Jest taka książka, która przetrwa, chociaż minie czas na grudniowe i bożonarodzeniowe opowieści. Lizzie Shane bowiem umiejętnie wykorzystuje motywy świąteczne, żeby stworzyć całkiem udaną powieść obyczajową z wątkiem romansu. Unika oczywistych scenariuszy, dba o to, żeby bohaterowie mieli do załatwienia nie tylko własne sercowe sprawy, ale i cały szereg kwestii związanych z rodzinami czy… opieką nad zwierzętami. „Na Święta przytul psa” (Rebis) to krzepiąca i całkiem zabawna, a do tego dobrze przemyślana pod względem konstrukcyjnym relacja z uczucia rodzącego się między Ally i Benem. On stał się rodziną zastępczą dla małej siostrzenicy – od tej pory przygniata go poczucie odpowiedzialności. Nie potrafi się wyluzować i cieszyć życiem, zamienia się w zrzędę – jednak przy okazji robi tyle dobrego dla lokalnej społeczności, że wszyscy nauczyli się już przymykać oczy na te wady. Ally przybywa na święta do dziadków i angażuje się w pomoc w małym schronisku dla psów. Jednak zanim ta para bohaterów zwróci na siebie uwagę, będzie po drodze sporo ciekawych perypetii. Klimat małego miasteczka i atmosfera obiecującej relacji to coś, co przyciągnie odbiorców także w czasie pozaświątecznym.

Lee Chil wybiera sobie bohatera, który przyciągnie do serii kryminałów. Jack Reacher, były wojskowy, to nie lada twardziel, który jednak potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji. Z równym przekonaniem zaangażuje się w ściganie przestępców, poskramianie mafiozów, co… pomoc starszej pani. A kiedy już nauczy kobietę, jak posługiwać się bronią – przekona do siebie co bardziej sceptycznie nastawionych do lektury odbiorców. Plusem tomu „61godzin” (Albatros) jest gęsta narracja, nieczęsto spotykana w podobnych powieściach, minusem – dialogi, które brzmią jak przerzucanie się hasłami w nieskończoność. Jednak kreacja bohatera umożliwia autorowi wiele w dziedzinie literatury rozrywkowej.

Z kolei Ałbena Grabowska łączy obyczajówkę historyczną z… reportażem medycznym. Świadoma, że na rynku święcą triumfy reportaże dotyczące historii medycyny, wypuszcza na rynek obszerną powieść „Doktor Bogumił” (Marginesy). Główny bohater to dziewiętnastowieczny lekarz, który poświęca się zgłębianiu medycznej wiedzy także z osobistych pobudek: pragnie być ginekologiem i pomóc własnej żonie w wydawaniu na świat potomstwa. Jednak wszyscy wokół są przekonani, że kobiety powinny rodzić w bólach (jak to zapowiedziano w Biblii), a dentysta, który kilka lat wcześniej poświęcił się testowaniu eteru jako środka znieczulającego, skończył w niesławie. Grabowska decyduje się na przybliżanie czytelnikom przełomowych momentów związanych z odkryciem choćby roli aseptyki, zbiera też ciekawostki o medycynie dawnej – a wszystko łączy w książkę zgrabną i wręcz miejscami sensacyjną. Imponuje nie tylko wiedzą, ale i umiejętnością prowadzenia dobrej narracji.

Najmłodszych zapewne ucieszy fakt, że krowa Matylda, bohaterka serii Alexandra Steffensmeiera, lubi się bawić. Chociaż kiedy ma dość towarzystwa gospodarskich zwierząt i chce uciec od kłótni, wymyśla sobie nietypowe zajęcie. Trafia na krzak bzu, z którego można zrobić idealną kryjówkę. „Kryjówka krowy Matyldy” (Media Rodzina) to zabawna – jak zwykle – historyjka o dziecięcych rozrywkach. Bohaterka planuje urządzenie wnętrza kryjówki, ale kiedy jest zajęta zbieraniem skarbów, inne zwierzęta wpadają na podobny pomysł. Niby sytuacja jest idealna do kolejnej kłótni, która rozjuszy gospodynię, ale… przecież wspólna zabawa to najlepszy sposób na nudę. Alexander Steffensmeier nie tylko podsuwa dzieciom najlepsze możliwe rozwiązanie wszelkich konfliktów – i możliwość uniknięcia rutyny. Dostarcza też rozrywki w dobrym gatunku. Opowieść, którą snuje w opisach, przekłada też na dowcipne ilustracje, a rodzaj humoru sprawia, że po tę książkę sięgną z przyjemnością także rodzice.

 

Izabela Mikrut