Polskę znów opanowała siatkówkomania. I trudno się temu dziwić, bo przecież trwają Mistrzostwa Europy. Zresztą, może, powinienem zacząć, że opanowała nie tylko Polskę, bo kibice znad Wisły wręcz „zalali” Holandię podczas meczów naszej reprezentacji. Właściwie, to już tradycja, że gdzie nie pojawiają się polscy sportowcy, wiele miejsc w halach i na stadionach wypełnia się osobami mówiącymi w znajomym języku. Nawet podczas spotkań koszykarzy w dalekich Chinach, można było zaobserwować, niemałe, grupy z biało-czerwonymi flagami. Być może to efekt wielu emigrantów, którzy dopingują z tęsknoty do ojczystego kraju, a być może faktycznie nasze reprezentacje skupiają taką uwagę, że hurtowe ilości samolotów, samochodów i autokarów wyruszają z Katowic, Gliwic, Gdańska itp. Ale to akurat dobrze, bo, kulturalne, wsparcie zawsze jest potrzebne, a i milej to wszystko się ogląda, gdy na trybunach są rodacy.

Ale wracając do siatkówki. Szczerze powiem, że nie rozumiem obecnej ekscytacji i zachwytu nad gra naszej kadry. Nie na tym etapie turnieju, który ilością drużyn rozrósł się do niebotycznych wręcz rozmiarów. Ludzie, my jesteśmy mistrzami świata. Możemy być pod wrażeniem, jak nasi stukną jakiegoś potentata, ale nie po wygranych z, jakby powiedział Janusz Wójcik, ogórkami. Czarnogórą i Holandia w obecnej siatkówce nie znaczą prawie nic. Gdyby nie ilość zakwalifikowanych ekip i w przypadku tego ostatniego rola gospodarza, pewnie nawet nie bylibyśmy w stanie wymienić sześciu nazwisk zawodników tam grających. Nikomu nie umniejszając nasi bardziej pocą się na treningach, a w tych mistrzostwach z powodzeniem mogłaby zagrać jakaś ekipa z zaplecza naszej Plus Ligi i pewnie nie byłaby ostatnia. Nasi siatkarze, po prostu, zrobili to, co do nich należało. Co było ich obowiązkiem. Możemy tylko przyklasnąć, za poważne potraktowanie sprawy, ale każda strata punktu byłaby ogromną sensacją. Prawdziwego rywala, to będziemy mieli może w ćwierćfinale, a może dopiero w czwórce, dlatego spokojnie z tą euforią! Nie zagłaskajmy ich, zanim nie zacznie się poważne granie. Bo czujność zostanie uśpiona, a na pobudkę będzie za późno. A nasi na medal, stuprocentowo, zasługują!

Photo by Ezra Jeffrey-Comeau on Unsplash

dziennikarz redakcji sportowej Radia Katowice