Jest taka książka, która uświadamia odbiorcom nie tylko kwestię postrzegania świata przez ludzi z demencją, ale uwrażliwia ich też na potrzeby chorych i na język, jakim przedstawia się im dalsze możliwości lub ograniczenia. Wendy Mitchell to kobieta, która działa na rzecz szerzenia informacji o chorobie Alzheimera. W osobistym tomie „Ja, którą kiedyś znałam” (Feeria) proponuje szczerą opowieść, która powinna stać się lekturą obowiązkową dla chorych i ich rodzin. Autorka realizująca się zawodowo przez dwie dekady, w pracy polegająca na niezawodnej pamięci, pewnego dnia zauważyła, że jej umysł opanowuje mgła. Początkowe niepokojące sygnały były bagatelizowane przez lekarzy, jednak w wieku pięćdziesięciu ośmiu lat Wendy dowiedziała się, że nie będzie mogła prowadzić już życia, jakie zna i pokochała – oraz że jej plany na przyszłość ulegną całkowitemu przeobrażeniu. Wendy nie może opierać się na nikim: sama wychowywała córki i nie zamierza pozwolić, żeby zamieniły się w jej opiekunki. Działa samodzielnie i wymyśla sposoby, jak przechytrzyć chorobę. Opisuje z detalami, co w codziennym życiu sprawia jej trudność (a o czym nie mają pojęcia zdrowi ludzie), a do tego wyznacza sobie stale zadania do wykonania. Po odejściu z pracy ma więcej zajęć niż mogłaby się spodziewać: występuje z prelekcjami, działa na rzecz chorych na Alzheimera i… odnotowuje kolejne problemy w relacjach z lekarzami. O wszystkim tym pisze szczerze i bez tonu skargi, tak, że jej książka może przypaść do gustu także jako zwyczajna lektura.

Andrzej Grabowski dołącza do aktorów publikujących swoje zwierzenia. Dzięki Pawłowi Łęczukowi i Jakubowi Jabłonce tworzy relację, która nie jest pełną autobiografią, raczej zestawem anegdot, których tak często poszukuje się w wywiadach. „Jestem jak motyl” (Agora) to ciepła i aktorska opowieść o przygodach ze sceny. Jest tu trochę komentarzy na temat braci, trochę – na temat kabaretu i wchodzenia w świat stand-upu zanim jeszcze słowo stand-up zaczęło robić karierę. Grabowski opowiada przede wszystkim o swoich rolach (nawet o tej, o której przeważnie rozmawiać nie chciał), o kolejnych płytach i piosenkach na tych płytach – i o działalności artystycznej w teatrze czy w filmach. Znajdzie się miejsce na prezentowanie reżyserów i kolegów z branży, autor niemal w ogóle nie zajmuje się życiem prywatnym (co najwyżej organizacją codzienności tak, by pogodzić multum różnych obowiązków). Unika schematów biograficznych – dba o to, żeby czytelnikom nie nudziła się ta książka. Narrację prowadzi swobodnie i z ciepłym humorem.

Jest i kolejna książka dla seniorów, a właściwie – dla wszystkich, którzy cenią sobie optymistyczne obyczajówki wolne od stereotypów. Paulina Płatkowska tomem „Bądź dobrej myśli” (Silver) przenosi się w świat trzech starszych kobiet, które po doświadczeniach wieku średniego odnajdują swoje miejsce na ziemi i sposób na życie. Lonia, Halina i Wisia poznają się na zajęciach z ceramiki w miejscowym domu kultury. Szybko się zaprzyjaźniają – przekonują się, że towarzystwo pomaga im uporać się z codziennymi wyzwaniami oraz ze znacznie większymi problemami tłamszonymi zwykle i rozpatrywanymi wyłącznie w samotności. To zbiór wskazówek dla czytelniczek, by zawsze widziały jasne strony każdej sytuacji i nauczyły się korzystać z życia.

Dla dzieci – zimowy prezent od Julii Donaldson. „Pan Patyk” (Nasza Księgarnia) to rymowana i świetnie ilustrowana historia o… patyku. Bohater, który opuszcza pewnego dnia dom, trafia na szereg przygód, którym nie może zapobiec. Staje się między innymi patykiem do aportowania przez psa, fragmentem ptasiego gniazda, kijem do odbijania piłki i wieloma innymi bardzo pożytecznymi – dla ludzi czy dla zwierząt – przedmiotami. Akcja toczy się szybko, a autorka pokazuje, jak rozwijać wyobraźnię przez wymyślanie kolejnych perypetii nietypowej postaci. Wzrok przykuwają tu też piękne obrazki.

Izabela Mikrut