Jest taka książka, na którą fani Kabaretu Starszych Panów czekali długo – ale w końcu się doczekali. Dariusz Michalski po opowieściach o Kalinie Jędrusik czy o Jerzym Wasowskim wziął się (wreszcie) za portret biograficzny Jeremiego Przybory. „Starszy Pan B. Opowieść o Jeremim Przyborze” (Iskry) to tom obszerny, w którym poza wiadomościami znanymi z memuarowych wspomnień lirycysty pojawiają się oceny z zewnątrz, ciekawostki obyczajowe oraz te związane z pracą. Jeremi Przybora nie funkcjonuje tu jako bohater licznych romansów, dużo bardziej interesujące okazują się jego artystyczne drogi – i temu Dariusz Michalski poświęca sporo miejsca, przywołując znane i mniej znane piosenki czy rejestrując zawartość kabaretowych programów. Osobne rozdziały poświęcone są Marcie i Kotu – dzieciom Jeremiego Przybory, osobne – żonom czy wyjątkowym partnerkom, ale to działalność okołokabaretowa autora intryguje najbardziej. Prowadzi Michalski narrację pewnie, chociaż zdarzają mu się odsyłacze do różnych rozdziałów kilka razy w obrębie jednego zdania – jest to zabieg ironiczny, ale momentami trochę męczący. Cała książka spodoba się fanom KSP – choćby dlatego, że to najlepsza jak do tej pory publikacja tematyczna.

Karolina Kuszyk w tomie „Poniemieckie” (Czarne) zbiera historie przedmiotów i domów, które po przesiedleniach zmieniały właścicieli i… ciężar emocjonalny. Przemieszcza się wzdłuż zachodniej granicy, obserwuje Dolny Śląsk i rozmawia z „nowymi” właścicielami tego, co poniemieckie – sprawdza, jak przeszłość rzutuje na codzienne życie i jak ludzie radzili sobie ze świadomością, że weszli w posiadanie rzeczy należących kiedyś do „wroga”. Autorka proponuje zaangażowany reportaż, pyta o to, jak ocala się pamiątki przeszłości, ale też o to – jak pozwala się im niszczeć. Szuka momentu zmiany mentalności albo podsuwa, w jaki sposób można zawalczyć o dziedzictwo. To, co poniemieckie, staje się tu celem obserwacji dogłębnych i dobrze umotywowanych. Przy okazji portretowania przedmiotów Karolina Kuszyk tworzy wizerunki ludzi.

Jeśli ktoś twierdzi, że modą nie można zajmować się na poważnie – chociaż to również źródło nieustającej zabawy – powinien sięgnąć po „Modowe rewolucje” (Znak) Karoliny Żebrowskiej. Ta książka to album, w którym autorka przeprowadza czytelników przez historie rozmaitych dodatków lub elementów garderoby: przedstawi między innymi powstawanie kieszeni (na przestrzeni wieków), opowie o dżinsie, druku na bawełnie, o obcasach i koturnach, o swetrach czy torebkach. Żebrowska nie znudzi nikogo: potrafi prowadzić relację z pomysłem, a sama doskonale się bawi przy przebierankach i stylizacjach. Może zainspirować, a do tego dołącza do grona autorów, którzy ze sfery internetowej przebijają się do tradycyjnych księgarskich półek.

Po raz kolejny sprawdza się wizja nastolatków śmiertelnie chorych, młodych ludzi, którzy mimo przeciwności losu postanawiają zawalczyć o krótką chwilę szczęścia. Łzawy schemat tym razem przerobiony jest na film, „Trzy kroki od siebie” (Media Rodzina) to powieść dla nastolatków. Nie liczy się tu wizja miłości (wiadomo, że Stella i Will, oboje cierpiący na mukowiscydozę, choć przedstawiający skrajnie różne podejścia do leczenia, będą się mieli ku sobie), a sposób pokonywania trudności. Bohaterowie nie mogą zbliżyć się do siebie na mniej niż trzy kroki, a co za tym idzie – ciężko im będzie budować bliskość i czułość. Autorzy muszą rozwiązać poważny dylemat – a do tego mają szansę na szerzenie wiedzy o chorobie. Z pewnością trafią do grupy docelowej – bo też i książka obliczona jest na robienie wrażenia na młodych odbiorcach.

Izabela Mikrut