Jest taka książka, na którą z utęsknieniem czekali wszyscy fani pisarstwa Kazimierza Kutza – i jego spojrzenia ironisty. „Będzie skandal. Autoportret” (Znak), tom wyszarpywany od reżysera przez Jerzego Illga ukazuje się na rynku przed świętami i może być znakomitym prezentem dla wszystkich tych, którzy cenią sobie lektury bezkompromisowe i pełne barwnych anegdot. Kutz relacjonuje w tej publikacji perypetie związane z tworzeniem filmów, opowiada o pracy z aktorami, ale też – mnóstwo miejsca poświęca sprawom damsko-męskim. Zwierza się z kolejnych podbojów sercowych i charakteryzuje aktorów albo kolegów po fachu. Nie proponuje autobiografii, za to przynosi niezwykle kolorowy i oryginalny dopisek do niej. Układa opowieść z luźnych wspomnień, prowadzonych gawędziarskim i potoczystym językiem. Skupia się na kolejnych obrazach filmowych, na miejscu Śląska w swojej twórczości. Przedstawia wyzwania łączące się z politycznymi decyzjami (tu rzecz dotyczy zwłaszcza peerelowskiej rzeczywistości). Nie przebiera w słowach i ma wyczucie puenty, więc wiele razy rozśmieszy odbiorców do łez. Przez cały tom Kutz wydaje się wesołkiem, tym, który drwi z problemów i nic nie robi sobie z prawdziwych trudności. Unika tonów martyrologicznych, przyznaje się do zmian wprowadzanych pod naciskiem władzy. Ma do zaproponowania czytelnikom mnóstwo ciekawych opowieści – drobnych przypisów do filmów i nie tylko. Utrwala sytuacje, których był świadkiem, jest znakomitym portrecistą i wyjątkowym gawędziarzem. „Będzie skandal” to dowcip, smaczki obyczajowe i wyzwania – w dobrych proporcjach, czyta się tę publikację z przyjemnością.

W czasie przedświątecznym sprawdzi się też bożonarodzeniowa historia obyczajowa. Agnieszka Krawczyk w „Najmilszym prezencie” (Filia) przypomina czytelniczkom (bo to literatura kobieca) o wyczuleniu na innych. Pani Flora, emerytowana bibliotekarka, przygotowuje dla mieszkańców ulicy Wierzbowej – swoich sąsiadów – ręcznie wykonane kartki z życzeniami, a właściwie listy pożegnalne. Dochodzi bowiem do wniosku, że powinna przeprowadzić się do domu spokojnej starości, żeby nie być ciężarem dla innych. Sąsiedzi jednak nie pozwolą jej łatwo odejść: dzięki nietypowym i trafiającym w sedno prezentom od Flory uświadamiają sobie, co w życiu jest najważniejsze. I chociaż każdy ma swoje problemy, mogą zrobić coś dla innych – zwłaszcza w okresie przedświątecznym. Agnieszka Krawczyk rozpoczyna w ten sposób nową serię obyczajówek krzepiących – i wpisuje się w nurt atrakcyjny dla pań jako antidotum na codzienne zabieganie.

Po sukcesie wydawniczym „Polski Ludowej” Andrzej Werblan przygotowuje dla czytelników jeszcze jeden tom – monumentalny i wspomnieniowy. „Polska Ludowa. Postscriptum” (Iskry) to wielki wywiad-rzeka, pełen nawiązań do polityki drugiej połowy XX wieku i jednocześnie – portretów osobistości. Werblan wie, jak zaintrygować czytelników, a Robert Walenciak, który przeprowadza z nim rozmowę, usuwa się w cień i jedynie dyskretnie moderuje relację.

Przekładanie „Kubusia Puchatka”, czyli książki, którą znają wszyscy, na języki regionalne czy dialekty to idealny sposób na budowanie międzykulturowego porozumienia. W serii przychodzi kolej na „Niedźwiodka Pucha” (Media Rodzina), czyli Puchatka po śląsku. Tłumaczenie oczywiście siłą rzeczy robi mniejsze wrażenie niż przekład Ireny Tuwim, ginie w nim trochę smaczków (a już w piosenkach Grzegorz Kulik przepada), ale i tak można książkę (razem z audiobookiem) wykorzystać do lekcji śląskiego.

Izabela Mikrut