Jest taka książka, która sprawdzi się idealnie i jako czytadło, i jako reportaż kulturowy. Aleksandra Gumowska przemierza świat, sprawdzając, jak mieszkańcy w różnych krajach podchodzą do tematu seksu, małżeństw i związków. Z jednej strony zależy jej na pokazywaniu różnorodności i odmienności w podejściu, z drugiej – czasami wpada w wygodne koleiny stereotypów, bo wiadomo, że na swojej trasie natrafi na przykład na małżeństwa aranżowane przez rodziny czy na mocno ograniczane prawa kobiet. Na początku wydaje się, że będzie szukała motywów odkrywczych, śladów seksualnych rewolucji albo przynajmniej przełomów w myśleniu o seksie – szybko jednak przechodzi do tematów standaryzowanych i takich, które raczej nie mają czym czytelników zaskoczyć. Nie jest to jednak wada książki: każdy rozdział to przecież spotkanie z innymi ludźmi, wysłuchiwanie ich historii i intymnych – ale niekoniecznie łóżkowych – zwierzeń. Jest tu mnóstwo opowieści atrakcyjnych z perspektywy zwykłego czytelnika, swoją podróż po świecie autorka prowadzi pewnie. „Seks w wielkich miastach” (Wydawnictwo Literackie) to wyprawa tematyczna, jednak dostarczająca zróżnicowanych punktów widzenia i sposobów na życie oraz miłość.

Ponieważ wielkim powodzeniem cieszą się w ostatnim czasie na rynku reportaże medyczne i opowieści związane z udostępnianiem odbiorcom nieznanych aspektów pracy w poważanych i „trudnych” zawodach, również Matt McCarthy może przekonać do siebie szeroką grupę czytelników. Jednak jego relacja pozbawiona jest upiększeń i sentymentów, autor bardziej skupia się na porażkach i problemach początkującego lekarza, młodego człowieka, który po studiach odbywa staż w szpitalu. „Prawdziwy lekarz będzie za chwilę. Rok z życia stażysty” (Bukowy Las) to w zasadzie przeskakiwanie od kłopotu do kłopotu. Autor ma wyjątkowego pecha, albo dostrzega wyłącznie ciemne strony swoich zadań: albo źle przeprowadza wywiad medyczny i nie dostrzega przesłanek, które mogłyby poskutkować szybką śmiercią pacjenta, albo zakłuwa się igłą, którą chwilę wcześniej pobierał krew choremu na HIV i wirusowe zapalenie wątroby (więc czeka go wiele tygodni przyjmowania leków i walki z własną psychiką). Nie wie, jak wcielić w życie wiadomości, które zdobył na studiach – jak przełożyć wiedzę na umiejętności. Obserwuje starszych kolegów i opiekunów, którzy czuwają nad tym, by jego błędy nie skończyły się źle dla chorych – jednak nie nabiera przez to pewności siebie przynajmniej nie w narracji. Ta książka pełna jest niekoniecznie pozytywnych niespodzianek, za to dynamiczna i dostarczająca silnych emocji.

Anna Karpińska z kolei w swoim stylu wraca do opowieści obyczajowych i kontynuuje historię Małgorzaty, kobiety, która w sile wieku odchodzi od męża, szuka dawnej miłości i otwiera się na nowe znajomości. „Postscriptum” (Prószyński i S-ka) pozwala prześledzić losy bohaterki, która musi zmierzyć się z trudnym rozwodem, informacjami z przeszłości i wyzwaniami codzienności. Po raz kolejny sprawdza się tu scenariusz związany z realizacją dawnych – odrzuconych kiedyś – marzeń, z powrotami do niegdysiejszego szczęścia i z kierowaniem się głosem serca. Autorka rezygnuje jednak z tanich sentymentów, a do tego wplata w powieść wątki autotematyczne: bohaterka sama pisze książki dla kobiet, mierząc się czasami z rozmaitymi ocenami lub dziwnymi pytaniami. I chociaż „Postscriptum” nie należy do czytadeł, przy których można się pośmiać, Anna Karpińska trafi do swojego grona fanek, przekonując je, że zawsze warto walczyć o miłość.

Dzieciom, szczególnie tym bardziej ambitnym, Dorota Kassjanowicz proponuje jedną opowieść rozpisaną na trzydzieści głosów. „Trzydzieści znikających trampolin” (Albus) to książka, która jednocześnie jest popisem graficznym Pauliny Daniluk i testem stylistycznym. Jest jedna, dość nieprawdopodobna, chociaż imitująca realistyczną historia: oto dzieci wracają do domu i przekonują się, że w ogrodzie nie ma trampoliny. Podejrzewają, że ktoś ją ukradł – jednak na miejscu pojawia się tata, świadek zdarzenia. Opowiada o wichurze, która przeniosła trampolinę do ogrodu sąsiadów. Zagadka rozwiązuje się zatem w pierwszej historii. Każda kolejna jest próbą zmiany perspektywy, zabawą literacką, wykorzystaniem kolejnego gatunku albo testem umiejętności pisarskich. Dorota Kassjanowicz wprawdzie nie zawsze pewnie czuje się w pastiszach i nie zawsze wybiera oczywiste dla dorosłych odbiorców gatunki, jednak dzieciom pokazuje, jak można bawić się tekstem – a to cenne doświadczenie.

Izabela Mikrut