Raz dwa trzy, próba felietonu. Jeszcze pojawią się podsumowania trzynastego sezonu Chorzowskiego Teatru Ogrodowego, jeszcze powrócimy razem do wspomnień piątkowych wakacyjnych wieczorów z dobrymi komediami. Ale już dzisiaj mogę zaprosić na najbliższy spektakl w cyklu ChTO poza… Poza sezonem, tak do tej pory nazywały się powakacyjne prezentacje wyjątkowych przedstawień. Tym razem ChTO poza sezonem odbędzie się też poza Chorzowem.

Najpierw najważniejsze informacje: co? „Sceny niemalże małżeńskie Stefanii Grodzieńskiej” Teatru Ateneum im. St. Jaracza z Warszawy – spektakl w wykonaniu Grażyny Barszczewskiej i Grzegorza Damięckiego, opiekę artystyczną nad tym przedsięwzięciem objął Andrzej Poniedzielski. Kiedy? 12 października o godzinie 17:00. Gdzie? Teatrze Korez w Katowicach (plac Sejmu Śląskiego 2), bilety już można rezerwować, od poniedziałku będą dostępne w przedsprzedaży, można będzie kupić je przez internet (szczegóły na stronie www.korez.art.pl) oraz osobiście w kasie teatru (czynna od poniedziałku do piątku od 14:00 do 18:00 i na godzinę przed spektaklami własnymi Korezu).

Stefania Grodzieńska jako satyryk zaistniała w świadomości publicznej już po wojnie (swoją przygodę z rozrywką zaczynała jako girlsa, tancerka w przedwojennych kabaretach), a jej cechą szczególną jest humor wysokiej próby w oderwaniu od czasów i okoliczności. Skupiała się w swojej twórczości przede wszystkim na sprawach damsko-męskich, bez pudła portretowała znudzonych mężów i mądre żony, ale też bezradnych niewiernych panów oraz ich trzpiotkowate kochanki. Zasłynęła w satyrze jako przenikliwa obserwatorka stereotypów związanych z płciami – i jako autorka wyjątkowo trafnych charakterystyk kobiet. Jeśli ktoś z Was ma ochotę na wyjątkową lekturę, może sięgnąć po „Wspomnienia chałturzystki” (do znalezienia niemal w każdym antykwariacie, jeśli ma się szczęście) – niezwykłą autobiograficzną opowieść o życiu artystów. Tu humor Stefanii Grodzieńskiej ujawnia się najpełniej. Zresztą fani satyry obyczajowej (tej pozbawionej kabaretowych i estradowych dowcipasów) mogą zapoznawać się z bogatym wyborem miniatur Grodzieńskiej: najpierw przybliżało ją odbiorcom – na przełomie XX i XXI wieku – młodzieżowe wydawnictwo Akapit Press, później autorkę „przejął” Instytut Wydawniczy Latarnik – okazało się, że teksty pisane po wojnie nie straciły nic na świeżości i aktualności. To zaostrza apetyty na spektakl, który nowością nie jest, ale mistrzowsko ukazuje pomysły tej autorki: zwłaszcza, że przygotowany jest w najlepszej możliwej obsadzie, oraz – z opieką artystyczną mistrza satyry.

Stefania Grodzieńska śmiała się z wad mężczyzn i z wad kobiet (żeby było sprawiedliwie), zachwycała też przenikliwością spojrzenia. Przy dobrodusznym humorze łatwo było dać się przekonać tej autorce co do prawdziwości przedstawianych postaci. Jakby tego było mało, w „Scenach niemalże małżeńskich” pojawiają się piosenki Jerzego Jurandota, również doskonałego satyryka i męża Stefanii Grodzieńskiej, autora o zupełnie odmiennej wrażliwości i uprawiającego inny rodzaj satyry – co zapewnia ciekawy kontrast w tekstach.

Stefania Grodzieńska samodzielnie nie przebiłaby się już do świadomości odbiorców po raz drugi – jako starsza pani potrafiąca znaleźć ciętą ripostę w każdych okolicznościach – gdyby nie Artur Andrus. Dzięki spektaklowi przygotowanemu przez Teatr Ateneum możecie się przekonać, ile śmiechu (i ukrytych wzruszeń) da się znaleźć w codzienności.

12 października, 17:00, Teatr Korez – Sceny niemalże małżeńskie Stefanii Grodzieńskiej.

reżyser światła i dźwięku, twórca i Naczelny Ogrodnik Chorzowskiego Teatru Ogrodowego