Sporo, co zrozumiałe, mówi się o Piaście Gliwice. Najbardziej niespodziewany piłkarski mistrz Polski ostatnich lat ligę wygrał w efektownym stylu, za co w nagrodę wywalczył prawo gry w europejskich pucharach. Najpierw była liga mistrzów (kwalifikacje), a później Liga Europy (też kwalifikacje). Niestety w ślad za drużyną nie nadąża klubowa organizacja. Nie tylko ja mam takie wrażenie, że Piast zaprzepaścił wielką okazję marketingową. Nikt w klubie nie potrafił znaleźć sposobu, a może chęci, by historyczny sukces przekuć w zbudowanie świetnego wizerunku.

Przypomina mi się tutaj hokejowy GKS Tychy, który w minionym sezonie po raz pierwszy zagrał w lidze mistrzów. Tyszanie nie mieli wielkich szans na osiągnięcie spektakularnego wyniku sportowego, ale byli w stanie stworzyć taką otoczkę wydarzenia, że w konsekwencji, od twórcy rozgrywek, zgarnęli nagrodę za działania promocyjne. Były flagi, wizyty zawodników w różnych miejscach, biletowe promocje, konkursy, filmy itp. Można?

W Gliwicach, nie od dziś, takich działań brakuje. Nikt nie zagwarantuje, że przyszłość klubu będzie bogata w trofea. Wręcz prawdopodobieństwo graniczy z pewnością, że Piast nie będzie sięgał po złoto regularnie. Że mecze w dumnie brzmiącej Champions League nie będą w każdym sezonie. Tymczasem nikt nie wpadł nawet na pomysł by wyprodukować historyczny program meczowy, co na wielu stadionach, przy okazji najzwyklejszych spotkań, jest normą. Nie było gadżetów, nie było nawet atmosfery piłkarskiego święta. Kamyczek należy wrzucić także do ogródka miasta, bowiem także przespało najważniejsze momenty.

Niestety, to nie pierwszy raz, gdy w gliwickim klubie wyraźnie sugerują, że im o nich ciszej tym lepiej. To, o tyle dziwne, że rozbudowany dział pijarowo-marketingowy składa się głównie z bardzo młodych ludzi, którzy nie tylko głowy powinni mieć pełne pomysłów, ale przede wszystkim wiedzieć, że w dzisiejszych czasach powiedzenie ” tisze jediesz, dalsze budiesz” jest już nieaktualne. Dziś warto wziąć sobie do serca, że należy kierować się zasadą „ nieważne, jak mówią, byle mówili”. Sądzę jednak, że lepiej jest gdy mówią dobrze. Prawda?

dziennikarz redakcji sportowej Radia Katowice