Kolejne tomy „Fistaszków zebranych” oznaczają święto dla fanów humoru Charlesa M. Schulza dwa razy do roku. Nie ma przy tym dla treści większego znaczenia data – każda książka zbiera paski komiksowe z gazet codziennych i weekendowych z dwóch lat – jednak daje się zauważyć pewne drobne zmiany. W Fistaszkach z 1991 i 1992 roku (Nasza Księgarnia) pojawiają się po raz pierwszy weekendowe jedno- i dwukadrowe narracje, wprowadzanie narratorskich komentarzy i modyfikowanie pewnych tematów. Snoopy zdradza coraz większą skłonność do ciasteczek, Rerun zyskuje głos – i bywa w tym bardzo ironiczny. Sally walczy o swojego „misiaczka”, a Patty – ze złymi ocenami w szkole. Dość często akcja przenosi się do pustynnej samotni, gdzie brat Snoopy’ego układa sobie codzienność z kaktusami. Tym razem jest nieco bardziej refleksyjnie, chociaż żartów też nie zabraknie. Bohaterowie znów uczą jednak łagodnego podejścia do codziennych wyzwań. Fistaszki to lektura dla odbiorców z różnych pokoleń – sprawdza się, kiedy trzeba wytchnienia, rozrywki pełnej zadumy i odpoczynku od wszechobecnego popu. Tu poza spotkaniem z doskonale znanymi bohaterami (i równie znanymi ich problemami) jest jeszcze możliwość zachwytów estetycznych – nad kreską Schulza, sposobem prezentowania emocji i samych wydarzeń.

Dla czytelników, którzy chcieliby poznać kulisy pracy laureatów Nagrody Nobla, Unni Eikeseth przygotowuje reportażową opowieść o May-Britt i Edvardzie Moserach, uczonych, którzy skupili się w swoich działaniach na odkryciu tajników orientacji przestrzennej – czyli nad GPS-em mózgu. „GPS mózgu. Droga Moserów do Nagrody Nobla” (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego) to kolejna propozycja w serii #nauka – przedstawiająca szczegóły doświadczeń przeprowadzanych na laboratoryjnych szczurach, ale też – umiejętność zadawania odpowiednich pytań. Moserowie wiedzą, co chcą w życiu osiągnąć i potrafią pokonywać rozmaite przeszkody na drodze do celu. Imponują odbiorcom determinacją, a ponadto kreatywnością przy rozwiązywaniu problemów. Unni Eikeseth raz zagląda do ich „pracowni”, raz – towarzyszy przy otrzymaniu wiadomości o nagrodzie. Nie zapomina i o dodatkach w postaci życia prywatnego: zwłaszcza May-Britt wypada tu interesująco jako matka, która noworodka zabiera do pracy. Unni Eikeseth znajduje sporo ciekawostek z codzienności badaczy – i tym przyciągnie do lektury odbiorców.

W książce „Najpierw Polska. Rzecz o Józefie Becku” (Iskry) Jerzy Chociłowski bierze pod lupę stereotypy i fałszywe przekonania na temat jednego z polityków – tyle że nie buduje pełnej biografii, a proponuje odbiorcom życiorys przefiltrowany przez historię. Wykorzystuje konkretne fakty historyczne i dane, żeby przeprowadzić czytelników przez doświadczenia życiowe bohatera książki – a tym samym rozwiać wątpliwości na jego temat. Od początku przypomina, że będzie się zajmował weryfikowaniem nieprawdy. Śledzi wydarzenia z przeszłości, tworząc z nich kanwę do prezentowania detali z codzienności Becka. Kiedy tylko może, tłumaczy źródła zafałszowanych opinii, ale nie stawia politykowi pomnika – zdarza mu się też sięgać po informacje uzyskane na przykład od żony – i wtedy może rzucić inne światło na prywatną stronę biografii.

Nie tylko dzieci rozśmieszy bajka „Tato, ta ci się udała” (Dwie Siostry) autorstwa Zdenka Sveraka. W ramach przypominania najlepszych książek ilustrowanych z całego świata wydawnictwo wprowadza na rynek tomik z oryginalnymi rysunkami Adolfa Borna (z podpisami po czesku!) i z cudownie nakreślaną domową atmosferą. Mama, zmęczona codziennymi obowiązkami (poza pracą zajmuje się domem), proponuje, by tata przejął obowiązek opowiadania dzieciom bajek na dobranoc. Wiadomo, że z dzieci, którym nikt nie opowiada bajek, nie wyrośnie nic dobrego – trzeba się zatem postarać. Tyle tylko, że ambitny ojciec kompletnie nie wie, jak zabrać się do zadania: podsłuchuje mamę, szuka inspiracji, toczy we własnych myślach pojedynki z wewnętrznym krytykiem – ale wreszcie musi stawić czoła dwójce dociekliwych maluchów. Ta lektura przynosi sporo śmiechu, jest to urokliwa książeczka, którą przedstawiać dzieciom warto nie tylko ze względu na mistrzowskie ilustracje, ale i na sam pomysł oraz komiczną narrację.

Izabela Mikrut