Jest taka książka, która pokazuje zupełnie na marginesie wymieranie gatunków. „Listy do Luizy” (Sic!) w wyborze i przekładzie Ryszarda Engelkinga to popis romansowej sztuki epistolograficznej. Gustave Flaubert zwraca się tu do ukochanej, żarliwie wyznając jej miłość (bądź, po sprzeczkach albo dąsach wybranki, błagając o zaufanie i przyjaźń). Relacjonuje własny stan ducha i uczucia, którymi próbuje zaimponować kobiecie, udowadnia wrażliwość i empatię. Z rzadka głos zyskuje Luiza Colet (bądź przyjaciele obojga): i w żaden sposób nie dorównuje autorowi tomu w jakości komentarzy. Gustave Flaubert sprawia wrażenie, jakby miłość potrzebna mu była jako inspiracja – zatapia się w słowach, a rytm fraz uwodzić będzie również dzisiejszego czytelnika. Takie przypomnienie klasyki to lektura wyjątkowa: „Listy do Luizy” są tomem obszernym i dość monotematycznym – a przecież nie znudzą się zbyt łatwo, to książka, która będzie pokazywać umiejętności czarowania słowem w zakresie flirtu i sercowych podbojów.

Nastrój diametralnie zmieni się z „Vademecum przetrwania” (Nasza Księgarnia). Piotr Czuryłło wychodzi tu naprzeciw modom lifestyle’owym i podczas gdy kolejne autorki zapraszają do pozbywania się z otoczenia niechcianych przedmiotów oraz do idei zero waste, prepper przypomina o niemal dziecięcej radości z gadżeciarstwa. Ta opowieść przygotowuje na wszelkie możliwe kataklizmy, tragedie i trudności – autor wychodzi z założenia, że ludzie zatracili już umiejętności przetrwania i gdyby wyłączyć im prąd (oraz odebrać internet) – nie poradziliby sobie w środowisku. Sam buduje szałasy, przygotowuje rodzinę (między innymi nocnymi pobudkami) na katastrofę. Podaje przepisy na to, jak zdobywać jedzenie i wodę, ale też jak wyposażyć plecak, który należy mieć zawsze pod ręką. Jako sposób na życie prepping wydaje się dość ekstremalny – ale żeby urozmaicić codzienność, może się przydać.

Warto poczekać” (Silver) Liliany Fabisińskiej i Marii Fabisińskiej to premierowa pozycja wydawnictwa dla seniorów – i prosta obyczajówka z wieloma zwrotami akcji. Bohaterka boryka się tutaj z utratą pracy w późnym wieku, z problemami rodzinnymi (udar nie zniechęcił jej męża do realizowania się zawodowo, z kolei syn traci kontakt ze swoją żoną i dzieckiem, bo wdał się w romans) – liczy się dobry pomysł na pogodzenie się z losem. Ten obie panie Fabisińskie znajdują w przyjaźni i zaufaniu. Bliskość to rozwiązanie różnych problemów. „Warto poczekać”, chociaż na początku dość stereotypowa, nie jest powieścią tendencyjną czy sentymentalną do przesady, zresztą w literaturze dla pań pierwsza z autorek już jakiś czas temu zaistniała – więc nie będzie mieć teraz problemu z przekonaniem do siebie publiczności literackiej.

Z kolei Long Litt Woon mierzy się z problemem straty. Żałobę po śmierci męża pokonuje dopiero dzięki nowym zainteresowaniom – udaje jej się zaliczyć kurs grzybobrania i stopniowo wciąga się w to zajęcie. Odkrywa, ile jej daje w relacjach z innymi i opowiada o kolejnych pozytywnych aspektach zbierania grzybów. Ponieważ przy okazji książki o nowym hobby postanawia też nadmienić czytelnikom o własnym mężu, decyduje się na podwojenie narracji – jedną część zajmują opowieści z grzybobrania w kolejnych odsłonach, drugą – poznawanie małżonka dzięki wspomnieniom. „Powrót do życia” (Wydawnictwo Literackie) to książka nietypowa przez połączenie autobiografii i pomysłu na codzienność.

Wreszcie dziecięca „Powiedz to w mig” (Dwie Siostry), którą Rasa Jančiauskaitė zaistniała w konkursie Jasnowidze – książka obrazkowa dla wszystkich zainteresowanych światem głuchych i językiem migowym. Autorka sięgnęła po wypowiedzi osób z Litewskiego Stowarzyszenia Głuchych i udowadnia odbiorcom, że niepełnosprawność nie wyklucza niesłyszących ze społeczeństwa, a nawet dostarcza im kilku ”supermocy”, jakich nie mają słyszący. Pokazuje maluchom, jak miga się niektóre znaki, opowiada o języku migowym – i oswaja z tematem.

Izabela Mikrut