Jest taka książka, która rozbawi czytelników, rozśmieszy do łez i przypomni najlepsze powieści Joanny Chmielewskiej, także pod kątem gatunku – powieść Marty Kisiel „Dywan z wkładką” (W.A.B.) to komedia kryminalna w doskonałym stylu. Autorka przede wszystkim chce bawić się konwencjami i udowadniać czytelnikom, że nawet zwykłe opisy mogą stać się źródłem dobrej rozrywki. Rodzina Trawnych przeprowadza się właśnie na wieś i przeżywa wizytę teściowej. Jedyną zagrożoną osobą byłaby pani domu, Tereska Trawna, której teściowa proponuje wspólny jogging każdego poranka. Jednak fakt, że obie panie w pewnym momencie odkrywają zwłoki zawinięte w dywan do niedawna leżący w kącie garażu domu – w połączeniu z przekonaniem, że zabić mógł nieco safandułowaty małżonek Tereski – budzi grozę. Przynajmniej w bohaterach, bo w odbiorcach przede wszystkim śmiech. Dziarskie panie prowadzą amatorskie śledztwo, rezolutna córka podejrzewa, że chcą wykończyć jej tatusia, więc na wszelki wypadek angażuje brata do obserwowania biegu wydarzeń, a nad wszystkim czuwa jeszcze pewien rozgadany szpak. Jest wesoło, ciekawie i dynamicznie – Marta Kisiel, która próbuje swoich sił w nowym dla siebie gatunku, udowadnia, że potrafi pisać i wie, jak przekonać do siebie czytelników. Pozostaje mieć nadzieję, że „Dywan z wkładką” doczeka się kontynuacji.

Dla tych, którzy nadmiernie przeżywają każde wydarzenie i wpadają w irytację z błahych powodów, przeznaczony został poradnik „Na luzie” (Prószyński i S-ka). Brian King jest psychologiem oraz komikiem i te dwie role łączy w książce. Przedstawia czytelnikom codzienne stresujące wydarzenia z nowej perspektywy (zestawia na przykład złość z powodu korków z atakiem niedźwiedzia). Przekonuje, że nie warto zawsze się zamartwiać, pokazuje, jak złapać dystans do codzienności. Ozdabia wywody własnymi przykładami oraz dowcipami – wie, jak budować napięcie i cały poradnik zamienia niemal w wystąpienie estradowe. Dzięki zabawie, którą wplata do książki, łatwiej będzie zapamiętywać porady i wskazówki dotyczące zmian w zachowaniu. Rezygnuje autor z analizowania naukowych podstaw bycia wyluzowanym, nie tłumaczy też, czym jest stres według badaczy – odnosi się do powszechnie znanych uczuć i zrozumiałych dla wszystkich stanów i dzięki temu trafić może do jeszcze szerszego grona odbiorców.

W ciekawym momencie na polskim rynku pojawia się tom „Koniec świata” (Czarna Owca): w dwa lata po premierze, w zupełnie innych warunkach niż miał Bryan Walsh, kiedy analizował hipotetyczne scenariusze dotyczące ogólnoludzkiej zagłady. W tej książce autor przygląda się zagrożeniom dzisiejszego świata – zarówno tym płynącym z natury (superwulkany, które mogą zaburzyć klimat na Ziemi i doprowadzić do wyginięcia ludzkości, asteroidy o takich samych rolach), jak i z działalności człowieka (efekt cieplarniany). Przygląda się możliwym pandemiom (tyle że najbardziej przeraża go SARS, bo COVID-19 to jeszcze kwestia przyszłości), a także temu, co stanie się, kiedy sztuczna inteligencja wymknie się spod kontroli. Zastanawia się nad sensem spotkania z przybyszami z kosmosu – i tłumaczy wszystko nie z perspektywy teorii spiskowych, a rzeczywistych zagrożeń, które w najbliższych tysiącleciach mogą się wydarzyć. Proponuje zatem ciekawą lekturę dla ludzi, którzy lubią katastroficzne przypuszczenia.

Barbara Stenka wkracza na rynek z ważną powieścią dla młodzieży. „Zostań sama w domu” (Nasza Księgarnia) to opowieść o małej Dianie, która uczy się normalności po traumie, jakiej doznała w dzieciństwie za sprawą chorej psychicznie matki. W tej książce poza atrakcyjną dla nastolatków fabułą pojawi się też wiele omówień dotyczących ludzkiej krzywdy i destrukcyjnych zachowań, bohaterka wytłumaczy również czytelnikom, że nie każdą chorobę widać – a przez niezrozumiałe rezultaty ucierpią ci najbardziej ufni. Do tego dokłada autorka babcię jeżdżącą na skuterze, psa, który udaje łasicę, jednoosobowe oczyszczanie jeziora i wiele innych atrakcji. Jest to książka dostrzeżona w Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren i jak wszystkie lektury z tej półki – porusza trudne tematy w atrakcyjny dla młodzieży sposób. Warto po nią sięgnąć, żeby przekonać się, że nie wszystko jest tym, na co wygląda.

Izabela Mikrut