Jest taka książka, która wyrosła z internetowych felietonów (i nie pierwszy to raz, jak wydawnictwo decyduje się na danie drugiego życia tekstom okołorozrywkowym z Onetu, świetnie na tym wychodząc). „Zmierzch lubieżnego dziada (Prószyński i S-ka) to bardzo obszerny wybór tekstów zbuntowanych Pauliny Młynarskiej. Autorka komentuje sceny z życia publicznego, często w sposób mało oczywisty dla internautów, zwraca uwagę na problemy kobiet i na nierówne (wciąż!) traktowanie, ale też dzieli się z czytelnikami własną prywatnością: opowiada o nowym sposobie na życie – fascynacji jogą i podróżami, sięga do przeszłości i przypomina drobiazgi z domu rodzinnego, czasami też przedstawia wyimki ze swojej dorosłości i popełnianych wtedy błędów. Wszystko to, żeby zmusić czytelników do zastanowienia się nad pozornie oczywistymi sytuacjami. Paulina Młynarska zwykle staje w obronie słabszych i szuka rzeczowych argumentów, żeby udowodnić agresorom, że nie mają racji. Jest przy tym dowcipna i drapieżna, doskonale zdaje sobie sprawę z obowiązkowych składników dobrego tekstu. Felietony ze „Zmierzchu lubieżnego dziada” zasługują na ocalenie – nawet jeśli dotyczyły sprawy tylko przez moment aktualnej i rozpalającej opinię publiczną, zamieniają się w opowieści uniwersalne i zrozumiałe niezależnie od kontekstu. Autorka nie lubi obojętności i półcieni, swoimi zapiskami prowokuje, dzięki czemu tom czyta się bardzo dobrze.

Chociaż dzisiaj już mało kto ceni sobie kabarety, bo to, co proponuje telewizja nie nadaje się właściwie do oglądania (chyba że do rubasznego rechotu po kilku piwach), Agnieszka Kozłowska próbuje wskrzesić zainteresowanie najlepszymi czasami kabaretów przełomu wieków. „Wszyscy wyszli z PAKI. Biografia (prawie) każdego kabaretu” (Mando) to subiektywna, ale rzeczowa opowieść bazująca na wspomnieniach samych kabareciarzy i czasem fragmentów tekstów (niepotrzebnie cenzurowanych!). Autorka opowiada o gwiazdach, obecnie rozpoznawalnych przez wszystkich, nawet deklarujących niechęć do kabaretu – które zaczynały jako nikomu nieznane zespoły przybywające na konkurs. Pokazuje też częściowo kulisy samego przeglądu. Prowadzi do tego, by czytelnicy przekonali się o wyjątkowości Paki i o tym, że warto czasami wyjść poza uprzedzenia, żeby odkryć coś ciekawego. A ponieważ prosi o komentarze zawodowych satyryków – odbiorcy mogą być pewni, że kolejne wypowiedzi są precyzyjnie budowanymi żartami z puentą. Bardzo przyjemna lektura z tego wychodzi: nie tylko dla zainteresowanych kabaretem.

W rejony literatury chorobowej wkracza Barbara K. Lipska, która łączy książkę popularnonaukową z prywatnym wyzwaniem. „Neurolożka. Piękny umysł, który się zgubił” (Agora) to książka, która może czytelnikami wstrząsnąć, pokazuje bowiem, jak niewiele zależy od charakteru człowieka i jego możliwości samopoznania. Kobieta, która zajmowała się badaniem mózgów i chorób psychicznych, dowiaduje się, że po raz trzeci będzie musiała stoczyć walkę z rakiem. Tym razem w jej mózgu umiejscowiło się kilka guzów, jeden z nich to krwawiący czerniak. Lipska nie wie o tym, co po kuracji wróci we wspomnieniach i co pomogą odtworzyć jej bliscy – że w trakcie choroby stopniowo się zmieniała, stawała się rozdrażniona, agresywna i niecierpliwa, co było przede wszystkim uciążliwe dla otoczenia. Zapadanie się w szaleństwo – jak sama autorka charakteryzuje swoją chorobę – to okazja do opowiedzenia o specyfice mózgu i schorzeniach związanych z neurologią (tak, by czytelników nie odstraszyć, ale podsunąć im trochę ciekawych informacji) – bardziej liczyć się będzie jednak osobista historia, walka z rakiem i z odkrywanymi słabościami. W obliczu cierpienia nawet wsparcie ze strony bliskich na niewiele się zdaje.

Dzieci mogą się pośmiać przy kolejnym, wakacyjnym, tomie przygód Jędrka. „Hej, Jędrek! Znowu pod górkę?” (Nasza Księgarnia) to powieść komiksowa, w której Tomasz Lew Leśniak i Rafał Skarżycki proponują bohaterom wyjazd na obóz karate. I nie ma większego znaczenia, że Witek stroni od ludzi a Gruby nigdy nie trenował: sensei i tak pierwszego dnia na wsi łamie nogę, a dzieciaki pozostają pod opieką pewnego pozbawionego sentymentów i talentów pedagogicznych gospodarza. A jeśli do tego okaże się, że neandertalczycy (chłopcy z wyższych roczników, uwielbiający znęcać się nad młodszymi) są wszędzie – szykuje się prawdziwy pojedynek. Humor, klasyczna fabuła i modna forma, a w jej ramach i świetne ilustracje – to coś, co autorzy mają do zaproponowania od zawsze w serii, nic dziwnego, że na przygody Jędrka mali odbiorcy czekają zawsze z niecierpliwością.

Izabela Mikrut