W mediach trwa właśnie przepychanka pomiędzy Miastem Katowice, a projektantem kompleksu sportowego GKS-u. Dla niektórych to przepychanka śmieszna, dla innych żenująca, ale wszyscy musimy się zgodzić, że niestosowna!

Wydaje mi się, że temat jest wysoce drażliwy, a ponadto poważny, dlatego dziwię się, że obie strony starają się wyprostować go za pomocą innych. Pierwszy cios wyprowadzony został ze strony miasta i możemy gdybać, czy chodzi o asekurację, bezradność, czy zwykłą niekompetencję. Zaatakowany rękawicę podjął i postanowił działać za pomocą tych samych środków. Wydaje się, że wszyscy naoglądali się kanałów telewizyjnych przekazujących podobne utarczki na najwyższych szczeblach i pozazdrościli rozgłosu. Wielokrotnie słyszałem narzekania na dziennikarzy, a tymczasem wydaje się, że nie można się bez nas obejść! Choć w 21 wieku to nie do pomyślenia, by nikt, powtarzam NIKT!!!, nie wpadł na pomysł by chwycić słuchawkę telefonu i wykręcić odpowiedni numer. Co gorsza, przy takim tempie „rozmów” coraz trudniej będzie usiąść przy stole, porozmawiać i wszystko wyjaśnić. Wygląda to na sprawnie zaplanowaną akcję, która, nie tylko, zakończy się rozwiązaniem umowy, ale również procesem sądowym trwającym w nieskończoność.

Wielkim wstydem dla Katowic jest to, że stolica województwa nie posiada piłkarskiego obiektu z prawdziwego zdarzenia, ale jeszcze większy rumieniec powinien pojawić się na policzkach Tego, który takich spraw załatwić nie potrafi. Chyba, że, jak już wspomniałem, ktoś uczynił to (co raczej nieprawdopodobne) celowo, by budowę odłożyć.

Najbardziej, jak zwykle, cierpi szary obywatel, kibic, który z zazdrością patrzy choćby za Brynicę, gdzie koparki już sprawnie działają. Prezydent Katowic pierwszy mecz na nowym stadionie obiecał w 2021 roku. Jeśli chce obietnicę spełnić, czasu ma już niewiele. W projekcie znajduje się stadion, znajduje się hala, są boiska. Nikt nie pomyślał o lodowisku, a najbardziej prawdopodobne, paradoksalnie, wydaje się, że wszyscy zostaną na lodzie. Obawiam się, że nawet mimo świątecznego nastroju, sympatycy GieKSy żadnego poślizgu nie wybaczą. A o cudowne rozwiązanie kłopotu, pod choinką, też będzie trudno.

dziennikarz redakcji sportowej Radia Katowice