Jest taka książka, która pozwala dokładniej przyjrzeć się relacji dwóch pisarek, Marii Dąbrowskiej i Anny Kowalskiej. Wzajemna miłość, która od długiego czasu nie jest już tajemnicą, w ujęciu Sylwii Chwedorczuk wcale nie sprowadza się do jednokierunkowych pragnień. „Kowalska. Ta od Dąbrowskiej” (Marginesy) to bardzo udana próba naświetlenia zależności – ale też funkcjonowania wśród innych ludzi. Najpierw autorka przedstawia Annę jako kochliwą dziewczynkę, płomiennie wyznającą na kartach dziennika uczucia do nauczycielki. Później – jako kobietę spełnioną w małżeństwie ze starszym o dekadę wykładowcą. Anna Kowalska nie musi szukać szczęścia, bo znajduje je w swojej codzienności, przynajmniej tak wygląda jej egzystencja przez Chwedorczuk kreślona. Gdy w jej życiu pojawia się Maria Dąbrowska – wiele się zmienia. Autorka śledzi nie tylko losy obu pań, ale też stanowisko ich partnerów życiowych (męża Kowalskiej i ukochanego Dąbrowskiej) wobec rodzącego się romansu. Nieco mniej miejsca poświęca autorka Tuli, córce Anny Dąbrowskiej. Tu najbardziej liczy się Anna Kowalska – ta przez historię do niedawna jeszcze spychana na margines. Dobrze ta książka została przygotowana, równie dobrze się ją czyta.

Kto ceni sobie dobrą satyrę, koniecznie musi sięgnąć po tom felietonów i niby felietonów Krzysztofa Daukszewicza, do których czasem swoje trzy grosze dodaje Aleksander Daukszewicz (w formie listów do ojca). „Nareszcie w Dudapeszcie” (Prószyński i S-ka) to inteligentny dowcip, ostra ironia, zestaw ballad i piosenek, ale też komentarzy do aktualnego życia – niekoniecznie politycznego. O wiele bardziej skupia się Daukszewicz na dylematach i rozterkach człowieka pozbawionego przez kilka miesięcy możliwości zarobkowania i spotykania się z publicznością, na zachowaniach telemarketerów czy na pomysłach meneli – nadsyłanych do menelików ze wszystkich stron. Dochodzi do tego zainteresowanie CB radiem – więc nawet ci przekarmieni satyrą polityczną odbiorcy będą się dobrze bawić przy tej lekturze. Skrótowość, błyskotliwość i śmiech – to wyznaczniki książki.

Fani publikacji popularnonaukowych, zwłaszcza tych ambitniejszych, nie mogą przeoczyć ukazania się na rynku tomu „Jak pachnie deszcz? 100 pytań na temat zadziwiających zjawisk pogodowych” (Rebis). Chociaż Simon King i Clare Nasir nie zaintrygują czytelników wyjaśnieniami na temat koloru nieba czy powstawania tęczy, często zarzucają skomplikowanymi i nawet hermetycznymi wyjaśnieniami na temat zjawisk pogodowych. Omawiają między innymi przepisy na chmury oraz „bomby pogodowe”. Unikają oczywistości i banałów, proponują książkę-wyzwanie, coś dla tych czytelników, którzy nie boją się zagłębiać w złożone komentarze. Odwołują się do spraw, które w dyskusjach publicznych często powracają – i omawiają je z naukowego punktu widzenia.

Powraca na rynek literatury młodzieżowej książka Jennifer Niven „Podtrzymując wszechświat” (Bukowy Las). To romansowa (oczywiście) obyczajówka o dwojgu nastolatkach wykluczonych ze swojej społeczności. Libby była najgrubszą nastolatką w Ameryce, teraz jest „tylko” największą dziewczyną w szkole – marzy o tańcu i uczy się akceptacji siebie po traumie, jaką była śmierć matki. Jack nie rozpoznaje twarzy, szuka w ludziach cech charakterystycznych, bo nie chce się przyznać do swojego problemu. Kiedy młodzi ludzie trafiają na siebie, nic nie wskazuje na to, by w przyszłości miało ich połączyć głębsze uczucie. Ale nie o miłości Niven pisze w pierwszej kolejności: to wabik na odbiorców. Autorce zależy raczej na pokazaniu, jak walczyć o siebie i nie dać się prześladować innym. Dzięki temu jej książka okazuje się tak cenna na rynku.

Izabela Mikrut

*Zdjęcie autorstwa Ravi Kant z Pexels