Jest taka książka, która wprowadza czytelnikom mnóstwo refleksji nad upływającym czasem, chociaż sama w sobie nie niesie przygnębiających treści. Ali Smith w „Jesieni” (W.A.B.) przedstawia niezwykłą przyjaźń. Dziewczynka ma w ramach szkolnego zadania przeprowadzić wywiad ze swoim sąsiadem. Cieszy się z tego – starszy mężczyzna bardzo ją intryguje, Elisabeth podświadomie czuje, że mógłby jej wiele opowiedzieć. Niestety, plany torpeduje matka. Do spotkania jednak dochodzi i Elisabeth oraz Daniel stają się najlepszymi przyjaciółmi. On uczy ją, jak kreatywnie podchodzić do rzeczywistości, wprowadza szacunek dla wyobraźni i umiejętności tworzenia. Ona zapewnia mu towarzystwo, a że jest nieprzeciętnie bystra – podejmuje wprowadzane przez niego gry. W dzieciństwie znajomość z Danielem to dla Elisabeth wielka korzyść. Później, już jako trzydziestoletnia kobieta, która bez przerwy zmaga się z biurokracją w kwestii dokumentów dla imigrantów, Elisabeth odwiedza swojego starego i bardzo schorowanego przyjaciela w szpitalu. Jest jedyną osobą, której zależy na Danielu – mimo jego podeszłego wieku Elisabeth liczy na cud. Także – w nawiązaniu do opowieści, które wcześniej się pojawiały. „Jesień” to poetycka powieść o przyjaźni i o roli narracji w życiu. To również historia o przemijaniu – tyle że z dawką nieoczywistego optymizmu.

Inaczej schyłek życia widzi Sandor Marai. „Dziennik 1977 – 1989” (Czytelnik) to ostatnia diariuszowa publikacja, prowadząca aż do samobójczej śmierci wielkiego pisarza. Stopniowo w miejsce podróży i cieszenia się codziennością zaczynają wchodzić niewesołe komentarze dotyczące przyziemnych problemów. Najczęściej związanych z chorobami. Cierpi ukochana żona, która traci wzrok i której żadna operacja nie pomaga, Sandor Marai zastanawia się, czy ta choroba dookreśli już również jego egzystencję – jako opiekuna. Kolejne lata to kolejne śmierci, rozstania na zawsze – prowadzące do wniosków dość minorowych w tonacji. Marai stara się nie zamykać w ponurych rozważaniach, ale coraz mniej znajduje powodów do radości we własnym otoczeniu. Troszczy się o innych, ale jednocześnie zastanawia się, co zrobi, kiedy zostanie sam. I z tymi myślami pozostawia czytelników. Dodatkowo pisze też o literaturze czy o podejściu do zawodu – starość jednak zaczyna dominować w „Dzienniku”.

Małgorzata J. Kursa proponuje za to komedię kryminalną – prostą, zabawną i opartą na lubianych przez szerokie grono odbiorczyń schematach. Oto dwie starsze panie (chociaż nie w wieku, który wykluczałby szaleństwa) wybierają się na urlop, ale z zamówionej wcześniej kwatery rezygnują z powodu krasnala ogrodowego. Wątpliwa ozdoba odstrasza kraśniczanki – za to w kolejnym miejscu w wymyślonych przez autorkę Krukielnikach nie przerazi ich nawet trup w szafie. Śledztwo toczy się powoli, obie panie chętnie wyciągają własne wnioski, z ich dialogów wynika, że autorka jest wierną czytelniczką Joanny Chmielewskiej. „Wszystko przez krasnala” (Lira) to czytadło na jeden raz – bez większych komplikacji. Prosty język, dowcip i sprawdzone sposoby na przyciągnięcie uwagi czytelniczek – to autorka ma do zaoferowania.

Na rynku literatury dziecięcej i w ramach edukacyjnych picture booków pojawia się książka, która powinna trafić do wszystkich – do dzieci i do dorosłych. „Dzika książka o dzikach i o ich kuzynach” (Nasza Księgarnia) to nie tylko przegląd nazw związanych z rodziną dzików (sympatyczną, bo autorka zamierza postawić na obronę zwierząt) i opis zwyczajów. Jola Richter-Magnuszewska przedstawia ciekawostki związane z dzikami i ich pobratymcami na całym świecie, opisuje inteligencję tych zwierząt, zachęca do przyglądania się ryjkom i wyszukiwania przedstawionych bohaterów. Tropi dziki w lesie i w kulturze, pokazuje, ile wiadomości o tych stworzeniach umyka na co dzień tym, którzy widzą jedynie ślady działań dzików w miastach. Dzięki takiej lekturze można zakochać się w dzikach – i odkrywać je z dziką satysfakcją. To publikacja bardzo dobrze przemyślana. Przy okazji – jest też popisem graficznym. Można nie tylko śledzić teksty, ale i oglądać zadowolone pyszczki różnych dzików. Widać, że to książka, która powstała z potrzeby serca i z zamiłowania do przyrody – ucieszy każdego malucha, ale ich rodzicom da sporo do myślenia. Każdy powinien ją przeczytać.

Izabela Mikrut