Jest taka książka, która ucieszy nie tylko pragnących dowiedzieć się czegoś o statystyce. Janina Bąk od dawna próbowała wykorzystać pozycję influencerki, żeby przekonywać odbiorców, dlaczego (między innymi) bzdurą jest twierdzenie o statystycznej liczbie nóg człowieka i psa idących razem na spacer – teraz jednak popularyzować naukę może w tradycyjnej formie, co oznacza poszerzenie kręgu odbiorców poza #DrużynęJanina i fanów internetowych. „Statystycznie rzecz biorąc” (W.A.B.) to książka nietypowa i z szansą na międzynarodową karierę. Autorka bardzo udatnie łączy tutaj informacje z podstaw statystyki – jest w stanie przygotować tematy w formie, która zaintryguje nawet najbardziej opornych na wiedzę, zadaje oryginalne pytania i odwołuje się do naukowych eksperymentów, które przede wszystkim budzą uśmiech – z satyrycznymi popisami. Każdy rozdział jest tu okazją do żartów, inteligentny komizm sprawia, że książkę chce się czytać – a dowcipy pełnią też funkcję mnemotechniczną. Do tego Janina Bąk sięga po anegdoty i doświadczenia z własnego życia (z zajęć ze studentami, jakie prowadziła w Irlandii oraz z codzienności z sarkastycznym mężem – Wojtkiem), czym bardzo ubarwia wywody. Proponuje czytelnikom książkę, z której można się czegoś o statystyce dowiedzieć – ale która też dostarcza rozrywki na wysokim poziomie. To ewenement na rynku wydawniczym, nie tylko z racji obrazowych porównań, jakimi autorka posługuje się bez przerwy – ale przez niezwykłe połączenie treści i formy.

Marta Matyszczak – to jedna z tych autorek powieści kryminalnych, które cenią sobie humor i potrafią budować intrygi na płaszczyźnie sensacyjnej oraz obyczajowej jednocześnie. Co prawda tej autorce część książek pisze powieściowy Gucio, ale nie ma co narzekać: „Wypocznij i zgiń” (Dolnośląskie), siódma część cyklu Kryminał pod psem, to dalsze perypetie detektywa Szymona Solańskiego i dziennikarki Róży Kwiatkowskiej. Tym razem para wybiera się do Szczawnicy, nie po to, by popijać wodę o specyficznym smaku, ale – żeby rozwiązać zagadkę śmierci pod wyciągiem. W tle afery, która miejscowych biznesmenów irytuje pobrzmiewają echa sprawy z czasów międzywojnia: tutaj autorka przenosi się do czasów świetności kurortu i ilustruje zbrodnię retro. Jak zwykle u Marty Matyszczak jest dowcipnie, nieprzezroczysty styl narracji uruchamia komizm poza sytuacyjnym – kto lubi kryminały z przymrużeniem oka, ten od tej autorki się nie odrywa i śledzi każdą historię, która powstaje w cyklu Kryminał pod psem.

Miłośników klasyki z pewnością ucieszy fakt, że ukazuje się kolejny wybór opowiadań Marka Hłaski – „reprezentatywny”, co oznacza w tym wypadku, że przekrojowy – „Szukając gwiazd i inne opowiadania” (Iskry) to publikacja gromadząca teksty mniej znane i mniej kojarzone przez szeroką publiczność, za to świetnie pokazujące specyfikę tej prozy i przemiany, jakie przechodził autor, uwidaczniające się w warstwie stylistycznej. Są tu historie, które pokazują Hłaskę-romantyka, ale i te, w których do głosu dochodzi zbrutalizowany język robotników. Lektura tego tomu to powrót do legendy po latach: ciekawostka dla młodszych pokoleń i możliwość przetestowania swojej wiedzy na temat pisarstwa Marka Hłaski.

W biblioteczkach dziecięcych zagościć może na dłużej cykl picture booków Poka i Mina (Dwie Siostry). To historie owadopodobnych bohaterów, z których Poka to dorosły doświadczony opiekun, a Mina – rozbrykane i energiczne dziecko. Siłą drobnych opowiastek Kitty Crowther jest nastawienie na rozwój dziecka, udowadnianie odbiorcom, że mogą spełniać swoje marzenia i dokonywać wielkich rzeczy – w żadnej sytuacji nie powinni się poddawać. Mina mimo przeciwności losu zawsze znajduje jakieś wyjście i z każdego doświadczenia wychodzi silniejsza. Małe tomiki mają dość rozwiniętą oś fabularną, a poza tym – bardzo udaną stronę graficzną (autorka rysuje tradycyjnie, kredkami i w obrazkach dopowiada to, czego nie da się znaleźć w opisach). To seria, która zaintryguje kilkulatki.

Izabela Mikrut