Jest taka książka, która zatrzymuje w sobie zwyczajność i całą małomiasteczkowość, jaką można sobie wyobrazić. Kontynuacja nagradzanej i ekranizowanej powieści „Olive Kitteridge”, czyli „Olive powraca” (Wielka Litera) Elizabeth Strout to popis literacki i efekt umiejętnie przeprowadzanych obserwacji obyczajowych. Bohaterka, która u części społeczeństwa budzi niechęć, a dla części jest wyniosła i niedostępna, szuka własnego szczęścia. Po raz drugi wychodzi za mąż i może przekonać się, na czym polega dobry związek. Przeżywa chorobę i śmierć ukochanego. W ogóle motywu śmierci jest w tomie bardzo dużo – ale Elizabeth Strout czytelników przyciąga przede wszystkim jakością obrazków rodzajowych. Stawia tu na długie i naturalnie brzmiące dialogi, opowiada o tym, co dla odbiorców może być nieważne, a dla bohaterów jest całym mikrokosmosem spraw. Jest ta powieść poskładana z maleńkich tematów, wycinków z biografii różnych postaci z orbity Olive Kitteridge – ale można dzięki niej zrozumieć fenomen pierwszego tomu.

W dobie powszechnego dostępu do mediów elektronicznych i gadżetów ułatwiających dostęp do Sieci ważne jest, by umieć zachować umiar. Anders Hansen w książce „Wyloguj swój mózg” (Znak) przestrzega przed uzależnieniem od internetu i obsesją na punkcie sprawdzania co chwilę telefonu. Opowiada o badaniach, które jasno pokazują, że ciągłe kontrolowanie maili, smsów i wiadomości na portalach społecznościowych zaburza koncentrację i utrudnia przyswajanie wiadomości. Przypomina o dawnych rozrywkach młodzieży – i o sposobach budowania życia towarzyskiego – zachowaniach, które pod wpływem wszechobecności Sieci zanikają. Nie chce przy tym przytłaczać hermetycznym językiem czy nadmiarem danych liczbowych – woli opowieści, które przemówią do wyobraźni czytelników „Wyloguj swój mózg” to książka dość krótka, za to analizująca często bagatelizowane tematy. Hansen stara się zrozumieć wpływ mediów elektronicznych na szerzącą się depresję oraz zmusić do refleksji nad przemianami w codziennej egzystencji. Wie doskonale, że nie pojawią się – przynajmniej na razie – zmiany ewolucyjne widoczne dla odbiorców, jednak zbiera w jednym miejscu uwagi i podpowiedzi dotyczące poprawy stanu zdrowia; przypomina o szkodliwości ekranów jeśli chodzi o zaburzenia snu i każe się zastanowić nad nałogiem XXI wieku.

Coraz więcej na rynku wydawniczym książek o tematyce medycznej: wkracza ona też śmiało do powieści obyczajowych. „Anioły z Lovely Lane” (Prószyński i S-ka) to pierwsza część planowanego cyklu Nadine Dorries. Cztery kobiety, które marzą o pracy pielęgniarki (z różnych powodów) trafiają na kurs. Tu muszą mierzyć się nie tylko z własnymi problemami – każda przyjechała z innym bagażem doświadczeń i dla każdej ciężki zawód jest okazją do rozliczenia się z przeszłością – ale i z nowymi wyzwaniami. Pielęgniarki to bardzo łatwy łup dla chcących się zabawić panów, a pacjenci sami potrzebują pomocy i wyrozumiałości. Przełożone wymyślają absurdalne zasady zachowania, uniemożliwiają wręcz poczucie się pewniej w nowym miejscu. Autorka przenosi akcję do lat 50. XX wieku, może dzięki temu wyostrzać również motyw nierówności społecznych. Zyskuje perspektywę, która pozwala na poruszanie istotnych kwestii nie tylko w ramach praw kobiet.

W ramach komiksów dla najmłodszych Berenika Kołomycka w swojej serii o Malutkim Lisku i Wielkim Dziku przeszła od refleksyjności i filozoficznych tonów do akcji – i to całkiem dynamicznej. W książce „Huk” (Egmont) bohaterowie muszą stawić czoła sroce rozrzucającej swoje skarby gdzie popadnie i wywołującej przez niefrasobliwość pożar polany. Zwierzęta szukają pomocy u stada bobrów mieszkających na wzniesieniu – nie mogą bezczynnie przyglądać się, jak ich ukochane miejsce ulega unicestwieniu. Przy okazji przechodzą lekcję zasad życia społecznego. Kołomycka i tym razem stawia na duże i malarskie kadry, ale często musi przechodzić do drobnych obrazków z sylwetkami bohaterów – rozbudowuje partie dialogowe i samą fabułę.

Izabela Mikrut