Jest taka książka, która uzupełnia w pewnym sensie półkę z literaturą górską i podejmuje temat tam, gdzie pełni entuzjazmu autorzy biografii wspinaczy marginalizują go – ze względu na emocje niemieszczące się w sportowych opowieściach o wyczynach. Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin i Joanna Sokolińska zamierzają poważnie zastanowić się nad pytaniem, czy himalaiści powinni mieć rodziny. „Rodziny himalaistów” (W.A.B.) to opowieść „drugiej strony” – żon i dzieci pozostawionych w domu, często potomstwa osieroconego jako kilkulatki. Składa się ten tom z dziewięciu rozdziałów, każdy poświęcony jest innemu wspinaczowi (albo grupie, która straciła życie w tym samym momencie i we wspólnej drodze na szczyt). Zwykle autorki docierają do bliskich i zadają im najprostsze pytania – chcą się dowiedzieć, czy dzieci mają żal, że nie zdążyły dobrze poznać ojców, czy żony nie żywią urazy o to, że wciąż musiały radzić sobie same z codziennością i prozą życia, zwłaszcza w PRL-u dotkliwą. Pytają o to, czy rodziny rozumiały pasję – i czy z perspektywy czasu zgodziłyby się na ponowną eskapadę. Wiele tu tematów, które najchętniej poruszyliby zwyczajni odbiorcy – czasami tylko pojawia się wzmianka związana ze sposobem upamiętnienia głowy rodziny albo z pójściem w ślady himalaisty. Tu nie ma gór, relacji ze zdobywania szczytów. Niekiedy do głosu dochodzą medialne doniesienia – ale to nic w porównaniu z typowymi sportowymi biografiami.

David Barrie w tomie „Supernawigatorzy. Jak zwierzęta odnajdują drogę” (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego) podsuwa czytelnikom sporo ciekawostek na temat fauny. Wybiera te gatunki zwierząt, które przemierzają wielkie odległości – zastanawia się między innymi nad umiejętnościami nawigacyjnymi wielorybów, przedstawia też ptasie talenty w tej dziedzinie – ale to nie wszystko. Równie ważne stają się dla niego stworzenia najmniejsze i najmniej efektowne: przedstawia między innymi historię badań nad mrówkami. Opisuje czytelnikom dość szczegółowo, jakie teorie na temat zapamiętywania lub rozpoznawania drogi do mrowiska mieli naukowcy i jak sprawdzali zasadność swoich poglądów – to może być atrakcyjne dla czytelników nie tylko z uwagi na nietypowe pomysły. Już same obrazki – owadów wytyczających trasy za pomocą niewidocznych dla człowieka w dzień gwiazd – rozbudzają wyobraźnię. A z takich tematów „Supernawigatorzy” się składają. Jest to publikacja w serii #nauka i ma wszystkie najlepsze cechy z tego cyklu.

Dla fanów powieści klimatycznych, opartych na faktach, Kiran Millwood Hargrave przygotowuje książkę „Kobiety z Vardo” (Znak). To historia sprzed wieków, z czasów polowań na czarownice. Oto w małej osadzie na północy giną wszyscy mężczyźni. Od tej pory kobiety będą musiały radzić sobie same nawet w najcięższych pracach. Próbują zatem żyć normalnie – mimo tragedii, jaka je spotkała. To nie podoba się człowiekowi, który trafia na wyspę. Absalom Cornet wszędzie widzi czarownice – a niewiele trzeba, żeby oskarżyć kobiety pozbawione wsparcia mężczyzn. Jednak w tej historii mniej liczy się fabuła, a bardziej – rytm prozy, Hargrave jest tu autorką, która bardzo dba o melodię tekstu – chce uwodzić czytelników śpiewem syrenim, żeby przy okazji wszczepić im informacje o prawach kobiet. Ta książka przeraża na poziomie przekazu, uwodzi za to na poziomie formy – coś dla miłośników literatury pięknej.

Jarosław Kaczmarek kontynuuje swoje sportowe opowieści, tym razem bierze się za wyjaśnianie, dlaczego siatkówka powinna być grą narodową. „Siatkówka. Mistrzowska gra” (Harperkids) to nie tylko przegląd zasad i ról na boisku – ale również powrót do najciekawszych momentów w polskiej historii tego sportu. Odwołuje się autor i do mrożących krew w żyłach scen z rozgrywek na poziomie ligi międzynarodowej, i do mistrzostw. Przedstawia reprezentację – obecną i tę, od której zaczęła się kariera medialna siatkówki w Polsce w XXI wieku, opowiada też o siatkówce kobiecej. Przypomina sylwetki dwojga siatkarzy przedwcześnie zmarłych – Agaty Mróz i Arka Gołasia (mógł do tego grona dołączyć jeszcze Andrzeja Niemczyka). Trochę szkoda, że pomija kwestię moderacji dopingu, jednak i tak cały tom może obudzić zainteresowanie sportem. Fanom siatkówki przypomni autor najlepsze sceny – i powody, dla których warto zostać kibicem. Cały tom oczywiście jest bogato ilustrowany (zdjęciami, rzadziej zdarzają się grafiki informacyjne).

Izabela Mikrut