Jest taka książka, która ożywia wspomnienia związane z pierwszymi sportowymi przygodami. Grzegorz Kopaczewski w „1989” (Silesia progress) powołuje do istnienia bohatera, którego dzieciństwo przypadło na przełom lat 70. i 80. XX wieku – i który przechodził kolejne wtajemniczenia związane z piłką nożną, od zwykłych rozgrywek na podwórku przez zajęcia w szkole sportowej (niestety, w klasie niezwiązanej z futbolem, co stało się przyczyną frustracji), po kibicowanie na prawdziwych boiskach. U Kopaczewskiego nie ma komentowania spotkań piłkarskich, są za to wspomnienia związane z wciąż podsycaną miłością do piłki, relacje z rówieśnikami oraz próby znalezienia wspólnego języka z ojcem-kibicem. Są spostrzeżenia z trybun stadionów, ale i szanse na przedstawienie zachowań przez futbol wymuszanych. Autor wraca myślami do najbardziej sielskich lat, rejestruje scenki, które inni ówcześni mali kibice na pewno pamiętają w podobnej formie. Do tego potrafi zamieniać się w gawędziarza – opowiada o swoich przygodach i o kontaktach z innymi miłośnikami sportu z humorem. Nawet jeśli przeważać będą w tej lekturze względy sentymentalne – docenić można jakość narracji, przesyconej ironią i żartami.

Nie zawsze jednak dzieciństwo jawi się jako czas beztroski i spełniania marzeń. Jacek Hołub w tomie „Niegrzeczne” (Czarne) zbiera opowieści matek (z rzadka również innych osób z bliskiego otoczenia bohaterów) o tym, jak to jest wychowywać pociechy cierpiące na zespół Aspergera, ADHD czy autyzm. Kobiety, które spotykają się najczęściej z ostracyzmem społecznym i dobrymi radami udzielanymi przez lepiej wiedzących przechodniów walczą o odzyskanie choćby odrobiny normalności i zapewnienie swoim dzieciom szans na rozwój. Od maluchów (chociaż problem nie znika i u nastolatków) słyszą za to stek wyzwisk i gróźb, bywają bite i lżone przez tych, których kochają najbardziej – i nie mogą uzyskać pomocy. Hołub sięga po jeden temat w wielu tekstowych odsłonach: tu każdy scenariusz wygląda podobnie, a jednak warto zastanowić się nad powszechnością opinii o skutkach bezstresowego wychowania w kontekście coraz częściej występujących chorób. Pozwala prześledzić losy kolejnych rodzin i przypomina, że każdemu zależy na szczęściu – nawet jeśli droga do niego będzie wiodła przez manowce. Ta książka ponadto pozwala zaspokoić zwykłą plotkarską ciekawość: pokazuje, co dzieje się w czterech ścianach rodzin dotkniętych „dziwną” diagnozą.

Emmanuel Carrère w latach 90. stworzył historię, która miała pomóc w zrozumieniu działań psychopaty. Przeanalizował – z punktu widzenia mordercy oraz jego najlepszego przyjaciela (do czasu zbrodni) sytuację, podczas której Jean-Claude Romand pozbawił życia swoje dzieci, żonę oraz swoich rodziców (usiłował też zgładzić kochankę). Autor przeniósł do literatury pięknej reportaż dotyczący granic zaufania do bliskich, ale też pytanie o konsekwencje psychiczne czynu, który jednoznacznie wyklucza ze społeczeństwa. Chce zrozumieć oprawcę, ale nie jest w stanie do końca zachowywać się szczerze wobec niego, nie może też wycofać się z powziętego zamiaru. „Przeciwnik” (Literackie) to arcytrudna próba poznania szczegółów sytuacji, która w niejednym kryminale wydawałaby się zbyt brutalna. Ale opis morderstwa i bezpośrednich konsekwencji wydarzeń w domu Romanda to tylko jeden z aspektów opowieści, autor szykuje znacznie więcej niż czytelnicy mogliby się spodziewać, chociaż objętościowo „Przeciwnik” wcale nie jest książką imponującą.

Wyobraźnię dzieci rozwija i rozbudza Paweł Mildner, który w picture booku „Lody we wszystkich smakach” (Dwie Siostry) przypomina, jak dobrze jest mieć marzenia. Oskar i Ola, bohaterowie książeczki, różnią się wszystkim – oczywiście pragną też innych rzeczy. Ale każda z nich może otworzyć umysł dziecka-odbiorcy i pozwolić mu przenieść się do krainy fantazji – a przynajmniej zastanowić się nad własnymi potrzebami. Mildner stosuje prosty zabieg, wyliczenia jako podpisy pod obrazkami – dzięki temu każda strona zamieni się we własną historię, każda pozwoli czytelnikom skupić się na swojej codzienności i na osiągalnych oraz kompletnie nieosiągalnych – bo z dziedziny absurdu – marzeniach.

Izabela Mikrut