Bardzo udał się trzynasty sezon Chorzowskiego Teatru Ogrodowego, a piszę to nie jako Naczelny Ogrodnik, czyli sprawca całego tego zamieszania, ale jako widz, usatysfakcjonowany w pełni dawką teatralnych wrażeń. Wakacje z teatrem najwyższej próby, z komediami a nie prostymi farsami, z wielkimi nazwiskami i z historiami, które na długo zapadały w pamięć: to festiwal, na którym chce się bywać i warto planować sobie wakacyjne piątkowe wieczory tak, żeby móc sprawdzać ofertę ChTO. W lipcu i sierpniu, kiedy teatry instytucjonalne i repertuarowe „odpoczywają”, nie trzeba rezygnować z przeżyć artystycznych: co więcej, można przekonać się, co do zaoferowania mają zespoły z całego kraju, z ośrodków, do których inaczej by się nie trafiło. Swoją drogą przekonanie o odpoczynku w wakacje w wypadku teatrów bywa bardzo złudne: moment przerwy w graniu, oczekiwania na nowy sezon, to idealny czas na przeprowadzanie remontów. I z takimi wyzwaniami trzeba się borykać, układając wakacyjny repertuar. Kiedy zaczynałem ChTO, trzynaście lat temu, niewiele istniało letnich przeglądów teatralnych, znacznie łatwiej było też zebrać aktorów do wymarzonego spektaklu. Teraz konkuruje się nie tylko z sezonem urlopowym, ale też z licznymi festiwalami. Na szczęście ChTO konsekwentnie wypracowuje sobie swoją markę, coraz więcej jest zespołów i artystów, którzy chcą do nas przyjeżdżać i którzy specjalnie rezerwują sobie czas w wakacje, żeby zaprezentować się chorzowskiej publiczności. Nawiasem mówiąc, jeszcze nie są pozamykane wszystkie sprawy organizacyjne związane z trzynastym sezonem, a już prowadzę rozmowy dotyczące czternastki, tak, żeby czas „żniw”, czyli dla Was właściwego ChTO, był jak najbardziej obfity w plony.

Miło powspominać, co się udało, więc powspominajmy razem. Przede wszystkim udało się sześć scen (siódma w Teatrze Rozrywki jest już przygotowywana na sezon czternasty, chociaż miała dołączyć do nas już teraz). Sztygarka, w której rozpoczęliśmy, ze swoimi postindustrialnymi wnętrzami oraz wspaniałe Chorzowskie Centrum Kultury umożliwiające pokazywanie większych i bardziej rozbudowanych technicznie spektakli to nasze stałe miejsca na przedstawienia dla dorosłych. Dołączył do nich w tym roku Miejski Dom Kultury Batory, w którym znakomicie wypadła Grażyna Bułka z pokazywaną konsekwentnie w kolejnych dzielnicach Chorzowa „Hanką” i – sam finałowy spektakl „Wielki John Barrymore”. Już wiemy, że w MDK Batory będziemy się spotykać dalej. Trzy pozostałe sceny w tym roku stały się miejscem wydarzeń małego ChTO. Na zielonych terenach Skansenu odbyła się większość bajek dla najmłodszych widzów. Raz przenieśliśmy się do ogrodu Starochorzowskiego Domu Kultury (żeby Koziołek Matołek mógł swobodnie brykać bez obaw, że zderzy się z gośćmi dużej zamkniętej imprezy), a raz znaleźliśmy się na Nowym Rynku w Chorzowie: tutaj spacerowiczom oraz widzom dużym i małym divadlo PIKI zaproponowało opowieść o niegrzecznych dzieciach, tutaj zorganizowana została również Dziecinada.

Ktoś może zapytać, po co tyle miejsc, po co takie rozproszenie scen: podkreślam w takim wypadku zawsze, że zależy mi na tym, by Chorzowski Teatr Ogrodowy był chorzowski nie tylko z nazwy. Akcentując związek z miastem, utrwalamy jego silną pozycję na teatralnej mapie kraju, ponadto zapewniamy szerokiej grupie odbiorców możliwość dotarcia na spektakle – niektórzy nie mogliby sobie pozwolić na wyprawę na spektakl do innego miasta, teatr przychodzi zatem do nich – i to teatr najwyższej próby. Zależy mi na tym, żeby mieszkańcy Chorzowa – i widzowie z całego regionu – mogli poznawać kolejne sceny, bo jest dzięki temu szansa, że jeśli spodoba im się ta forma rozrywki, wrócą już w repertuarowym sezonie, zaczną się bardziej interesować życiem kulturalnym i ofertami z najbliższego otoczenia. Niech zarażanie teatrem trwa.

Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby nie współpraca wspaniałych ekip, zarówno zarządzających kolejnymi scenami, jak i zespołów technicznych i zwykłych pracowników, którzy dbają o to, by aktorzy w każdym miejscu czuli się świetnie. Dziękuję Wam za to!

Naczelny Ogrodnik

Sergiusz Brożek