Tytuł mógłby wskazywać na niekończącą się historię dotyczącą uznania gwary śląskiej za równoprawny język, ale to przecież miejsce dotyczące tematyki sportowej, a skoro tak, to wiadomo, że chodzi o Kocioł Czarownic.

1 października chorzowski Gigant obchodził drugie urodziny swego „nowego życia”, nadanego po wielu perturbacjach i wieloletniej modernizacji. Przez cały ten czas, a nawet wcześniej, bo od lat 90. trwały dyskusję, czy Stadion Śląski powinien być unowocześniany, czy może należy go zburzyć i zbudować coś od nowa. Teraz można powrócić do dywagacji, czy było warto?

Jednoznacznej odpowiedzi pewnie nie uzyskamy. Zapewne znajdą się i tacy, którzy uważają, że ponad 600 milionów złotych można było wydać lepiej, jak i tacy, którzy uważać będą, że jednak opłaciło się. Przyznam, że patrząc obiektywnie, na wszystko to, co działo się w ostatnich miesiącach, uczucia mam mieszane, ale bardziej skłaniam się ku tej drugiej opcji.

Bezwzględnie w Chorzowie aż kipi historią i żal byłoby tego nie wykorzystać, ale choć należy pamiętać o przeszłości, należy żyć przyszłością! To trzeba wbić sobie głęboko do głowy, mając na uwadze naszą, nieudaną walkę o Euro 2012, wychodząc z założenia, że jak coś jest to lepsze być nie musi. Niewątpliwie taki obiekt, w tym regionie, jest potrzebny, a nie wiadomo, czy gdyby Śląski zrównano z ziemią ktoś podjąłby decyzję o budowie podobnego tworu. Może uznano by, że wystarczą klubowe stadioniki, choć świetnie widać, że ich powstawanie też nie ma nic wspólnego z powiedzeniem o grzybach po deszczu. Po ilości organizowanych w Kotle wydarzeń należy uznać, że pomimo Spodka, Podium i innych, wciąż znajdzie się miejsce w kalendarzu na wpisanie Chorzowa. Niewiele, a może wcale nie ma takich stadionów, z taką akustyką, kochaną przez większość zespołów, wreszcie, nigdzie w Polsce nie ma takiej murawy! Strzałem w dziesiątkę okazało się zainwestowanie w lekkoatletyczną bieżnię. Przedstawiciele tej dyscypliny z wielką chęcią przenieśli swoją stolicę z Bydgoszczy do Chorzowa, a jeśli do skutku dojdzie powstanie w Katowicach pełnowymiarowej hali wyposażonej we wszystkie niezbędne sprzęty, to Górny Śląsk stanie się prawdziwym lekkoatletycznym centrum. A i ludzie, przychodzą na trybuny, co świadczy, że są ciekawi takich wydarzeń. Oczywiście, ktoś powie, że przychodzą bo jest za darmo i ma pełną rację, ale darmowymi kartami wstępu można zaszczepić chęć przyjścia, kiedy z portfela coś jednak trzeba będzie wysupłać.

Wydaje się, że Stadion Śląski wygrywa funkcjonalnością. Poza piłką nożną, lekkoatletyką, koncertami, były żużel, biegi kolarstwo itp. Często z widownią grubo przekraczającą 20 tysięcy ludzi. To pokazuje jaka siła drzemie w tym miejscu!

Nie zawsze będzie komplet, nie zawsze będzie wynik. Na żadnym, albo prawie żadnym stadionie na świecie nie można zarobić. Z pewnością będzie się do niego dokładało, ale teraz nie ma już miejsca na narzekanie. Skoro Śląski skończyli to odrzućmy marudzenie i cieszmy się, że jest!