Raz dwa trzy, próba felietonu, tym razem jednoosobowego. W historii Chorzowskiego Teatru Ogrodowego cykl Monodram mistrzowski istnieje prawie od początku, pojawił się podczas drugiego sezonu, czyli w 2008 roku. Szybko zdobył uznanie publiczności: dla części widzów było intrygujące, jak jeden aktor może przenieść wszystkich do świata spektaklu, dla drugiej części stał się okazją do spotkań z wybitnymi, mistrzami właśnie. Odwiedzali nas ci, którzy potrafią wcielać się w różne role w ramach jednej opowieści (rewelacyjna Aldona Jankowska ze swoimi kolejnymi monodramami czy Rafał Rutkowski jeszcze z czasów przed stand-upem), ale też niekwestionowani mistrzowie ze spektaklami, które zyskały miano kultowych: Jacek Zawadzki i „Moskwa-Pietuszki”, Joanna Szczepkowska w „Gołej babie” albo Jan Peszek ze „Scenariuszem dla nieistniejącego lecz możliwego aktora instrumentalnego”. Co roku szukam monodramów i artystów z najwyższej półki, istnieje krótka lista spektakli, które chciałbym koniecznie zaprosić. Potem pozostaje jeszcze uzgadnianie terminów…

Do grona mistrzowskich monodramów w trzynastym sezonie dołącza „Belfer” Wojciecha Pszoniaka i nikt nie będzie miał wątpliwości, że ta propozycja zasługuje na wyróżnienie. Piętnastoletni spektakl (premiera odbyła się we wrześniu 2004 roku) napisany przez belgijskiego autora to ciekawa analiza społeczna. Spojrzenie na relacje międzypokoleniowe, na system wartości i na teatr jako taki, zamknięte w szkolnej rzeczywistości – daje do myślenia. Wojciech Pszoniak może w tej historii uruchamiać cały zestaw silnych odczuć. Kto zechce, może uznać, że „Belfer” w ChTO stał się odniesieniem do pozateatralnego świata, dla reszty ta pozycja w repertuarze trzynastego sezonu będzie przede wszystkim spotkaniem z mistrzem aktorstwa.

„Belfra” zobaczyć można 26 lipca o 19:00 w Chorzowskim Centrum Kultury, przy czym nie jestem pewny, czy w momencie publikacji tego felietonu będą jeszcze bilety: miejsca na parterze wyprzedały się w mgnieniu oka, co świadczy o tym, że chorzowska publiczność potrafi doceniać dobre spektakle, ale też o tym, że w wakacje nie tylko estradowe komedie z serialowymi aktorami mogą królować na scenach. Chociaż w tym wypadku magnesem jest nazwisko aktora, który na co dzień mieszka we Francji, również sława samego „Belfra” robi swoje. Nie chodzi tu przecież o próbę powrotu do szkolnych ław: ale o celne obserwacje i aktorską zabawę. Zestaw mechanizmów zarejestrowanych i przedstawionych w „Belfrze” staje się, co podkreślają kolejni recenzenci, lustrem dla odbiorców: spod szkolnej tablicy zadziwiająco wyraźnie widać, jakie błędy popełnia społeczeństwo, które nie szanuje własnych mistrzów. Przy Pszoniaku wszyscy mogą na chwilę wcielić się w uczniów. Nie będzie to lekcja nudna.

A dzisiaj (przy założeniu, że czytacie ten tekst w piątek 19 lipca) na scenie w Magazynie Ciekłego Powietrza chorzowskiej Sztygarki dwa spektakle dla dorosłych. Najpierw o 19:00 „Quo vadis”: jak mówi Rafał Rutkowski w wywiadzie dla „Sztajgerowego Cajtunga”: jeśli przychodzi na to szkoła, to nauczyciele nie są zbyt zadowoleni, uczniowie wręcz przeciwnie. O 22:00 premiera nowego cyklu, CHTO PO CIEMKU, czyli Sztygarka dla dorosłych. Dzisiaj „Niepodległość słoików”: Rafał Rutkowski w otoczeniu lalek, wspaniale animowanych przez aktorów z Papahemy. Stand-up i Muppet Show w jednym, bezkompromisowo i śmiesznie. Resztki biletów powinny jeszcze się znaleźć, więc jeśli nie macie planów na wieczór, a chcielibyście spędzić czas na wesoło, zapraszam!

 

Naczelny Ogrodnik

Sergiusz Brożek