Jest taka książka, która przeniesie czytelników w czasy dwudziestolecia międzywojennego i zachęci do prześledzenia oferty teatrzyków rewiowych. Ryszard Wolański, który badał już biografie między innymi Aleksandra Żabczyńskiego czy Eugeniusza Bodo, teraz ponownie sięga do międzywojnia, żeby przyjrzeć się losom największego grafomana polskich scen. „Tango milonga” (Rebis) to jednak nie kolejny życiorys, a opowieść poświęcona lekkiej muzie. O kabaretach tego okresu pisał między innymi Ryszard Marek Groński, jednak za każdym razem, kiedy temat satyry w opracowaniach powracał, rewie zajmowały miejsce marginalne, jako pośledni rodzaj rozrywki. Wolański wypełnia tę lukę, opowiadając o rozmaitych scenach – ich repertuarach, artystach, zasadach funkcjonowania czy sposobach przyciągania publiczności. Koncentruje się na teatrzykach rewiowych, a na dalszy plan spycha to, co wielokrotnie już przedstawiane: i Skamandrytów, i kawiarnie literackie, i kabarety. Osią opowieści staje się twórczość Andrzeja Własta, ale autor tomu rezygnuje z przytaczania informacji o nim samym – liczy się rewia jako sposób spędzania wolnego czasu. Rzetelna narracja przetykana jest fragmentami piosenek, więc jeśli ktoś lubi klimaty retro, może być naprawdę usatysfakcjonowany. Dodatkowo Wolański świetnie wstrzela się w nieopracowany dotąd temat.

Po raz kolejny czytelnicy mają szansę przekonać się, jak działa mózg i skąd bierze się kreatywność. „Elastyczny mózg” (Prószyński i S-ka) to pozycja odnosząca się do badań nad twórczością i ludzką pomysłowością. Leonard Mlodinow prowadzi narrację tak, by trafić do szerokiego grona odbiorców: nie stosuje hermetycznego stylu, za to chętnie odwołuje się do rozmaitych doświadczeń i eksperymentów. Od czasu do czasu przywołuje również szereg zadań, które pozwolą odbiorcom sprawdzić umiejętność nieszablonowego myślenia. Proponuje nie tylko ciekawostkę popularnonaukową – jeśli ktoś lubi pracować nad sobą i przymierza się do samorozwoju w zakresie działań kreatywnych, może z lektury wyciągnąć ważne wnioski i przekonać się, w jakim kierunku się udać. Całej reszcie czytelników pozostanie śledzenie zestawu atrakcyjnych i zgrabnie podanych informacji.

Michael Chabon również zabiera czytelników do dość odległej przeszłości, przerzuca w czasy drugiej wojny światowej, żeby przedstawić baśniową obyczajówkę. Siłą „Niesamowitych przygód Kavaliera i Claya” (W.A.B.) jest sama proza: w rytmie klasycznych amerykańskich arcydzieł literatury, ale też oryginalna fabuła – w punkcie wyjścia dwóch czechosłowackich chłopców pochodzenia żydowskiego udaje się do Ameryki i tam robi karierę, wymyślając i tworząc komiksy z superbohaterami na miarę czasów. Jednak żadne streszczenia nie oddadzą klimatu książki, prawie osiemset stron tekstu przynosi estetyczne zachwyty. Chabon oferuje odbiorcom lekturę mocno zakorzenioną w tradycji, dopracowaną w szczegółach, a do tego – bardzo gęstą w samej warstwie narracyjnej. To coś dla miłośników dobrej prozy.

Jeśli rynek literatury dziecięcej aż kipi od bohaterów rozbrykanych i psocących, należy zaufać serii, którą proponuje Annie Barrows. Pierwszy tom cyklu Nierozłączki, „Lilka i Pestka” (Egmont), pokazuje, jak dobrze autorka potrafi odczytywać psychikę najmłodszych. Dwie dziewczynki, charakteryzowane prawem kontrastu, nie mają zamiaru zadawać się ze sobą nawzajem, dopóki nie zmusi ich do tego sytuacja. Wtedy okazuje się, że ich wyobraźnie znakomicie się uzupełniają: Lilka i Pestka stają się duetem do zadań specjalnych, zwłaszcza jeśli trzeba uciec przed gniewem dorosłych albo dokuczyć starszej siostrze jednej z bohaterek. Barrows pisze prostym językiem, ale jest przekonująca, bez trudu zachęci dzieci do czytania.

Izabela Mikrut