Jest taka książka, która pozwala poczuć klimat błogiego wakacyjnego lenistwa, chociaż – oczywiście – będzie też szarpać nerwy tych czytelniczek, które zamierzają uwierzyć w historię o szczęśliwych i nieszczęśliwych miłościach. Krystyna Mirek, mistrzyni prozy obyczajowej i – choć nie wszyscy zgadzają się z takim określeniem – literatury kobiecej, proponuje odbiorczyniom wyprawę do Grecji. Nie ma tu mowy o kryzysie ekonomicznym, o problemach polityki czy o zwiedzaniu. Są piękne widoki, szansa na odpoczynek i piękne słońce. W takich okolicznościach znacznie łatwiej będzie zastanowić się nad własnym życiem. W tomie „Szczęście all inclusive” (Filia) autorka przedstawia scenariusze kilku związków. Beata wyrwała się właśnie od toksycznego chłopaka: nie chce dłużej spotykać się z wampirami energetycznymi i musi przemyśleć strategię działania na najbliższy czas, ale też zastanowić się nad sobą, by w dłuższej perspektywie nie przyciągać słabych emocjonalnie mężczyzn. Agnieszka od kilku lat pracuje w greckim hotelu jako pokojówka – i wydaje się zadowolona z życia. Podrywa turystów, cieszy się życiem i sprawia wrażenie spełnionej. Tylko ona wie, jaką cenę płaci za pozorną wolność. Z kolei Jakub niekoniecznie do siebie przekonuje: najpierw uwikłał się w romans ze swoją szefową, teraz zastanawia się nad przyszłością związku z kobietą idealną. Grecja traci na znaczeniu, skoro do rozpracowania są kwestie psychiczne i porady sercowe. Krystyna Mirek proponuje wakacyjne czytadło w dobrym stylu: wiadomo, że w pewnych zagadnieniach podąży drogą schematów, ale jednak daje odbiorczyniom ciepłą i krzepiącą opowieść. Przy okazji podsuwa też rozwiązania trudnych kwestii, uczy mądrego bycia z drugim człowiekiem – i szczęścia mimo wszystko.

W lekcję dla czytelniczek wpisuje się Amy Morin, tomem „13 rzeczy, których nie robią silne psychicznie kobiety” (Galaktyka) to kontynuacja pomysłu na rynku sprawdzonego. Autorka wiąże tu podpowiedzi dla ambitnych pań z tematami motywacyjnymi i – od czasu do czasu – pouczeniami feministycznymi, te ostatnie zresztą sprawiają wrażenie dodanych po to, żeby uzasadnić tom dotyczący samorozwoju. Morin wybiera charakterystyczne błędy popełniane najczęściej przez płeć piękną (chociaż nie tylko) i pokazuje, jak wyrwać się z niszczących przyzwyczajeń. Całość ma kształt poradnika do samorozwoju skrzyżowanego z książką z zakresu psychologii – atutem jest jednak dobra narracja, dzięki której czyta się tę pozycję z zainteresowaniem. Przynajmniej wtedy, kiedy przymknie się oko na truizmy, bo tych nie udało się uniknąć.

Spragnieni dobrej prozy w ramach małych form ucieszą się z tomu „Koła zębate” (PIW). Akutagawa Ryunosuke, konsekwentnie na polskim rynku wydawniczym przedstawiany odbiorcom, osiąga mistrzostwo w odmalowywaniu mikroświatów i precyzyjnym odwzorowywaniu charakterów. Nieważne, czy sięga po przypowieść, baśń czy po realistyczną fabułkę – przekonuje czytelników błyskawicznie do swojego sposobu postrzegania (nie)rzeczywistości. Orientalne tematy to nie jedyne, co autor ma do zaoferowania czytelnikom: odrębną kwestię stanowi strona emocjonalna, więzi międzyludzkie i wartości zrozumiałe pod każdą szerokością geograficzną. „Koła zębate” to przede wszystkim warsztatowy popis, proza, która dostarcza wrażeń estetycznych – a i ciekawych tematów fabuł.

W „Szczygłach” Beaty Ostrowickiej (Nasza Księgarnia) pobrzmiewają echa tomów Ireny Jurgielewiczowej: młodzi ludzie mają tu problemy, o których niekoniecznie chcą i potrafią rozmawiać z dorosłymi. Owe problemy z czasem mogą urosnąć do rangi nierozwiązywalnych. I nie ma znaczenia, że Zojka potrafi „czarować” (zatrzymywać czas, żeby wpłynąć na konkretnych ludzi: nie przywróci jej to ukochanej mamy. Z kolei Igor, choćby nie wiadomo jak się starał podczas pomagania w schronisku dla zwierząt, nie naprawi błędów i wad brata, Stasinka. Ostrowicka doskonale rozumie, że dzieciństwo nie jest czarno-białe i relacjonuje trudy codzienności nastolatków w pięknej historii.

Izabela Mikrut