Jest taka książka, która przyda się kociarzom i odbiorcom ciekawym wspólnej historii ludzi i zwierząt. „Zrozumieć kota. Na tropie miauczącej zagadki” (Czarna Owca) powraca na rynek po kilku latach od pierwszego wydania. John Bradshaw rezygnuje tutaj z opowiadania anegdot i analizowania zachowań poszczególnych osobników, chociaż, oczywiście, dzieli się we wstępie z czytelnikami informacją o „swoich” kotach. W całej książce interesuje go natomiast fenomen kotów i ich pojawianie się w ludzkiej codzienności – oraz w przestrzeni człowieka. Sięga do badań archeologów, żeby odczytywać znaczenia, jakie miały te zwierzęta w dawnych kulturach, przedstawia wyniki badań biologów, by odbiorcy mogli zrozumieć, jak koty postrzegają świat. Prezentuje ciekawostki związane z kotami, kwestie „wychowania” – możliwości wpływania na zwierzę – czy odszyfrowywanie charakterystycznych zachowań. Ucieka przy tym – co było sensacją już podczas premiery tomu – od stylistyki pop i upraszczania tematu. Fascynuje go zagadnienie wspólnej historii kotów i ludzi i stara się jak najpełniej ją przedstawiać. Zaintryguje przy tym nie tylko czytelników, którzy nie przejdą obojętnie obok żadnego kota – może przekonać do siebie znacznie szerszą publiczność dzięki naukowemu podejściu i umiejętności wyłuskiwania co bardziej atrakcyjnych spostrzeżeń.

W pewnym momencie rynek literatury obyczajowej pojął, że zamiast snuć niedopowiedzenia, aluzje i życiowe przykłady, lepiej czytelniczki uczyć wychodzenia z toksycznych relacji wprost. Karolina Głogowska, autorka, którą publiczność literacka zna już z kilku „duetowych” powieści, teraz pisze własną książkę, „Mój ukochany wróg” (W.A.B.). To proste (i przekonujące, mimo że odbierające część satysfakcji ze śledzenia fabuły) zobrazowanie działań psychopaty. Jest tu jeden mężczyzna, Jonasz. Jonasz oszukuje żonę, bierze sobie kochankę – młodą i naiwną – z pracy, poza nią ma jeszcze co najmniej dwie kobiety, z którymi buduje wspólne życie i które zwodzi. Żadna z bohaterek nie chce wierzyć w złe intencje, karmią się kłamstwami. Jak to w pouczających obyczajówkach bywa, i tu oczy kobietom otwierają się w momencie, w którym w życiu na ratunek byłoby za późno: Karolina Głogowska umożliwia paniom przerwanie nierokującego związku – i nakreśla psychikę wiarołomnego mężczyzny. Kieruje się z tym przesłaniem do odbiorczyń, chodzi jej przede wszystkim o umiejętność wypracowania mechanizmów obronnych. Literatura schodzi wówczas na dalszy plan, mimo że autorka dba o rozrywkowość powieści.

W „Tańcu na gruzach” (Prószyński i S-ka) Wiktor Krajewski rozmawia z przeszło dziewięćdziesięcioletnią tancerką baletową, Niną Novak, artystką, która największą karierę zrobiła poza granicami Polski, a tu jest wciąż niekojarzona i niedoceniana. Sam autor mniej zna się na balecie (i nawet nie zamierza się poznawać) niż na historii, więc największy nacisk we wspomnieniach kładzie na opowieści wojenne. Tym samym nie przedstawi odbiorcom analiz tańca ani ciekawostek związanych ze sceną – chociaż tego można by się spodziewać po uznanej rozmówczyni – za to zajmie się roztrząsaniem grozy wojny. Zamiast indywidualnej historii uzyska kolejne potwierdzenie tego, co i tak już na rynku świetnie od dawna poznane – owszem, kolejne świadectwa zawsze się przydadzą, jednak w tym wypadku można było spróbować choćby zgłębić temat.

Gudule wie, że „Zwariowane opowieści” (Media Rodzina) przyciągną dzieci – zwłaszcza te, które czytania nie lubią. Tu królewny, królowie, rycerze i inni bohaterowie zachowują się niezgodnie z baśniowymi konwencjami. Pojawiają się absurdalne wyzwania, satyryczne scenki i dowcipy, które najmłodsi uwielbiają. Bardzo krótkie historyjki, zilustrowane jeszcze komiksowo i prześmiewczo, kuszą oryginalnością.

Izabela Mikrut