieoczekiwanie – walor praktyczny. Ten tom został starannie przygotowany – jednak nie ulega wątpliwości, że autorki najlepiej znają się na „waniliowym” seksie, całą resztę analizują „tylko” od strony teoretycznej. Najbardziej zależy im na uświadamianiu czytelników, tak, by efektem był satysfakcjonujący seks.

Ten tom był na rynku mocno wyczekiwany. Marię Czubaszek przypomina Violetta Ozminkowski w bardzo udanej quasi-biografii „W coś trzeba nie wierzyć” (Prószyński i S-ka). Autorka z drobnych wspomnień oraz nieprzepracowanej wciąż żałoby Wojciecha Karolaka układa relację dotyczącą wybranych aspektów życia Marii Czubaszek. Fani artystki wiedzą wiele z wcześniej publikowanych tomów – zbiorów felietonów czy wywiadów-rzek. Violetta Ozminkowski nie próbuje odtwarzać precyzyjnie kolejnych szczegółów egzystencji bohaterki tomu: woli przechodzić od anegdoty do anegdoty, przeplatając te radosne z tymi, które przedstawiają mrok w codzienności osoby uprawiającej satyrę. Jest w tym tomie cały wachlarz silnych emocji – a do tego rytm, który nie pozwala się znudzić. To jedna z biografii stworzonych z pomysłem, wyjątkowych w zestawianiu wyimkowości z prawdziwym pięknem słowa. To bardziej portret niż historia życia – a przecież Violetta Ozminkowski budzi nim zainteresowanie, przekonuje do siebie odbiorców także tym, że nie powtarza informacji, do których łatwo dotrzeć – a kiedy bazuje na czymś powszechnie znanym, stara się naświetlić temat z nowej perspektywy. Udało się autorce uniknąć męczących uproszczeń, skróty (biograficzne) są dla czytelników niewidoczne, a Maria Czubaszek – opisana z nutą humoru.

Dzieciom z kolei podróż w przeszłość funduje Wioletta Grzegorzewska. Jej „Lola i ptaki” (Harperkids) to tomik na trzecim poziomie serii Czytam sobie – opowieść przenosząca do 1983 roku, do dziewczynki, która bardzo lubi obserwować przyrodę i fascynuje się najbliższym otoczeniem. Pewnego dnia dziadek bohaterki tworzy stracha na wróble. Pani Galotka, bo takie miano zyskuje strach, jest jednak bardzo opiekuńcza wobec różnych stworzeń. Tyle że w końcu znika, a w miejscu, gdzie stała, Lola znajduje guzik pozwalający jej dokonywać czegoś niezwykłego. Wioletta Grzegorzewska w prostej historii przekonuje najmłodszych do tego, że warto zainteresować się naturą i zawsze myśleć o środowisku.

Izabela Mikrut