Jest taka książka, która pozwala fanom powieści psychologicznych zanurzyć się w świecie przemilczeń i półprawd. Liane Moriarty powraca na rynek, wznowienie tomu „Sekret mojego męża” (Znak) to jednak fakt wart odnotowania, zwłaszcza że niewiele jest dzisiaj pozycji w ramach literatury rozrywkowej, które tak dogłębnie analizują konsekwencje złych wyborów. W tej powieści trzy kobiety borykają się z przeszłością i teraźniejszością. Jedna dowiaduje się, że jej mąż i najlepsza przyjaciółka – niemal siostra – chcieliby być razem. To dla niej cios gorszy niż romans (do którego na razie nie doszło). Druga kobieta nie otrząsnęła się z żałoby po śmierci nastoletniej córki. Chociaż od owego wydarzenia minęło sporo lat, bohaterka wciąż liczy na znalezienie winnych i sądzi, że właśnie dzięki temu odzyska spokój ducha. Trzecia znajduje przypadkiem list od męża, do otwarcia na wypadek jego śmierci. Tyle tylko, że mąż ma się świetnie, a na wieść o odnalezionej korespondencji wpada w panikę i zaczyna się dziwnie zachowywać. Liane Moriarty oczywiście prowadzi historię tak, żeby doświadczenia bohaterek się zazębiły, proponuje odbiorcom pytania, na które nie ma dobrej odpowiedzi (wydawnictwo zresztą przygotowuje listę zagadnień do przemyślenia), a ponadto wszystkie wnioski może rozbić dopowiedzeniem do fabuły. I dzięki temu jej książka na dłużej pozostaje w pamięci czytelników.

Olga Mecking zastanawia się nad tym, czy ludzie dzisiaj potrafią na chwilę się zatrzymać, odpocząć i pobyć sam na sam ze swoimi myślami. „Niksen. Holenderska sztuka nierobienia niczego” (Prószyński i S-ka) to tom, który wpisuje się w modę na slow-life i pokazuje kolejną „odkrywczą” strategię dotyczącą relaksu i rezygnacji z codziennego zabiegania. Ponieważ porada, by na moment odpuścić, znaleźć chwilę dla siebie i nie zajmować się niczym wydaje się zbyt skomplikowana – a na pewno niemożliwa do wprowadzenia w napięty codzienny harmonogram, autorka proponuje całą książkę poświęconą temu zagadnieniu. Pisze dowcipnie i z wtrętami osobistymi, stara się ułatwić odbiorcom zadanie i nakłonić ich do zadbania o siebie. Stara się uzasadnić potrzebę takiego odpoczynku, a do tego podaje trochę faktów na temat codzienności w Holandii. Niby po prostu odpowiada na trend rynkowy – a jednak może do siebie przekonać pogodą ducha i wyczuleniem na słabostki ludzkie. To, co proponuje, w niczym nikomu nie zaszkodzi, a jeśli ktoś lubi szukać uzasadnień dla każdego działania (lub niedziałania), jakie podejmuje, tu je uzyska.

Kto uważa, że człowiek może się porozumiewać ze zwierzętami, na pewno sięgnie po książkę Evy Meijer „Języki zwierząt” (Marginesy). Autorka podchodzi do tematu od strony filozoficzno-humanistycznej, ale nie brakuje tu też informacji o badaniach i ćwiczeniach z udziałem przedstawicieli różnych gatunków zwierząt. W tomie znalazły się ciekawostki dotyczące znaczenia poszczególnych ruchów w tańcu pszczół, ale też – informacje o maszynach, które mają przekładać wysyłane przez zwierzęta komunikaty na ludzki język. O dążenie do porozumienia tu chodzi: ale to wstęp do przypominania o konieczności dbania o planetę. Eva Meijer proponuje czytelnikom sporo anegdot związanych z językami zwierząt – ale dba też o to, żeby odbiorcy zrozumieli, czym właściwie jest język i czym się charakteryzuje. „Języki zwierząt” to publikacja przede wszystkim dla odbiorców zainteresowanych sposobami komunikacji w przypadku różnych gatunków.

Antti Nikunen w tomiku „Leon i Lena poznają samochody” stawia na proste grafiki komputerowe połączone z wiadomościami z dziedziny motoryzacji i sporym poczuciem humoru. Dokłada do tego  wyszukiwanki i zagadki, a także – ciekawostki, które mogą wzbogacić dziecięce zabawy. Maluchy dowiedzą się z tej publikacji między innymi, jak nazywają się pojazdy z określonym kształtem nadwozia, co znajduje się w samochodzie, jak pracuje silnik, ale też… co mechanik je na drugie śniadanie. Zyskają sporo niespodzianek i dobrą zabawę – tu lektura niby przypomina te w klasycznych wyszukiwankach, jednak mimo sporego wyczulenia na dowcip, autor swoich odbiorców traktuje bardzo poważnie i pozwala im rzeczywiście poznawać tajniki budowy samochodów – chociaż kształty w ilustracjach upraszcza do granic możliwości.

 

Izabela Mikrut