Każda podróż powinna mieć cel. Motywem przewodnim wycieczki może być na przykład mecz ukochanej drużyny sportowej.

W ostatnich latach coraz częściej pojawia się pojęcie „fanoturystyki”. Ma to związek z coraz popularniejszą formą turystyki sportowej, polegającej na podróżowaniu za swoją ulubioną drużyną. Główną dyscypliną, w której rozwinęła się taka forma spędzania czasu jest piłka nożna, ale to nie oznacza, że inne sporty muszą pozostawać w tyle. Dowodem tego są kibice NMC Górnika Zabrze, którzy w ostatni weekend mieli okazję odwiedzić Magdeburg.

Uczestnictwo ukochanej drużyny w europejskich pucharach to wymarzona sytuacja każdego fana, który lubi podróżować. Trzeba też liczyć na szczęśliwe losowanie – mieli je zabrzanie, którzy co prawda tuż po poznaniu rywala mogli pożegnać się z nadziejami na awans (trudny przeciwnik), ale dla kibica trafienie na SC Magdeburg było wręcz idealne – jedna z najbardziej utytułowanych drużyn w Niemczech, stosunkowo blisko, łatwy dojazd, jest co zwiedzać i pozytywnie nastawieni sympatycy szczypiorniaka.

Fot. NMC Górnik Zabrze

Na pierwszy mecz do Zabrza wybrała się spora grupa fanów SC Magdeburg, która szybko złapała dobry kontakt z miejscowymi kibicami. Niemcy zrobili sobie zdjęcia z zabrzanami, których zaprosili na rewanżowe spotkanie.

Fot. Mariusz Podgórski

Najwierniejsi i rządni podróży skorzystali z zaproszenia i po tygodniu zameldowali się w efektownej, mogącej pomieścić prawie osiem tysięcy ludzi hali. Ci, którzy chcieli pozwiedzać okolice wybrali się do Niemiec już dzień wcześniej. Reszta z samego rana ruszyła nad Łabę i po przybyciu do GETEC Areny została ciepło przyjęta nie tylko przez fanów, którzy powitali ich brawami, ale też przez sam klub.

Fot. NMC Górnik Zabrze

Nie obyło się też bez prezentów – fani z Magdeburga podarowali gadżety swojego klubu, a zabrzanie zrewanżowali się zdjęciami drużyny i wpinkami NMC Górnika.

Do pełni szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa, które jednak, trzeba przyznać, było mało realne – SC Magdeburg wygrał w dwumeczu 74:51. Śląski zespół radzi sobie w rozgrywkach ligowych całkiem dobrze, więc jest spora szansa na to, że kolejny rozdział w europejskiej przygodzie „Trójkolorowych” zostanie napisany już w przyszłym roku.

Nie oznacza to jednak, że do tego czasu trzeba siedzieć w domu. Są przecież mecze ligowe, a poza tym bez problemu można wybrać sobie inny cel – na przykład kibice NMC Górnika odwiedzili już Tymoteusza Piątka, byłego zawodnika zabrzan, który niedawno grał w Baniku Karvina. Pomysłów na tego typu formę podróżowania jest więc mnóstwo.

Adrian Waloszczyk