Jest taka książka, która pozwoli przyjrzeć się własnym reakcjom i przyczynom ewentualnych frustracji. Chociaż na rynku znaleźć można mnóstwo poradników dotyczących szczęścia, Liz Hoggard w tomie „Jak być szczęśliwym” (Rebis) przygląda się tematowi kompleksowo i z uwzględnieniem rozmaitych bodźców wpływających na nastrój. Zamiast podsuwania rozwiązań zastępczych – afirmacji i pocieszanek, autorka szuka rzeczywistych czynników zmieniających humor. Osobno zajmuje się kwestią rodziny, znajomych, pracy, osobno – dietą. Seks, dzieci, gimnastyka, zwierzęta, praca na rzecz lokalnej społeczności – czasami szczęście znaleźć można nieoczekiwanie, jednak z tym poradnikiem stanie się to o wiele prostsze. Co ciekawe, Liz Hoggard przekonuje, że ani nagły przypływ gotówki, ani ciężka czy wręcz nieuleczalna choroba lub kalectwo nie modyfikują znacząco poziomu szczęścia na dłuższą metę. Jeśli ktoś chciałby poprawić sobie nastrój i potrzebuje wskazówek, tu znajdzie ich mnóstwo. Autorka bardzo poważnie podchodzi do tematu i kiedy analizuje kolejne składniki szczęścia, wprowadza esencjonalne wywody, punktuje wnioski, sprawia, że dla odbiorców szybko stanie się jasne, jak pracować nad sobą, żeby zyskać długotrwały stan zadowolenia. Liz Hoggard proponuje zatem poradnik dotyczący samorozwoju – rzeczowy i przepełniony informacjami. Do zagadnienia podchodzi od strony psychologicznej, nie proponuje zatem lektury kioskowej i upraszczanej.

Agata Puścikowska proponuje odbiorcom potężną książkę dotyczącą powstania warszawskiego. A ponieważ temat został już przerobiony na wiele sposobów, autorka szuka dla siebie niszy w opowieściach. Znajduje ją dzięki zgromadzeniom zakonnym – w tomie „Siostry z powstania” (Znak) analizuje działania dla społeczeństwa podejmowane przez zakonnice. Sięga do dokumentów dostępnych w niemal każdym zgromadzeniu, z rzadka może też wykorzystać istniejące na rynku opowieści. Przeważnie wyczytuje podstawowe informacje, próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak z perspektywy zakonnic wyglądały prowadzone działania. Zdarza się też jednak, że trafia na opowieści bohaterskie lub sensacyjne. Sporo tu zatem typowo kronikarskich notatek, ale też trochę ciekawostek – zwłaszcza dla czytelników pasjonujących się historią. Autorka stawia na dokładność i na próby odpowiedzenia na pytanie, jak powstanie zmieniło zwyczaje zakonnic czy – w jaki sposób bohaterki książki musiały dostosować się do okrutnej rzeczywistości. W pewnym sensie to nie tylko opowieść historyczna, ale też – obyczajowa. Nie da się jej czytać jak beletrystyki, ale warto sprawdzić, co odkrywa Puścikowska.

Dla fanek literatury obyczajowej z nieoczywistym scenariuszem Kerry Fisher prezentuje współczesną i momentami bolesną opowieść o Kopciuszku. Maia, imigrantka, która zarabia na życie sprzątając domy bogatych ludzi, wie, że nie ma co marzyć o lepszej egzystencji. Chciałaby kiedyś iść na studia, tymczasem nie stać jej na zapewnienie dobrej szkoły dzieciom. Partner Mai nie przejmuje się specjalnie zarabianiem pieniędzy, jest kotwicą, ściągającą kobietę na dno. Tyle tylko, że pewna kobieta, u której Maia sprzątała i której dotrzymywała towarzystwa, umiera i zostawia nietypowy spadek: może opłacić dzieciom Mai semestr w ekskluzywnej szkole. To przejście do innego świata i zestaw nowych obowiązków. Maia nie ma pojęcia, czy wystarczy jej pieniędzy na opłacenie rachunków i zapewnienie pociechom tego, nad czym ich rówieśnicy nawet się nie zastanawiają. Szansę jednak musi wykorzystać. Stopniowo przekonuje się, jak wygląda inny świat. „Matka (prawie) idealna” (Wydawnictwo Literackie) to miejscami podbarwiona goryczą, a miejscami – złośliwą ironią książka o spełnianiu marzeń i odwadze do wprowadzania w życie zmian. Nawet jeśli część scenariuszowych rozwiązań rzeczywiście pobrzmiewa baśniowo, autorka chce, żeby czytelniczki uwierzyły w swoje możliwości i nie pozwoliły się stłamsić.

Dla dzieci historyjka pod szyldem eko na trzecim poziomie cyklu Czytam sobie – Ewa Winnicka prezentuje relację dębu o imieniu Hetman, który żyje sobie w Powsinie i budzi sporo pytań o własny wiek. Autorka sprawdza, co rozłożyste drzewo ma do powiedzenia – o ludziach, przeszłości i o przyrodzie. Skusi dzieci nieoczywistą perspektywą, bajkową, chociaż cykl ma służyć ćwiczeniu umiejętności czytania, a do tego zawiera trochę „trudnych” słów, tak, by istniało uzasadnienie dla zamieszczenia na końcu tomu słowniczka trudniejszych pojęć. „Opowieść starego drzewa” (Harperkids) to zatem lektura, która nie znuży małych uczniów.

Izabela Mikrut